Po wybuchu na boisku powstał lej! Piłkarz w szoku

Spotkanie Czarnych Górala Żywiec z GKS-em Jastrzębie zakończyło się przed czasem z powodu wybuchu.
Dołącz do zabawy w Wygraj Ligę i rywalizuj z innymi prezesami wirtualnych klubów »

Czwartoligowy mecz zgodnie z planem miał się odbyć 7 września. Na wnioski to jednego, a to drugiego klubu termin spotkania wciąż jednak przekładano. W sobotę też nie obyło się bez dodatkowych emocji.

Na boisku lepszą drużyną byli miejscowi, którzy na minutę przed końcem prowadzili 4:1. Wtedy jednak doszło do chuligańskiego wybryku.

Portal "Sportowa Silesia" przytacza zapis z pomeczowego protokołu sędziego Sebastiana Jarzębaka.

"W 89 minucie przerwałem grę z powodu rzucenia petardy hukowej na pole gry w okolicach linii środkowej. Huk był dosyć potężny, a w miejscu wybuchu powstał mały lej. Po tym incydencie jeden z zawodników Jastrzębia, znajdujący się blisko miejsca eksplozji, upadł, trzymając się za uszy. Po chwili na polu gry upadło kolejnych dwóch zawodników drużyny gości, którzy również trzymali się za głowy. Wezwałem na boisko służby medyczne i ratowników medycznych z zaparkowanej nieopodal karetki. Po paru minutach zawodnicy, według służb medycznych, nie byli gotowi do kontynuowania gry. Po konsultacji z delegatem do spraw bezpieczeństwa Krzysztofem Hermanowiczem uznaliśmy, że należy zakończyć zawody. Petarda hukowa została rzucona z trybuny zajmowanej przez kibiców gospodarzy".

Kto najmocniej ucierpiał? "Kamil Szymura już powoli dochodzi do siebie i raczej obejdzie się bez żadnych konsekwencji. Natomiast u Kamila Gorzały pojawiły się na gałkach ocznych plamy i prawdopodobnie niezbędna jest wizyta w szpitalu. Najgorzej wygląda sytuacja z Patrykiem Ułasewiczem, który jest w bardzo złym stanie fizycznym i psychicznym" - informuje GKS Jastrzębie.

Weryfikacją wyniku i przebiegu meczu zajmie się teraz Śląski Związek Piłki Nożnej.

ŚLĄSK.SPORT.PL na Facebooku. Czy już nas polubiłeś? >>