Prezes Zagłębia nie chce już walczyć o utrzymanie. "Ten klub zasługuje na więcej"

Leszek Baczyński, prezes sosnowieckiego klubu, zapewnia, że nie stracił wiary w zespół nawet, gdy ten sięgnął dna i przegrywał mecz za meczem.
Zagłębie dzięki skutecznej grze na finiszu rozgrywek zapewniło sobie utrzymanie w drugiej lidze. Jeszcze na początku kwietnia, po porażce z Górnikiem Wałbrzych (0:2), wydawało się, że nic nie uratuje klubu przed spadkiem do trzeciej ligi opolsko-śląskiej. - Spotkałem się wtedy z prezydentem i powiedziałem, że wygląda na to, że pieniędzy jakie miasto ma przeznaczyć w tym roku na klub wystarczy. Tak naprawdę jednak cały czas wierzyłem, że Zagłębie zacznie wygrywać, a widmo trzeciej ligi przestanie straszyć - mówi Baczyński.

Na czym prezes opierał swój optymizm? - Na ludziach, których spotykam na swojej drodze. Na takich zawodnikach, jak Łukasz Wijas i Dawid Skrzypek, którzy dobrowolnie zrzekli się swoich kontraktów, dzięki czemu miałem więcej pieniędzy dla innych piłkarzy. Nie byłoby też utrzymania, gdyby nie nasz kapitan Marcin Lachowski. Warto było poczekać, aż się wyleczy. Przecież jesienią niemal wcale nie grał. Nie ma drugiego takiego pomocnika w lidze. Wiary dodawał mi też sztab trenerski, rada drużyny. Wszyscy jednoczyliśmy się wokół jednego celu, jakim była obrona miejsca w drugiej lidze - zapewnia Baczyński.

Prezes nie chce drugi raz przeżywać sezonu, w którym Zagłębie cały czas gra o przetrwanie, a w końcu o utrzymanie. - To był horror z pięknym zakończeniem, ale już wystarczy. Ten klub zasługuje na więcej. Cały czas pracujemy nad sponsorami, ale jednak budżet klubu zależy przede wszystkim od dobrej woli władz miasta i radnych. Jeżeli chcemy zbudować drużynę na miarę ambicji Sosnowca, to nakłady na Zagłębie muszę się zwiększyć - zaznacza Baczyński.