Specjalista ds. bezpieczeństwa apeluje, by nie traktować śląskiego klubu jak czarnej owcy

- Zakazana pirotechnika, niedozwolone transparenty czy wreszcie bójki - to wszystko, co znamy ze stadionów Ekstraklasy, zdarza się też w niższych ligach - mówi Krzysztof Smulski, specjalista ds. bezpieczeństwa w Śląskim Związku Piłki Nożnej.
Smulski zaznacza, że największy problem jest wtedy, gdy klub, którego ambicje, historia i zaplecze kibicowskie są na poziomie, który znacznie przewyższa klasę rozgrywkową, w której musi rywalizować.

Na Śląsku chyba najmocniej dotyczy to GKS-u 1962 Jastrzębie nawiązującego do tradycji GKS-u Jastrzębie. - Jastrzębie nie pasuje do czwartej ligi i najlepiej byłoby dla tego klubu, jak i jego rywali, gdyby szybko awansował przynajmniej o klasę wyżej - mówi Smulski.

GKS kilka dni temu otrzymał walkower za mecz z Fortecą Świerklany, gdyż rywal odstąpił od organizacji spotkania. - W niższych ligach mecze nie toczą się według zasad zarezerwowanych dla imprez masowych. Gdy jednak przychodzi do potyczki z takim klubem jak Jastrzębie, to wytyczne się zmieniają. Spotkanie jest wtedy nie tylko imprezą masową, ale jeszcze o podwyższonym ryzyku. To kosztuje. Niektórzy kalkulują, że lepiej opłaca im się oddać mecz walkowerem, niż ponieść koszty. To niedopuszczalne - zaznacza Smulski.

ŚZPN zaproponował klubom własny regulamin organizacji spotkań w czwartej lidze. - To zbiór przepisów, które zaczerpnęliśmy z innych regulaminów czy podręczników licencyjnych. Dotyczą chociażby sprzedaży biletów fanom drużyn przyjezdnych. Nie podoba mi się, że grupa kibiców musi cisnąć się na obcym obiekcie na siłę do jednej kasy. Przecież można wcześniej przygotować listę i kulturalnie sprzedać, a potem wręczyć im wejściówki - mówi Smulski.

W ostatniej kolejce piłkarze GKS-u też nie wybiegli na boisko. Budzący emocje - także ze względów kibicowskich - mecz z Góralem-Czarnymi Żywiec został przeniesiony na 16 października. - Apeluję do działaczy innych zespołów, żeby nie traktowali GKS-u jak czarnej owcy. To klub jak każdy inny. A że ma za sobą więcej niż inni oddanych fanów? No przecież trudno ich za to karać - mówi Smulski.

Kto jest najlepszym prezesem klubu piłkarskiego na Śląsku?