Sport.pl

Siatkówka. Mariusz Wlazły chce rozmawiać: Nie jestem niezastąpiony

- Drużyna, która zdobyła brązowy medal mistrzostw Europy, potrafi beze mnie funkcjonować. Nie jestem niezastąpiony - mówi Mariusz Wlazły. Ale gwiazda PlusLigi nie rezygnuje z walki o powrót do reprezentacji Polski.
Bez Wlazłego w składzie kadra dowodzona przez Andreę Anastasiego zdobyła brązowe medale Ligi Światowej i mistrzostw Europy. Po tej ostatniej imprezie włoski trener biało-czerwonych stwierdził, że drogi powrotu do drużyny Wlazłemu nie zamyka, ale do takiego może dojść tylko na warunkach określonych przez szkoleniowca. Czy Wlazły, wicemistrz świata z 2006 roku, przystanie na te warunki i wzmocni Polskę w walce o awans na przyszłoroczne igrzyska olimpijskie?

Łukasz Jachimiak: Wraz ze startem PlusLigi kibice znów zastanawiają się, w jakiej formie będzie Mariusz Wlazły.

Mariusz Wlazły: Ciężko mi powiedzieć, bo to się dopiero okaże. Pewne jest jedno - w końcu dobrze przepracowałem okres przygotowawczy. Po przerwie, którą miałem po poprzednim, ciężkim sezonie, mogłem normalnie przystąpić do zajęć. Zdrowie nie szwankowało.

Czyli na treningach nic nie bolało, nie strzykało i wreszcie zapomniał pan o kontuzjach?

- Dokładnie tak. Myślę, że na dzień dzisiejszy sytuacja jest opanowana. Mam nadzieję, że tak też będzie w trakcie normalnego, ligowego grania.

Liga jest nudna - Skra dominuje, mistrzem Polski jest nieprzerwanie od 2005 roku. Przed każdym sezonem mówi się, że może nastąpić przełom, że inne drużyny was doganiają, a później wy to weryfikujecie. Myśli pan, że tym razem będzie wam trudniej niż zwykle? Że ktoś w PlusLidze może was pobić?

- Teoretycznie każdy z zespołów przystępujących do rozgrywek walczy o mistrzostwo Polski. Oczywiście realia są różne. My na pewno będziemy bronić tytułu, będziemy chcieli grać jak najlepiej, dlatego do każdego meczu podejdziemy mocno zmotywowani. Mamy swoje cele, chcemy je zrealizować. Ale dobrze wiemy, że inni też je mają. Dlatego szykuje się walka.

Z kim Skra będzie walczyła najmocniej?

- Trudno wskazać jeden konkretny zespół, bo nam naprawdę z każdym gra się ciężko. Rywale podchodzą do nas z myślą, że i tak przegrają, nie mają nic do stracenia, więc grają na całego, ryzykują. Ale przeciwnicy muszą pamiętać, że jeśli przy pełnym ryzyku zaczną popełniać błędy, to z nami tak się grać nie da, my je wykorzystamy.

W Polsce królujecie, pan mistrzem kraju był już siedem razy z rzędu. Ale Ligi Mistrzów jeszcze pan nie wygrał. Kadrowo Skra jest teraz na tyle mocna, żeby zdobyć tytuł najlepszej drużyny w Europie?

- Dziś to jest temat, który ciężko ruszyć. Może nie doszło do nas wielu nowych zawodników [do składu dołączyli Serbowie Konstantin Cupković i Aleksandar Antasijević oraz Holender Wytze Kooistra], ale jednak zmiany nastąpiły i w okresie intensywnego grania, gdzie różne sytuacje mogą wyjść, ci nowi zawodnicy mogą pchnąć zespół dalej, ale może też nam to wszystko nie zafunkcjonować. Na pewno cel mamy jasny - chcemy się dostać do Final Four i grać o trofeum. Już od paru ładnych lat chciałbym tę Ligę Mistrzów wygrać. Michałowi Winiarskiemu udało się to w barwach Trentino, więc chciałbym wreszcie "Winiarowi" dorównać (śmiech). Cóż, trzeba będzie w każdym meczu zostawić na boisku sto procent siebie.

Mariusz Wlazły głodny gry, głodny sukcesów - to musi być dobra wiadomość dla kibiców reprezentacji Polski. Bo rozumiem, że chce pan udowodnić, że nadal to pan jest najlepszym polskim atakującym?

- Myślę, że na to pytanie nie ma co odpowiadać. Drużyna, która zdobyła brązowy medal mistrzostw Europy, potrafi beze mnie funkcjonować. Zresztą nie było mnie też w ekipie, która dwa lata temu wywalczyła złoto. Nie jestem niezastąpiony. I wolę się w tym temacie nie rozwijać.

Ludzi niezastąpionych pewnie rzeczywiście nie ma, ale przecież pan sprawdził się już i na mistrzostwach świata, i na igrzyskach olimpijskich. Na pewno mógłby pan zwiększyć konkurencję w kadrze, co wyszłoby jej tylko na dobre. Chyba się pan nie skreśla?

- Ja się nie skreślam, ale to jest dla mnie ciężki temat.

Przed sezonem reprezentacyjnym rozmawiał pan z trenerem Andreą Anastasim. Wtedy wszystko sobie wyjaśniliście, nie było między wami żadnych niedomówień?

- Tak, przedstawiłem swoją sytuację, trener to zaakceptował. I tyle.

A teraz powiedział, że Wlazły może wrócić do reprezentacji, ale tylko na jego warunkach. Rozmawialiście już o nich?

- Myślę, że rozmawialiśmy już wystarczająco dużo przy tamtej okazji. Trener zna moją sytuację od podszewki. Ja nie mam już nic do dodania.

A jeśli Anastasi przyjedzie na mecz Skry i będzie chciał z panem porozmawiać, to do takiej rozmowy dojdzie?

- Z miłą chęcią znów z nim porozmawiam. Nie jest tak, że ja jestem na kogokolwiek obrażony. Wręcz przeciwnie - jeśli tylko trener będzie chciał się ze mną spotkać, dla mnie nie będzie to stanowiło żadnego problemu.

Pogromczynie Polek zdobyły siatkarskie mistrzostwo Europy »


Więcej o: