Szatan pogrążył Chojniczankę. Nie ma już śmiechów z Zagłębia [ZDJĘCIA]

W wielkich bólach rodziło się zwycięstwo sosnowiczan nad drużyną z Chojnic. O wygranej gospodarzy przesądził stały fragment gry.
Podyskutuj o rozgrywkach w naszym regionie na Facebooku Śląsk - Sport.pl »


Czasy, gdy drużyny pokroju Chojniczanki przyjeżdżały na Stadion Ludowy z trudem opanowując drżenie łydek minęły dawno i bezpowrotnie. Kibice Zagłębia uważają, że ich zespół nie pasuje do drugiej ligi, ale gdy rozpoczyna się gra to okazuje się, że jednak się mylą.

Nowy sezon daje nadzieje, że Zagłębie nie będzie już dostarczycielem punktów, jak jesienią ubiegłego roku.

Po raz pierwszy od kilku sezonów w przerwie letniej drużyny z Sosnowca nie dotknęła kadrowa rewolucja. Doszło jedynie do sensownego retuszu kadry. Wzmocniono pomoc i obronę: Paweł Lesik, Adrian Pajączkowski, Dawid Weis - wszyscy w podstawowym składzie. Z wypożyczenia do Polonii Warszawa wrócił utalentowany Michał Grunt. Są piłkarze, ale nie ma jeszcze drużyny. - Pierwsze śliwki robaczywki. Inauguracje mają już to do siebie, że są trudne i rzadko się wygrywa. W Zagłębiu na pewno rodzi się nowa jakość. Nie jesteśmy już tym słabeuszem, z którego inni się śmiali - podkreślał mówił Sławomir Jarczyk, stoper gospodarzy.

W pierwszej połowie lepszą drużyną była jednak Chojniczanka. Marcin Suchański, bramkarz Zagłębia był w opałach po strzałach Tomasza Bejuka i Michała Szałka. Goście byli bardziej agresywni. Sprawnie odbierali zawodnikom z Sosnowca piłkę i ponawiali akcje.

W Zagłębiu kulała gra środkiem. Bardziej aktywni byli skrzydłowi: wspomniany Weis i Dawid Ryndak.

- Chojniczanka to nie jest słaby, przypadkowy zespół. Ważne jednak, że z czasem to my osiągnęliśmy przewagę - dodał Jarczyk.

Po przerwie lepszą drużyną rzeczywiście byli już gospodarze. Obiecujący był już początek tej części gry, ale szczęścia bądź precyzji brakowało kolejno Pajączkowskiemu, Rafałowi Jankowskiemu oraz Lesikowi.

Kibiców Zagłębia w końcu podniósł z miejsc Tomasz Szatan, który trafił głową po dobrym dośrodkowaniu z rzutu wolnego Marcina Lachowskiego.

- Tomek już nie pierwszy raz wchodzi na boisko z ławki rezerwowych i strzela gola. To bardzo cenny dla drużyny piłkarz - chwalił 24-latka trener Jerzy Wyrobek.

Mariusz Pawlak, trener Chojniczanki był zawiedziony postawą swojej drużyny, a w szczególności rezerwowych. - Nie dali drużynie tyle, ile oczekiwałem - podkreślał.

Daniel Feruga, nowy pomocnik Chojniczanki znany w naszym regionie z gry m.in. w Ruchu Chorzów i GKS-ie Tychy żałował straconego gola. - Czułem, że jeżeli przegramy to po stałym fragmencie gry. To był mecz na remis - smucił się piłkarz.

Zagłębie Sosnowiec - Chojniczanka Chojnice 1:0 (0:0)

Bramki: 1:0 Szatan (84.)

Zagłębie: Suchański - Lesik, Jarczyk, Ostrouszko, Pajączkowski - Ryndak (79. Szatan), Matusiak, Lachowski, Weis (84. Gleń) - Grunt (74. Cyganek), Jankowski.

Chojniczanka: Misztal - Piszczek, Markowski, Sylwestrzak, Bednarek - Rysiewski, Gawlik, Szałek (66. Kapsa), Bejuk (86. Pieczara), Feruga Ż (82. Dziubek) - Orłowski.

Sędziował: Grzegorz Pożarowszczyk (Lublin).

Widzów: 1 500.