Bramkarz GKS-u Tychy to wielki chłop, więc koledzy stawiają duże piwo

Piotr Misztal, bramkarz GKS-u Tychy był w środę bohaterem drużyny na boisku Zawiszy Bydgoszcz. Największe brawa zebrał za obronę rzutu karnego, ale zespół ratował jeszcze wielokrotnie.
Podyskutuj o rozgrywkach w naszym regionie na Facebooku Śląsk - Sport.pl »


25-letni Misztal dołączył do GKS-u przed sezonem. Ostatnio grał w Zniczu Pruszków, ale karierę zaczynał w Olimpii Warszawa. Dotąd rozegrał jeden mecz w Ekstraklasa w barwach Korony Kielce.

W Tychach miał być zmiennikiem Marka Igaza, ale Słowak złapał kontuzję, więc między słupkami stanął Misztal. W Bydgoszczy (0:0) rozegrał doskonałe spotkanie. 

- Piotrek to duży chłop, więc po tym spotkaniu należy mu się od reszty zespołu duże piwo - uśmiecha się Mateusz Bukowiec, pomocnik tyskiej drużyny. Misztal największe brawa zebrał za obronę rzutu karnego Daniela Mąki - byłego piłkarza Polonii Bytom.

Przypomnijmy, że sędzia popełnił błąd dyktując jedenastkę. Maciej Mańka czysto wybił piłkę spod nóg rywala, a dodatkowo został za to ukarany jeszcze czerwoną kartką.

- Cały nasz plan wtedy runął. Zamiast grać w piłkę, musieliśmy za nią biegać - ocenia Bukowiec. - Niestety, sędzia trochę się pogubił. A szkoda, bo to mogło być jeszcze ciekawsze widowisko. Przy rzucie karnym stałem plecami do Maćka, ale na powtórkach widać było, że o żadnym faulu nie mogło być mowy - dodaje Tomasz Balul, obrońca GKS-u.

Teraz przed tyską drużyną mecz z Niecieczą. GKS będzie musiał sobie w nim radzić bez wspomnianego Mańki oraz Piotra Rockiego, który w ostatniej minucie meczu też został ukarany czerwoną kartką za faul na Piotrze Petaszu. GKS może odwołać się od tych przewinień, ale trudno oczekiwać, żeby decyzja zapadła przed niedzielnym spotkaniem.

Jak Piotr Misztal karnego obronił