Rybniccy piłkarze zaczęli obóz przygotowawczy. Większość musiała brać urlopy w pracy

Chociaż drugoligowy Energetyk ROW Rybnik występuje na szczeblu centralnym rozgrywek, to drużyna funkcjonuje na zasadzie półzawodowstwa, co oznacza że większość piłkarzy łączy pracę z graniem
Zdaniem Grzegorza Janika, prezesa rybnickiego klubu, za takim modelem funkcjonowania klubu przemawiają "zdrowy rozsądek i ekonomia". - Chciałbym mieć drużynę w pełni zawodową, ale wiem, że to kosztuje. Muszę tak kierować klubem, żeby nie mieć długów - wyjaśniał nam jakiś czas temu szef klubu.

Rybnicki zespół wiosną będzie walczył o pozostanie w II lidze. Przyzwyczajony do zawodowstwa trener Ryszard Wieczorek (w przeszłości pracował w klubach ekstraklasy), chce drużynę do tego zadania możliwie najlepiej przygotować. Oprócz serii 13 sparingów, szkoleniowiec zaplanował także sześciodniowe zgrupowanie w Kamieniu koło Rybnika, które rozpoczęło się w poniedziałek.

Jak w tym czasie czynni zawodowo rybniccy piłkarze wywiązują się ze swoich obowiązków w pracy? - Muszą brać w pracy urlopy. Nie ma innej możliwości - mówi Henryk Frystacki, dyrektor rybnickiego drugoligowca.

Obóz potrwa do soboty. W tym czasie rybniczanie zagrają dwa sparingi - z Pniówkiem Pawłowice oraz Rozwojem Katowice. Co ciekawe rybnicki zespół nie będzie trenował na miejscu w Kamieniu, a będzie dojeżdżał do centrum Rybnika na boisko MOSiR-u. Powód? - Godziny naszych treningów przed południem nakładają z godzinami zajęć Ruchu Radzionków [zespół ten też przebywa na zgrupowaniu w Kamieniu - przyp. red.]. Trener nie chciał niczego przesuwać, po co rozbijać plan dnia. A w końcu to żaden problem. Będzie podstawiany autobus. W dziesięć minut jesteśmy w Rybniku - wyjaśnia Frystacki.

Podyskutuj o rozgrywkach w naszym regionie na Facebooku Śląsk - Sport.pl »


Więcej o: