Mołdawia, Bułgaria, Gruzja... Zaskakujące transfery śląskich piłkarzy

Zawodników ze Śląska można odnaleźć w coraz większej licznie lig europejskich. Nawet w takich, które dotąd wydawały się mocno egzotyczne.
Po zakończonej rundzie jesiennej obrońca Podbeskidzia Bielsko-Biała Krzysztof Król wyjechał na testy do Padovy. Z gry we Włoszech nic nie wyszło, ale wychowanek Górnika Radlin i tak będzie występował za granicą. Jego nowym klubem został... mołdawski Sheriff Tiraspol. - Nie było się co zastanawiać. Na miejscu przekonałem się, jaką świetną bazą dysponuje klub - mówił zawodnik w rozmowie z "Faktem". Król ma podobno zarabiać w drużynie mistrza Mołdawii aż 40 tys. zł miesięcznie.

Miejscowa telewizja już odnotowała jego transfer, choć wiele miejsca poświęciła też żonie Króla Patrycji Mikule, która jest fotomodelką.



Na takie luksusy z pewnością nie może liczyć kolega Króla z Podbeskidzia Sławomir Cienciała. Obrońca trafił do ostatniej drużyny ligi bułgarskiej Etyru Wielkie Tyrnowo. Klub nie jest specjalnie znany, a jego nazwa kojarzyła się dotąd raczej tylko z anegdotą o trenerze zwolnionym trzy razy w krótkim odstępie czasu.

Cienciała raczej nie będzie narzekał w Bułgarii na nudę, bo do Etyru trafili też dwaj inni Polacy - Krzysztof Hrymowicz z Zawiszy i Michał Protasiewicz z Floty.

Ciekawie rozwija się także kariera pochodzącego z Jastrzębia Pawła Hajduczka. Były wicemistrz Europy do lat 16 zagra w gruzińskim Sioni Bolnisi. Dla Hajduczka gra na Wschodzie to nie nowość. Z drużyną Tawrii Symferopol wywalczył w 2010 r. Puchar Ukrainy. Jesienią był zawodnikiem FK Astana-1964 (druga liga Kazachstanu). Teraz powalczy o utrzymanie w lidze gruzińskiej.