Sport.pl

Trener śląskiego klubu rozwałkował swój zespół na Twitterze. "Niech trzyma się ode mnie z daleka"

Wojciech Osyra, szkoleniowiec Ruchu Radzionków, nie miał dla swoich piłkarzy litości po porażce w wyjazdowym meczu ze Swornicą Czarnowąsy.
Dołącz do zabawy w Wygraj Ligę i rywalizuj z innymi prezesami wirtualnych klubów »

"Cidry" po roku przerwy wróciły w tym sezonie do ligowej rywalizacji. Latem 2012 r. działacze zadłużonego klubu wycofali zespół z rozgrywek I ligi. Zadania budowy nowego Ruchu podjął się wtedy prezes Marcin Wąsiak. Wąsiak przez rok działał w klubie, który nie miał pierwszej drużyny. Zajął się wtedy przede wszystkim organizacją klubu, która ma doprowadzić do redukcji zadłużenia.

Latem tego roku Ruch w końcu na dobre wrócił "do żywych". Budowy drużyny od zera podjął się Wojciech Osyra, były piłkarz i trener m.in. GKS-u Katowice. Zespół przystąpił do trzecioligowych rozgrywek z zamiarem utrzymania się na tym szczeblu rozgrywek.

Na razie "Cidry" są pod kreską. Po rozegraniu 16 kolejek zespół zajmuje siódme miejsce. Do czwartej pozycji, która daje pewne utrzymanie, zespół z Radzionkowa traci obecnie pięć punktów. Mogło być lepiej, ale w meczu kończącym rundę jesienną "Cidry" w fatalnym stylu przegrały w Czarnowąsach (0:4).

Po takim laniu trener Osyra nie wytrzymał i rozwałkował swój zespół na Twitterze. Zaczął od wpisu: "Jako trener uważam, że albo piłkarz ma charakter i ambicję zwycięstwa w każdym meczu - a jak tego nie ma, to niech trzyma się ode mnie z daleka".

Potem kontynuował: "Kibice jeżdżą za RR na WSZYSTKIE mecze (to ewenement jak na 3. ligę), dopingują nas, a my w zamian dajemy im w ostatnim meczu taką padakę! Kibice poświęcają swój cenny czas na to, by dopingować swój Klub RR, za który gotowi są oddać życie, a widzą taką miernotę. Można przegrać mecz (zdarzało nam się), ale po walce, po ambicji, po charakterze, nawet po takich porażkach można zejść z boiska z dumą. Nawet po takich meczach kibice bili nam brawa i doceniali wysiłek i zdrowie, które zostawialiśmy dla Klubu, ale pewne rzeczy są niewybaczalne!".

Trenera wsparł też Marcin Wąsiak. "Dopiero teraz mija mi kac po naszej wizycie w Czarnowąsach. Czym sobie zasłużyłem, żeby na 2 ostatnich wyjazdach oglądać takie coś?!" - pytał prezes.

Sytuacja bowiem się powtórzyła. Wyjazd wcześniej Ruch również dostał lanie - tyle że w Łaziskach Górnych (0:6). "Wstyd mi przed kibicami i potem wyżywam się na sędziach. Jednak mojej drużyny będę bronił zawsze. Pora na podsumowania i wnioski" - zapowiada na koniec Wąsiak.

ŚLĄSK.SPORT.PL na Facebooku. Czy już nas polubiłeś? >>

Więcej o:
Skomentuj:
Trener śląskiego klubu rozwałkował swój zespół na Twitterze. "Niech trzyma się ode mnie z daleka"
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX