Rudolf Bugdoł nadal szefem śląskiej piłki. Na reformy za wcześnie

Rudolf Bugdoł zapowiadał, że po dziesięciu latach odda władzę w Śląskim Związku Piłki Nożnej. Zmienił zdanie i w piątkowych wyborach pewnie pokonał jedynego kontrakandydata - Jana Ozgę
To były smutne wybory. Senne i przewidywalne. Na sali zawrzało tylko raz, gdy delegaci nie byli pewni czy Rudolf Bugdoł został w sposób właściwy zgłoszony w wyborcze szranki.

O tak, wtedy dyskusja nabrała rumieńców. O paragrafach, głosach i mandatach zebrani mogliby debatować godzinami. Czy piłka nożna też ich tak pasjonuje?

Ze zgłoszeniem Bugdoła to było tak, że zaproponował go zarząd, a miał to uczynić - według części zebranych - przynajmniej jeden z delegatów. To wtedy rozpoczęła się dyskusja o "wykładni językowej" i braku definicji terminu "delegat".

Jan Ozga, były strażak, od początku był na straconej pozycji. W czasie pierwszej próby sił - wyboru przewodniczącego zebrania - jego kandydat otrzymał tylko 30 głosów na ponad 100 delegatów.

Potem było tylko gorzej. Ozga zgłaszał "swoich" ludzi do pracy w komisjach, a ci mu... odmawiali. Zadziwiające!

Ozga podkreślał, że chce reformować śląską piłkę. Sprawić by to śląski region napędzał wyniki polskiej reprezentacji. Prezes Bugdoł zrezygnował z przemówienia przedwyborczego. Zaprezentował się w czasie sprawozdania z ostatnich czterech lat działalności związku. Mówił wtedy sennie, jak Kaszpirowski, ale to nie miało żadnego znaczenia. Prezes i zarząd otrzymali absolutorium.

Gościem walnego był Grzegorz Lato. Prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej za wyborczym stołem długo nie siedział. Częściej można było go zobaczyć w kuluarach Urzędu Marszałkowskiego, gdzie - w Sali Marmurowej - odbyło się walne. Stawiamy, że zabiegał tam o poparcie podczas wyborów, które czekają go już w październiku.

Lato ciepło mówił m.in. o Stadionie Śląskim. Zapewnił, że czeka na jego ponowne otwarcie. W Urzędzie znaleźliśmy makietę obiektu. Schowaną pod chodami, przy ubikacji, wciśniętą między wieszaki. Szkoda, że akurat tego dnia nikt nie zadbał o to, żeby się nią pochwalić. Rozbudzić nadzieje, że i na Śląsku będziemy mieć stadion z prawdziwego zdarzenia.

W tajnych wyborach głosy oddało 116 delegatów. Głosy nieważne - 2. Za Bugdołem - 89. Za Ozgą - 25.

Dla "Gazety" 

Rudolf Bugdoł, prezes Śląskiego Związku Piłki Nożnej

Czuję olbrzymie napięcie. Ostatnie tygodnie były dla mnie trudne. Dziesiątki spotkań, tygodnie pełne rozmów. Cieszę się, że to już za mną. To prawda - był taki moment, gdy powiedziałem, że nie będę kandydował na kolejną kadencję. Myślałem, że podczas tych wyborów będę już tylko biernym obserwatorem. Stało się inaczej. Wiele osób namawiało mnie do zmiany decyzji. Uległem. Chcę kontynuować to co robiłem podczas wcześniejszych kadencji. Pracy nie zabraknie.

not.tod

Podyskutuj o rozgrywkach w naszym regionie na Facebooku Śląsk - Sport.pl »


Więcej o: