Sport.pl

W Rudzie Śląskiej czekają na lepsze piłkarskie jutro

W liczącej blisko 150 tys. mieszkańców Rudzie Śląskiej nigdy nie było klubu piłkarskiego w najwyższej klasie rozgrywkowej. Czy kiedykolwiek się to zmieni?
Czasami można odnieść wrażenie, że w tym mieście stawia się na ilość, a nie na jakość. Wśród licznych rudzkich klubów piłkarskich IV ligę reprezentują Grunwald oraz Slavia. W okręgówce grają Wawel Wirek, Jastrząb Bielszowice i Urania. W A-klasie i B-klasie odnaleźć można kolejne lokalne kluby. Brakuje natomiast reprezentantów miasta na poziomie co najmniej drugoligowym. Odmienić tę niecodzienną sytuację próbuje Teodor Wawoczny, prezes i trener Grunwaldu, także działacz Śląskiego Związku Piłki Nożnej. Rafał Jarząbek: Piłka nożna w Rudzie Śląskiej stoi na bardzo niskim poziomie. Dlaczego w tak dużym mieście nie ma klubu nawet na poziomie III ligi?

Teodor Wawoczny: Specyfika Rudy Śląskiej polega na jej podziale, gdzie w każdej dzielnicy kibicuje się innemu klubowi. Kochłowice żyją Uranią, Halemba kibicuje Grunwaldowi, a dla Wirka najważniejszy jest Wawel. Uważam, że ktoś, a konkretnie rada miasta, musi wreszcie z tym skończyć, poprzez utworzenie jednego, silnego klubu miejskiego. Trzeba przy tym jednak spełnić kilka wymogów. Najważniejszy to infrastruktura. Nie ma w Polsce drugiego miasta, w którym każdy z klubów jest właścicielem obiektu. Tylko Slavia i Grunwald rokują na przyszłość, jeśli chodzi o budowę czy modernizację stadionu, który miałby spełniać wymogi drugiej czy pierwszej ligi, gdyż o ekstraklasie nikt w Rudzie Śląskiej nie marzy. Druga sprawa to odpowiednia ilość pieniędzy. Wyróżnię tu Uranię i Grunwald, które prowadzą swoją działalność gospodarczą, przez co nie są skazane na wyciąganie rąk po pieniądze z władz miasta. Ważny jest też obecny wynik sportowy. Grunwald od lat jest najwyżej sklasyfikowanym klubem i to w niego powinno zainwestować miasto. Istnieje plan pomocy ze strony ratusza dla Grunwaldu, jednak czas jego realizacji jest notorycznie przesuwany. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie powiemy sobie kilka słów prawdy z korzyścią dla całego rudzkiego sportu.

Obecnie forsuje się model, w którym główną rolę odgrywa jeden, ale silny klub miejski. Tymczasem Ruda Śląska wydaje się totalnym zaprzeczeniem tej idei. Nie ma pomysłu na zmianę tego stanu rzeczy?

- Pomysłów było wiele. Często słyszę, że skoro jest tyle klubów, to połączmy je w jeden solidny twór. Ja mam jednak inne zdanie na ten temat, bo jeżeli połączymy siedem ubogich zespołów, to stworzymy jedną wielką biedę. W latach 90. Rudzka Spółka Węglowa zainwestowała w Grunwald i w dwa lata stworzyła z kopciuszka topowy klub występujący na drugim szczeblu rozgrywkowym. W obecnych czasach, mając odpowiednią bazę finansową, łatwiej jest stworzyć silny zespół. Wiem ze swojego doświadczenia, pełniąc funkcję sekretarza komisji licencyjnej, że gorzej wygląda sprawa z bazą sportową, której rozwój musi iść w parze z wynikiem sportowym. Przykładowo, aby otrzymać licencję na grę w II lidze, mający najlepszą bazę w Rudzie Śląskiej Grunwald potrzebuje trzech milionów złotych na samą renowację obiektu. Pod względem infrastruktury jesteśmy najgorsi na Śląsku. Był też pomysł budowy stadionu na terenach Slavii. Koszt takiej inwestycji zamknąłby się w 30 milionach złotych. Pamiętając, że za utrzymanie Aqua Parku płacimy 17 milionów złotych rocznie, to miasta na drugą tak kosztowną inwestycję pewnie nie stać.

Grunwald może być ostatnią nadzieją dla mieszkańców Rudy Śląskiej, żeby ci mogli oglądać klub ze swojego miasta choćby na poziomie III-ligowym.

- Nigdy głośno o awansie nie mówiłem, ale od dwóch lat utrzymujemy się w czołówce i mamy obecnie taki zespół, który jest w stanie wywalczyć awans. Sport bywa jednak nieprzewidywalny i może okazać się tak, że w końcowym rozrachunku rywal będzie o punkt lepszy.

Historia rudzkiej piłki nożnej również nie jest zbyt bogata.

- Zgadza się. Żaden rudzki klub nie grał nigdy w pierwszej lidze, czyli w obecnej ekstraklasie. Wszystkie kluby, za wyjątkiem Jastrzębia Bielszowice, grały natomiast w II lidze. W 2000 roku Ruda Śląska pożegnała się z tą ligą, jednak miasto się tym nie przejęło, ponieważ ówczesne przepisy nie pozwalały gminie na finansowanie sportu wyczynowego, natomiast Rudzka Spółka Węglowa po awansie Grunwaldu do II ligi w 1998 roku całkowicie odcięła się od sponsoringu.

O Grunwaldzie zrobiło się głośno, gdy na transferze Artura Sobiecha z Ruchu Chorzów do Polonii Warszawa klub zarobił ponad milion złotych. Jak spożytkowano te pieniądze?

- Przy tej okazji warto zapytać, z czego utrzymuje się klub, w którym nie ma sponsorów... Na cały rok działalności otrzymaliśmy od miasta 35 tys. zł, a na pensję dla najlepszego zawodnika, uwzględniając podatek i ZUS, musimy wydać około 3,2 tys. zł miesięcznie. Do tego dochodzą olbrzymie koszty utrzymania stadionu. Nie stać nas nawet na zatrudnienie nowego trenera.

Jesteś kibicem ze Śląska? Dołącz do nas na Fejsie! >>

Na co czekasz bardziej w 2014 roku?
Więcej o:
Komentarze (2)
W Rudzie Śląskiej czekają na lepsze piłkarskie jutro
Zaloguj się
  • Piotr Kotyrba

    0

    Ci co znają Wawocznego wiedzą że w Rudzie Śląskiej wyróżnił się sprzedażą boiska w celu pokrycia zadłużenia do którego doprowadził. Żaden wartościowy klub tego nie robi więc współczuję redaktorowi że znalazł takiego obywatela do reportażu o piłce w Rudzie Śląskiej.

  • niebiesk

    Oceniono 2 razy 0

    W 4. lidze na zawodnika prawie 4 tysiące???? :O Przecież to są jaja. A co do kasy za Sobiecha to przecież pan Wawoczny deklarował, że ma zostać zainwestowana w infrastrukturę. Widać to były tylko puste słowa. Kasę zapewne przejedzono. Zresztą jak zwykle. Tylko po co były te gadki?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX