Chamskie zachowanie trenera w meczu GKS-u Tychy. Piłkarz dowiedział się, że jest "kut... złamanym"

Tyszanie rozpoczęli pierwszoligowe zmagania od remisu. Negatywnym bohaterem spotkania okazał się Przemysław Cecherz, trener Kolejarza Stróże.
Łukasz Jachym, były prezes GKS-u, planował, że w 2021 roku - na pięćdziesiąte urodziny śląskiego klubu - tyszanie powalczą o mistrzostwo Polski. Gdy Jachym wypowiadał te słowa, GKS grał jeszcze w drugiej lidze, więc można założyć, że tyscy piłkarze powoli, ale jednak zbliżają się do celu, który nakreślił im przed laty ambitny działacz.

Pierwsza liga to dla GKS-u i jego kibiców nowość. W tej klasie rozgrywkowej tyszanie grali po raz ostatni 18 lat temu. Jakub Bąk - najmłodszy piłkarz w podstawowej jedenastce tyskiej drużyny właśnie skończył wtedy pierwszy rok życia.

19-latek był jednym z pięciu nowych zawodników, którzy latem wzmocnili zespół beniaminka. Kolejni to m.in. Piotr Rocki i Mateusz Bukowiec - duet, który przeprowadził kluczową akcję dla losów spotkania. Rocki dograł piłę z rzutu wolnego, a Bukowiec zakończył akcję celnym strzałem głową. - Żartujemy z moim ojcem, że jak głowa prosta, to zawsze dobrze się odbije. Szkoda, że nie utrzymaliśmy prowadzenia dłużej. Jeszcze kilka minut i Kolejarz już by się nie podniósł. Trudno. Uczymy się tej pierwszej ligi - ocenił Bukowiec.

Tomasz Balul, stoper GKS-u i najlepszy piłkarz na boisku, podkreślał, że nowi piłkarze na pewno wzmocnili kadrę tyskiej drużyny. - Z czasem, gdy zgramy się lepiej, to przyjdą zwycięstwa. Remis z tak mocną drużyną, jak Kolejarz nie jest zły, ale i tak czujemy niedosyt - mówił.

Kolejarz, który w poprzednim sezonie bił się o awans do Ekstraklasy, był długimi okresami lepiej rozumiejącym się i zgranym zespołem. Szczęście, że w dobrej dyspozycji jest Piotr Misztal. Po strzałach Janusza Wolańskiego (sprytny lob) i Krzysztofa Markowskiego (uderzenie głową) tyski zespół ratowały przed stratą bramki opuszki palców nowego bramkarza GKS-u.

Przemysław Cecherz, trener Kolejarza, pieklił się obserwując nieporadność swoich piłkarzy. Na początku pokrzykiwał i gwizdał na swoich zawodników. Po straconym golu jednak przesadził i zwyzywał jednego ze swoich graczy od "kut... złamanego" - prawdopodobnie chodziło mu o Adama Giesę, którego potem zdjął z boiska. - Jaki pan przykład daje? - pytał Cecherza jeden z kibiców.

Po meczu zapytaliśmy trenera o jego zachowanie. - Nie krzyczałem do nikogo konkretnego. Zresztą piłkarze mnie z tego znają. Wiele rzeczy mówi się w nerwach. Wiele razy też ich przepraszałem - wyjaśniał. - Tak jest niemal na każdy meczu - potwierdził jeden z zawodników Kolejarza.

Szkoleniowiec zaproponował też, że sam wejdzie na boisko i pokaże, jak się powinno grać w piłkę. Goście zdołali jednak wyrównać bez pomocy Cecherza.

Zdaniem trenerów

Przemysław Cecherz (Kolejarz):

- Wyjazd do beniaminka - szczególnie na początku rozgrywek - nigdy nie jest łatwy. Bardzo dobrą zmianę dał Krzysztof Gajtkowski. Z remisu jestem zadowolony, ale z jakości gry już nie.

Piotr Mandrysz (GKS Tychy):

- Mogę tylko współczuć piłkarzom, że grali w takim ukropie. Spotkanie wyrównane. Początek sezonu mamy niezmiernie ciężki. Zespół Kolejarza to groźny rywal, który więcej punktów zdobywa na wyjazdach. Remis to zasłużony wynik, ale gdy prowadzi się do 78. minuty, to jest niedosyt. Przy straconym golu zawiodła komunikacja. W końcówce, gdy rywal rzucił się by odrobić straty, zabrakło nam doświadczenia i spokoju.

GKS Tychy - Kolejarz Stróże 1:1 (0:0)

Bramki: 1:0 Bukowiec (60.), 1:1 Kowalczyk (80.)

GKS: Misztal - Mańka, Balul, Masternak, Łączek - Bąk (87. Bizacki), Czupryna Ż, Bukowiec (75. Wawoczny), Kupczak, Rocki - Jarka (83. Tumicz)

Kolejarz: Zarychta - Cichy, Szufryn, Markowski, Walęciak - Giesa Ż (71. Gajtkowski), Stefaniak, Niane, Arłukowicz (61. Pietrzak), Wolański - Kowalczyk (83. Bocian)

Sędziował: Artur Ciecierski (Warszawa)

Widzów: 500