Sport.pl

Fotyga na tropie niemieckiego spisku na Narodowym

Stadion Narodowy został przewymiarowany przez niemieckich architektów - oświadczyła w sobotę Anna Fotyga podczas telewizyjnej debaty z prezydenckim ministrem Sławomirem Nowakiem. Na wizji wręczyła mu tajemniczy pendrive, rzekomo dowodzący nadużyć. - To kompletny humbug - mówi Nowak. - Jestem Polakiem - mówi oburzony generalny projektant stadionu.
Nowak i była PiS-owska minister spraw zagranicznych walczą o mandaty posłów w Gdańsku. Ich debatę transmitowała w sobotę telewizja TVN 24. Na zakończenie rozmowy Anna Fotyga wytknęła znienacka Sławomirowi Nowakowi startującemu do Sejmu z listy Platformy Obywatelskiej: - W katastrofie samolotowej zginął wybitny polski architekt Stefan Kuryłowicz, który całe życie marzył, by zaprojektować Stadion Narodowy. A wy wybraliście niemieckiego architekta. Chciałabym, by państwo bardziej wspierali polską przedsiębiorczość - oświadczyła. Po tych słowach, ruchem Stanisława Tymińskiego wyciągającego czarną teczkę, wydobyła na wizji z kieszeni pendrive i wręczyła go zaskoczonemu Nowakowi, oświadczając: - mam dla pana prezent. Jest na nim omówienie przewymiarowania w jednym z aspektów Stadionu Narodowego. Wiemy, że prokurator też już tym się zajmował.

- To jest jakiś kompletny humbug - mówił nam w niedzielę Sławomir Nowak. - Na tym pendrivie jest jeden dokument w Wordzie, mieści się na jednej kartce, w ogóle nie potrzeba pendrive'a żeby go zmieścić. To jest donos osoby, która uważa, że jej zdaniem można by inaczej rozwiązać system dystrybucji ciepła na stadionie. Autor donosu jest anonimowy, jego nazwisko wykreślono iksami. To przypomina sytuację, w której ktoś twierdziłby, że nie należy w Warszawie budować metra, lecz kolejkę linową.

- Nie będę pani minister pozywać za jej słowa, nie będę tłumaczyć, że nie jestem Niemcem. Ale to dla mnie dość przykre słowa. Jestem Polakiem, zachowałem polskość mimo wielu lat spędzonych na emigracji - mówi Zbigniew Pszczulny, generalny projektant Stadionu Narodowego z pracowni JSK Architekci. Wyjechał do Niemiec na stypendium w 1981 r. i został, bo w Polsce zaczął się stan wojenny. Razem z Mariuszem Rutzem, innym polskim architektem emigrantem, założyli w Düsseldorfie filię firmy inżynieryjno-projektowej JSK. W drugiej połowie lat 90. firma postanowiła rozszerzyć działalność na Polskę, uruchomiła tam oddział, którym do dziś kierują Pszczulny i Rutz. Początkowo biuro działało tylko w Warszawie, dziś ma także drugą pracownię we Wrocławiu (tamtejszy stadion na Euro również projektuje JSK). O pracowni zrobiło się głośno w 2007 r. gdy Elżbieta Jakubiak, ówczesna minister sportu w rządzie Jarosława Kaczyńskiego (tym samym, w którym ministrem była Fotyga), wybrała ją do finałowej trójki biur architektonicznych walczących o zlecenie na zaprojektowanie Stadionu Narodowego. Zbigniew Pszczulny tłumaczył wtedy po raz pierwszy, żeby o jego pracowni nie pisać, że jest niemiecka ("Z moim nazwiskiem?"). Pozostałymi dwiema pracowniami były międzynarodowa HOK Sport i pracownia Stefana Kuryłowicza. Jakubiak wybór pracowni pozostawiła swojemu następcy, Mirosławowi Drzewieckiemu z PO. Ten wybrał JSK.

- Drugi raz też tak bym wybrał - mówi Michał Borowski, powołany za rządów PiS na stanowisko prezesa Narodowego Centrum Sportu zarządzającego budową Stadionu Narodowego. Doradzał i Elżbiecie Jakubiak, i Mirosławowi Drzewieckiemu. - JSK miało po prostu dużo szersze doświadczenie w projektowaniu stadionów, niż Kuryłowicz. Przewymiarowanie systemu ogrzewania? Matko święta! To kompletne bzdury - mówi.

- Chętnie zapoznam się z danymi technicznymi świadczącymi o rzekomym przewymiarowaniu. Ale wnętrza stadionu są ogrzewane w sposób statyczny, za pomocą kaloryferów. To, ile ich potrzeba, ustala się za pomocą dość prostych obliczeń. W zasadzie nie widzę możliwości zawyżenia zapotrzebowania - tłumaczy Zbigniew Pszczulny.

Więcej o: