Roman Bazan nie żyje. Odszedł rekordzista Zagłębia

Roman Bazan - obrońca, który rozegrał w barwach sosnowieckiego klubu 304 mecze w ekstraklasie nie żyje. Zmarł w wieku 74 lat.
- Smutna wiadomość. Odszedł kolejny wielki piłkarz Zagłębia. Będzie nam go brakowało - mówi Leszek Baczynski, prezes klubu.

Koledzy mówili na Bazana "Buba" lub "Romek". Pochodził z Chorzowa, gdzie zaczynał karierę w barwach Startu. Do Zagłębia po raz pierwszy trafił w 1958 roku. Potem przeniósł się na dwa lata do Śląska Wrocław, żeby znowu wrócić nad Brynicę.

Za drugim razem zakładał koszulkę Zagłębia przez długie trzynaście lat. Rozegrał 304 mecze w ekstraklasie (wtedy w I lidze) - to rekord sosnowieckiego klubu.

- Kiedy przychodziłem tutaj [do Sosnowca - przyp.red.] z Chorzowa, to w pierwszym roku mojej gry występowałem jako napastnik z numerem 10 na plecach. Grałem z powodzeniem na tej pozycji do momentu, gdy groźnej kontuzji doznał nas stoper Musiał. Wtedy trener powiedział, że w ataku sobie jakoś poradzimy, ale na obronę nie ma kogo dać. Stwierdził, że chociaż jestem niski, to na pewno sobie poradzę, ponieważ jestem bardzo skoczny i zwinny. Później zagrałem jakiś wygrany mecz na obronie i tak już zostało - wspominał w rozmowie z "Wiadomościami Zagłębia".

W reprezentacji narodowej rozegrał 21 meczów i strzelił 2 bramki. Debiutował 22 maja 1963 w Warszawie w wygranym meczu z reprezentacją Grecji (4:0).

Reprezentacyjną karierę zakończył feralny mecz w Rumuni (1:1) w 1968 roku, podczas którego Bazan odniósł pierwszą i od razu poważną kontuzję.

- Właściwie ta kontuzja była z mojej winy, bo chciałem przyhamować nogą piłkę. Rozpędzony przeciwnik tak mi dopiął, że zerwał mi wiązadło. Ta sytuacja była zupełnie niepotrzebna i gdyby nie ona, to na pewno grałbym jeszcze długo w reprezentacji, bo w obronie byłem zawodnikiem uniwersalnym - podkreślał.

Przez czternaście lat gry w sosnowieckim Zagłębiu Bazan dwukrotnie zdobył Puchar Polski (1962 i 1963). Trzy razy cieszył się z wicemistrzostwa Polski (1964, 1967 i 1972). Trzy razy zdobywał również brązowe medale MP (1962, 1963, 1965). Był też w składzie drużyny, która w 1964 roku wywalczyła Puchar Interligi Amerykańskiej.

Po zakończeniu kariery mieszkał w Sosnowcu. "Cieszę się, że mogę sobie spokojnie przyjść na stadion. Staram się wybierać jakieś ciekawsze spotkania z przeciwnikami, którzy podobnie jak Zagłębie kilkanaście lat temu walczyli w I lidze. Mam tylko nadzieję, że mój ukochany klub w niedalekiej przyszłości zasili szeregi pierwszoligowców. Bo są tutaj wspaniali kibice i zawsze był dobry klimat dla wielkiej piłki" - to kolejny cytat z tekstu, jaki siedem lat temu ukazał się w "Wiadomościach Zagłębia".

Więcej o karierze rekordzisty Zagłębiatutaj .

Pogrzeb prawdopodobnie odbędzie się w piątek o godzinie 13. na cmentarzu przy ulicy Mireckiego w Sosnowcu.

Więcej o: