Silny zjednoczony klub piłkarski w Dąbrowie Górniczej? Najpierw działacze z różnych dzielnic muszą się dogadać

W 125-tysięcznym mieście istnieje dziewięć klubów piłkarskich. Najlepszy z nich zajmuje zaledwie ostatnie miejsce w IV lidze. Pomysłem na wyjście z marazmu jest utworzenie silnego klubu miejskiego. Do tego potrzebna jest jednak zgoda działaczy z różnych klubów. A tej wciąż brakuje


Dołącz do zabawy w Wygraj Ligę i rywalizuj z innymi prezesami wirtualnych klubów >>

W 125-tysięcznym mieście istnieje dziewięć klubów piłkarskich. Najlepszy z nich zajmuje zaledwie ostatnie miejsce w IV lidze. Pomysłem na wyjście z marazmu jest utworzenie silnego klubu miejskiego. Do tego potrzebna jest jednak zgoda działaczy z różnych klubów. A tej wciąż brakuje

Inicjatorem pomysłu stworzenia jednego mocnego klubu jest Jarosław Zagajski, prezes Unii Ząbkowice. - Sprawa powstania silnego klubu miejskiego rozbija się o porozumienie trzech wiodących zespołów w mieście: RKS-u Zagłębie Dąbrowa Górnicza [klub zmienił niedawno nazwę z używanego wcześniej "Zagłębiak" - przyp. red.], Unii Dąbrowa Górnicza i Unii Ząbkowice. W trakcie rozmowy z prezydentem Zbigniewem Podrazą i jego zastępcą Robertem Koćmą dostałem zapewnienie, że gdyby przynajmniej dwa z nich zawarły ugodę, miasto włączyłoby się w pomoc przy utworzeniu jednego klubu będącego wizytówką miasta - mówi Zagajski.

Chcą co najmniej trzeciej ligi

Pesymizmu nie ukrywa jednak Koćma, równocześnie prezes żeńskiego zespołu siatkarskiego MKS-u Banimex Tauron Dąbrowa Górnicza. - To luźne koncepcje, raczej niemożliwe do zrealizowania, bo prezesi klubów nie chcą zgodzić się na utworzenie jednego centralnego klubu. W mieście istnieje dziewięć zespołów grających w niższych ligach. Działacze tych klubów są "u siebie", wielu z nich ma kluby w większych dzielnicach miasta. Obowiązuje dzielnicowość i każdy chce kreować swoją własną politykę - podkreśla Koćma.

Plany miasta są konkretne. - Dostałem zapewnienie, że taki nowy twór grałby docelowo co najmniej w III lidze. Próbowałem dogadać się z prezesami innych zespołów, ale oni zainteresowani są piłką nożną tylko na poziomie lokalnym. Z działaczami Pioniera Ujejsce czy Tęczy Błędów nawet nie rozmawiałem, bo nie widzę sensu współpracy z nimi - podkreśla Zagajski.

Pieniędzy "miejskiego tortu" do podziału jest niewiele, a chętnych do wzięcia choćby najmniejszego kawałka oczywiście wielu. - Miasto na piłkę nożną przeznacza około 500 tys. zł rocznie. W efekcie każdemu z klubów pieniędzy brakuje. W zespołach tych często grają piłkarscy emeryci, którym trzeba wypłacić odpowiednie pensje, a to moim zdaniem mija się z celem. Uważam, że w niższych ligach powinno ogrywać się młodzież, a nie utrzymywać starszych piłkarzy - mówi Koćma.

Łączenie nie ma sensu?

Najwyżej sklasyfikowane kluby w mieście otrzymują około 90 tys. zł dofinansowania rocznie, a takie kwoty nie wystarczają czasami nawet na bieżące wydatki. - Część tych pieniędzy, oprócz na utrzymanie drużyny i rozwój młodzieży, muszę przeznaczyć na działalność bieżącą, czyli opłacić gaz, wodę czy wreszcie zadbać o boisko. Prąd mamy za darmo, dlatego ogrzewam "farelką" [termowentylatorem - przyp. red]. Samo podlewanie, koszenie i nawożenie murawy to koszt ok. 35 tys. zł rocznie - żali się prezes Unii Ząbkowice.

- Przedyskutowałem z Zagajskim wiele możliwych scenariuszy, jednak warunki, na jakich prezes Unii chce przeprowadzić "fuzję", są przez nasz klub nie do zaakceptowania. Przede wszystkim nie godzimy się na to, aby mecze rozgrywane były w Ząbkowicach. Nie do końca klarowna jest też sprawa zarządzania klubem - przyznaje Grzegorz Klamra, prezes RKS-u Zagłębie Dąbrowa Górnicza. - Jestem jednak absolutnie za tym, aby w mieście o dużym budżecie i jeszcze większym potencjale funkcjonował jeden silny klub. Mam jednak na myśli klub budowany od zera, zarządzany przez osobę "z zewnątrz". Łączenie obecnych drużyn nie ma większego sensu - uważa Klamra.

Drugi z zainteresowanych, czyli Unia Dąbrowa Górnicza, na razie nie zdradza stanowiska w tej sprawie. Działacze tego klubu zapewniają, że "kiedy przyjdzie czas na konkrety, usiądą do rozmów".

Ludzi trzeba przeganiać

Warto dodać, że pojawił się pomysł renowacji jednego z dąbrowskich stadionów, na którym miałby grać przyszły klub miejski. - Prezydent Podraza stwierdził, że jedynym miejscem, gdzie można stworzyć piłkę na odpowiednim poziomie, jest stadion Unii Ząbkowice. Wynika to z lokalizacji obiektu, dobrych szlaków komunikacyjnych. Żeby nie być gołosłownym - są to informacje potwierdzone przez policję. RKS Zagłębie w ogóle nie ma własnego stadionu, a obiekt w Strzemieszycach otrzymał gorszą rekomendację - argumentuje Zagajski. - Obecny stadion wygląda jak w czasach komunistycznych. Do tego ludzie lubią urządzać pikniki na głównej płycie boiska. Na świeżo przystrzyżoną trawę wyprowadzają psy, jeżdżą po niej rowerami i "komarkami". Trzeba ich przeganiać - opowiada prezes Unii Ząbkowice.

Co dalej? Wygląda na to, że mieszkańcy Dąbrowy Górniczej muszą zatem albo zadowolić się żeńską siatkówką, albo kibicować Zagłębiu Sosnowiec. - Nic dziwnego: Zagłębie to przecież najsilniejszy klub w regionie. Wszystko zależy od ludzi zajmujących się piłką nożną. Jeśli się nie dogadają, to na zawsze pozostanie "maras" w naszym mieście - kończy Robert Koćma.

Jesteś kibicem z Zagłębia? Dołącz do nas na Fejsie! >>