Rozwój Katowice rozklepał bezradne Zagłębie. "Piłkarzyki pajacyki!"

Zagłębia nie dotyczy już syndrom pierwszej połowy. Problem jest głębszy - zespół z Sosnowca wygląda źle nawet na tle beniaminków. Gra gospodarzy była momentami żenująco słaba.
Podyskutuj o rozgrywkach w naszym regionie na Facebooku Śląsk - Sport.pl »


- Rozwój był zespołem zdecydowanie lepszym. Zagraliśmy bardzo słabe spotkanie. Tylko chcieliśmy grać w piłkę - ocenił trener Jerzy Wyrobek.

Sosnowiczanie przespali pierwsze 45 minut w meczach z Chojniczanką i Gryfem. Przed spotkaniem z Rozwojem trenerzy drużyny ze Stadionu Ludowego podkreślali, że to się już nie powtórzy.

Efekt? Ten, co zwykle. Goście szybko wyszli na prowadzenie po fantastycznym strzale Macieja Wolnego. Syn Dariusza, byłego piłkarza GKS-u, pięknie przymierzył pod poprzeczkę zza pola karnego. Kiedy Zagłębie zabrało się do odrabiania strat to piłkarze z Katowic skontrowali po raz drugi. Na trybunach po raz pierwszy w tym sezonie zawrzało. Zawodnicy usłyszeli m. in. o tym, że hańbią klubowe barwy. Jeden z kibiców przekonywał, że piłkarze z Sosnowca grają tak słabo, gdyż mają za długie spodenki, które utrudniają im ruchy.

- Pierwsza połowa w wykonaniu Zagłębia wcale nie była taka słaba. Pomógł nam łut szczęścia i niedyspozycja piłkarzy z Sosnowca. Smuci mnie to, że chociaż uczulałem zespół na stałe fragmenty gry, to jednak straciliśmy bramkę po rzucie rożnym - mówił Mirosław Smyła, trener Rozwoju.

Największym zaskoczeniem w taktyce Zagłębia było pozostawienie na rezerwie Rafała Jankowskiego - dotąd najlepszego napastnika drużyny z Sosnowca. Osamotniony w ataku Michał Grunt zagrał jak zawsze, czyli nieskutecznie. Łukasz Rojewski (debiut w Zagłębiu), który miał strzelać gole, po przerwie był kompletnie zagubiony. To po jego zagraniach kibice zaczęli żądać zwrotu pieniędzy za bilety.

- Jankowski, Dawid Ryndak, Tomasz Szatan. Tych wszystkich piłkarzy wyeliminowały z gry kontuzje. W czasie gry wypadł nam jeszcze ze składu Adrian Pajączkowski. Zmiennicy nie podołali zadaniu - mówił Wyrobek. - Założenia w szatni zawsze są elegancie. Wychodzą na boisko i... mnożą się złe przyjęcia piłki. Złe podania... wyliczał trener.

Rozwój potwierdził w Sosnowcu, że jest dobrze przygotowany do sezonu. Ma pomysł na grę i nie pęka przed rywalem, który na papierze uchodzi za faworyta. Co ważne, piłkarze z Katowic potrafią też przyjmować piłkę, co zawodnikom Zagłębia często sprawiało kłopot.

- Potwierdziliśmy po raz kolejny, że trzeba się z nami liczyć. Gramy na razie tylko na wyjazdach, a na koncie mamy już siedem punktów. Zanim wrócimy do Katowic rozegramy jeszcze jedno spotkanie na boisku rywala. Wierzę, że znowu zapunktujemy - mówił Sebastian Gielza, napastnik Rozwoju.

- Byłbym niepoważny, gdybym się nie cieszył z wygranej na tak trudnym terenie. Wygrałem w Sosnowcu po raz pierwszy. Miałem świadomość, że po dwóch wyjazdach, gdy spędziliśmy prawie tysiąc kilometrów w drodze, może nas dopaść zmęczenie. Przy 3:1 mecz się skończył. Przy dużym udziale miejscowych kibiców, którzy przestali wspierać swój zespół - mówił Smyła.

Po meczu sosnowieccy kibice skandowali "Piłkarzyki pajacyki" i "Mniej niż zero" oraz żądali też dymisji trenera Jerzego Wyrobka.

Zagłębie Sosnowiec - Rozwój Katowice 1:3 (1:2)

Bramki: 0:1 Wolny (4.), 0:2 Król (24.), 1:2 Lachowski (27.), 1:3 Gielza (58.)

Zagłębie: Suchański - Ostrouszko, Białek Ż, Jarczyk, Lesik - Sierczyński, Matusiak, Lachowski, Cyganek (46. Rojewski), Pajączkowski (30. Gleń) - Grunt Ż (58. Weis).

Rozwój: Soliński - Mielnik, Lis Ż, Gałecki Ż , Winiarczyk - Król (84. Paszek), Gacki, Zalewski, Tkocz (68. Kapias), Wolny - Gielza (77. Tyc Ż).

Sędziował: Daniel Kruczyński (Żywiec).

Widzów: 1 500.