GKS-u Tychy wraca po 18 latach przerwy. Stare czasy pamięta tylko Krzysztof Bizacki

Tyszanie inaugurują w niedzielę pierwszoligowe zmagania. GKS wraca na zaplecze ekstraklasy po 18 latach przerwy.
Podyskutuj o rozgrywkach w naszym regionie na Facebooku Śląsk - Sport.pl »


W sezonie 1993/94 zespół prowadzony przez trenera Kazimierza Szachnitowskiego zajął w ówczesnej drugiej lidze 15., spadkowe miejsce. Jedynym piłkarzem z obecnej kadry, który pamięta z boiska tamte czasy jest 39-letni Bizacki.

- Czuję się z tym wyjątkowo, ale to było tak dawno, że niewiele już pamiętam - uśmiecha się Bizacki. - Przede wszystkim cieszę się z tego, że klub którego jestem wychowankiem wraca po tylu latach przerwy do poważnej piłki. Tak trzeba przecież nazywać grę na zapleczu ekstraklasy - mówi piłkarz.

GKS będzie nadal rozgrywał mecze w Jaworznie. Na początek tyszanie zmierzą się z Kolejarzem Stróże. - Kibice na pewno liczyli, że w pierwszej kolejce zagramy z bardziej znanym i medialnym klubem. Stało się jednak inaczej. Na pewno nie możemy lekceważyć naszego przeciwnika. To my jesteśmy beniaminkiem, a oni ogranym w pierwszej lidze zespołem. Przypominam, że Kolejarz w poprzednim sezonie walczył o awans - mówi Bizacki, który podkreśla, że skład GKS-u latem znacznie się zmienił.

Odeszli m. in. kluczowi piłkarze, tacy jak Damian Szczęsny, Bartłomiej Babiarz czy Daniel Feruga. - Potrzebujemy jeszcze trochę czasu, żeby w pełni się zgrać. Myślę jednak, że stać nas na to, żeby jako beniaminek namieszać w tej lidze, a co za tym idzie pewnie się utrzymać - dodaje Bizacki.

Początek niedzielnego meczu w Jaworznie o godzinie 17.