Indykpol AZS rozbity na inaugurację PlusLigi

Nie było zaskoczenia w pierwszym meczu sezonu PlusLigi. Siatkarze Indykpolu AZS wyraźnie ustępowali Resovii Rzeszów, która potrzebowała trzech setów, by pokazać gościom miejsce w szeregu
- Przegraliśmy z zespołem wyraźnie silniejszym. Na pewno dużo zrobił stres i trema. Z seta na set prezentowaliśmy się coraz lepiej, ale to nie wystarczyło na tak grających gospodarzy - powiedział po meczu kapitan akademików Paweł Siezieniewski.

Ocena zawodnika jest jak najbardziej trafna. Podopieczni trenera Tomasa Totolo kroku w każdej z partii dotrzymywali Resovii jedynie do pierwszych przerw technicznych. Później na boisku radzili sobie dużo słabiej.

W szeregach rzeszowian prym w ataku wiódł Gyorgi Grozer, który w całym spotkaniu punktował aż 21 razy. Co ważne, mógł liczyć także na wsparcie Paula Lotmana i kapitana zespołu Oliega Achrema. To głównie za ich zasługą gospodarze wyszli na wysokie sześciopunktowe prowadzenie 16:10. I wprawdzie olsztynianie zmobilizowali się, starali się odrobić straty, to Resovia nie dała sobie wyrwać zwycięstwa (25:17).

Podobny scenariusz kibice obserwowali w drugiej odsłonie. Wyrównana rywalizacja toczyła się jedynie na początku. Od stanu 4:4 tempo podkręcili miejscowi, a olsztynianie nie mieli recepty na zatrzymanie w ataku Grozera i Lotmana. Zespół z Rzeszowa systematycznie powiększał przewagę punktową. Trudno było się dziwić, kiedy reprezentant Niemiec popisywał się zagrywką, której prędkość przekraczała 120 km na godz. - Przeciwnicy dobrze grali zagrywką. Takie serwisy po 115 km na godz czy 120 km na godz. były niezwykle ciężkie do odbioru - tłumaczył olsztynian, ich szkoleniowiec Tomas Totolo. Włoch często prosił o czas dla swojej drużyny, by przekazać podopiecznym wskazówki i zmobilizować ich do jeszcze większego wysiłku. Niestety nie przyniosło to efektu, a partię atomowym atakiem zakończył nie kto inny, jak Gyorgi Grozer.

Trzeci i jak się potem okazało, ostatni set trochę niespodziewanie rozpoczął się od mocnego uderzenia Indykpolu AZS. Z prowadzenia (5:3) akademicy długo się jednak nie cieszyli. Na pierwszej przerwie technicznej było 8:7, ale już dla Resovii.

Taki obrót sprawy spowodował, że gospodarze poczuli się nazbyt pewni, a olsztynianie skrupulatnie to wykorzystali. Po sprytnych zagrywkach Piotra Haina i Wojciecha Winnika na tablicy świetlnej było już tylko 22:20 dla Resovii. Szkoleniowiec rzeszowian długo nie zwlekał, prosząc o czas dla zespołu. To wyraźnie wybiło z rytmu olsztynian, którzy ulegli także w trzeciej partii (25:22). - Celem były trzy punkty i to się udało. Dzisiaj wykorzystaliśmy więcej piłek sytuacyjnych, a to przełożyło się na wynik - powiedział Achrem, kapitan Resovii.

Zadowolenia nie krył także szkoleniowiec Andrzej Kowal. - Zwycięstwo cieszy, ale przed nami jeszcze dużo pracy - mówił. - Przed ligą graliśmy bardzo mało w tym składzie i dla nas każdy mecz jest okazją do podnoszenia poziomu.

W następnej kolejce olsztynianie podejmą w hali Urania AZS Częstochowa.

Resovia Rzeszów - Indykpol AZS 3:0

Sety: 25:17, 25:21, 25:22

Resovia: Tichacek (3), Nowakowski (9), Kosok (6), Achrem (7), Grozer (21), Lotman (7), Ignaczak (libero) oraz Perłowski i Mika (1).

Indykpol: Hernan, Ferens (7), Ananiew (9), Gunia (3), Winnik (11), Hain (5), Mierzejewski (libero) oraz Gaca i Siezieniewski.

Pozostałe wyniki 1. kolejki

Trefl Gdańsk - Skra Bełchatów 1:3 (18:25, 21:25, 25:23, 20:25), AZS Częstochowa - Jastrzębski Węgiel 3:1 (21:25, 28:26, 25:17, 25:20), Politechnika Warszawska - Delecta Bydgoszcz 1:3 (15:25, 20:25, 25:19, 13:25), ZAKSA Kędzierzyn-Koźle - Fart Kielce (poniedziałek, godz. 18)

PLUS LIGA

1. Resovia Rzeszów133:0
2. Delecta Bydgoszcz133:1
3. Skra Bełchatów133:1
4. AZS Częstochowa133:1
5. Jastrzębski Węgiel101:3
6. Trefl Gdańsk101:3
7. AZS Politechnika101:3
8. Indykpol AZS100:3
9. ZAKSA---
10. Fart Kielce---