Sport.pl

Pożegnajmy sołdatów z Armii Czerwonej. Czas na nowy pomnik na placu Wolności [OPINIA]

Przebudowa Katowic dotarła do placu Wolności. To dla mnie jedno z najważniejszych miejsc w moim mieście, więc postanowiłem zabrać głos w jego sprawie.
Jesteś kibicem ze Śląska? Dołącz do nas na Fejsie! >>

Kiedy byłem bajtlem i jechałem tramwajem z mojego Załęża, wielkomiejskie Katowice zawsze zaczynały się dla mnie od tego placu. Przechodziłem przez niego setki razy, w różnych okolicznościach i różnym nastroju. To przy tym placu pierwszy raz poszedłem na "Konika Garbuska" - najlepszy radziecki film animowany z lat 60. (grali go w nieistniejącym kinie Przyjaźń), to tu miałem jedyną namacalną styczność ze stanem wojennym (zapamiętałem stojący niczym memento transporter opancerzony), to na tym placu prowadziłem jako lekko wstawiony student gorące dysputy światopoglądowe, wreszcie mój pierwszy tekst w "Wyborczej" związany jest z placem Wolności (napisałem na praktykach, że wybudowali tam... nowe kible, możecie z nich korzystać zresztą do dziś).*

Jak wiadomo, pomniki stoją na placu Wolności od 1898 roku. Od tego czasu zawładnęły tym miejscem pary: najpierw cesarz Wilhelm I Hohenzollern i jego syn Fryderyk III, a po wojnie dwaj "wyzwoliciele" z Armii Czerwonej. Do sołdatów na środku placu zdążyłem się przyzwyczaić, ale nie jestem zwolennikiem pozostawienia tego pomnika w tym miejscu. Dla mnie nie jest to świadectwo historii. To znaczy jest, ale znalazłbym mu jednak mniej eksponowane miejsce. Najchętniej zaś widziałbym w tym miejscu pomnik kogoś "stond". Ile mamy w mieście pomników obywateli urodzonych w Katowicach? Wojciech Korfanty jest z Siemianowic. Józef Piłsudski - z Wilna. Stanisław Moniuszko urodził się w Mińsku na Białorusi. Wszyscy zasłużeni. Ale czy brakuje zasłużonych katowiczan?

Nie powinno was dziwić, kto jest moim faworytem. Jak wiadomo, Katowice są głównym miastem regionu, który najwspanialej w historii Polski wpisał się w bardzo ważnej dziedzinie: piłce nożnej. To na Górnym Śląsku działają najbardziej utytułowane kluby. A w samych Katowicach urodził się najwybitniejszy piłkarz w dziejach Polski. Wychował się w śląskiej rodzinie przy ul. Barbary. Usynowiony został przez swego ojczyma dopiero jako trzynastolatek i przejął po nim nazwisko. W domu mówił raczej po niemiecku, ale w szkole i na podwórku po polsku i po śląsku. Mówię oczywiście o Erneście Wilimowskim.

O popisach legendarnego "Eziego" w reprezentacji Polski wiadomo wszystko. Do historii futbolu przeszły fenomenalne mecze tego zawodnika przeciw Brazylii w 1938 roku (cztery gole i piąty z karnego po faulu podczas mistrzostw świata) i ówczesnym wicemistrzom świata Węgrom w 1939 roku (trzy gole i czwarty z karnego po faulu). Legendarny Kazimierz Górski jako młody chłopak podróżował całą noc, i to w wagonie trzeciej klasy, ze Lwowa do Chorzowa tylko po to, żeby zobaczyć na boisku Ruchu swojego idola...

"Eziemu" należy się pomnik, choć wcale pomnikową postacią nie był. Miał ludzkie słabości: uwielbiał kobiety, nie stronił od alkoholu, ale czy przez to nie jest nam, zwykłym szaraczkom, jakby bliższy? Miał jednak coś, co odróżniało go od wszystkich i co stawia go na piedestale. Z kimkolwiek nie rozmawiałem na temat "Eziego" - zawsze było podobnie. Ludziom zakochanym w najważniejszym sporcie na świecie na jego wspomnienie drży głos, a oczy zachodzą mgłą.

Wilimowski grę w piłkę potrafił podnieść do rangi sztuki. Jakimże był artystą, skoro zwykłym kopaniem piłki potrafił ludzi wzruszać do łez? Nie było nikogo w Polsce, kto raz zobaczył "Eziego", a potem mógł stwierdzić, że widział lepszego piłkarza! Tak, wiem, że po wojnie w Polsce nazwisko Wilimowskiego okryło się niesławą. Nazywano go renegatem i zdrajcą - chodziło o występy w reprezentacji Niemiec w czasach, gdy Polska była okupowana. Ale czyż jego powikłane losy nie mówią więcej o pokręconej historii tej ziemi niż mądre, opasłe księgi? Pożegnajmy pomnikowe pary. Czas na solistę. Bo dziś takich solistów już nie ma.

PS W całej tej historii pojawia się oczywiście wątek, do którego trzeba się odnieść na zaś.

Ernest Wilimowski zdobył międzynarodową sławę jako zawodnik Ruchu Wielkie Hajduki. Na pewno podniosą się głosy oburzenia niektórych kibiców - Jak to? Dlaczego honorować zawodnika Ruchu Chorzów, skoro w Katowicach rządzi GKS?

Takie myślenie byłoby moim zdaniem zaściankowe. Wilimowski to bowiem SYMBOL nie tyle samego Ruchu co całej fantastycznej historii górnośląskiej piłki nożnej. Widzę w nim przede wszystkim genialnego syna tej ziemi, dopiero potem piłkarza Ruchu.

Poza tym spójrzmy na problem bardziej szczegółowo i przyziemnie, nie tylko ogólnie i wzniośle. W czasach gdy "Ezi" zaczynał wielką karierę, jego 1.FC Katowice był już ledwie cieniem klubu, który siedem lat wcześniej walczył z Wisłą Kraków o mistrzostwo Polski.

Przypomnijmy choćby wrzesień 1934 roku. 20 września na Muchowcu 1.FC Katowice przegrywa u siebie w towarzyskim meczu z AC Milan 0:6 (tak, tak - z tym AC Milan, wówczas grającym jeszcze jako Milan Football Club). Cztery dni wcześniej Ruch bije u siebie w ligowym meczu Wartę Poznań 7:3, "Ezi" strzela dwie bramki. Ogółem w tym debiutanckim dla niego sezonie ligowym 18-latek w 21 meczach w ekstraklasie (jedno spotkanie się nie odbyło, Siedlce oddały walkowera) zdobył 33 gole. Trzydzieści trzy!

Wyobrażacie sobie dziś w polskiej lidze 18-latka, który w debiutanckim sezonie wali tyle bramek?!

*Ruch w tym czasie - czyli w latach Wielkiego Kryzysu - był jedynym miejscem na Górnym Śląsku, gdzie ten niebywały talent mógł rozkwitnąć. Kto wie - może nie przeszedłby do Ruchu i zagrałby w GKS-ie? Ale GKS powstał przecież dopiero trzydzieści lat później...

Dlatego chcę wierzyć, że ten pomysł kibiców GKS-u nie będzie uwierał. Na pewno nie będzie uwierał fanów Ruchu z Katowic, o to jestem spokojny. 

ŚLĄSK.SPORT.PL na Twitterze. Obserwuj już teraz >>

Komentarze (2)
Pożegnajmy sołdatów z Armii Czerwonej. Czas na nowy pomnik na placu Wolności [OPINIA]
Zaloguj się
  • w.grzon

    Oceniono 27 razy 3

    cyt."Na pewno nie będzie uwierał fanów Ruchu z Katowic, o to jestem spokojny."
    Na pewno. Bo Katowice są NIEBIESKIE.Czy się to komuś podoba czy nie. I pisze Wam to Katowiczanin ,niebieski z kRwi i kości. Z Koszutki. Zresztą na Bogucicach wczoraj byłem na mszy i spotkałem starych Niebieskich kibiców z tamtej dzielnicy. Nie obnoszą się z barwami ale kibicują Ruchowi. Ich pociechy też. Przyjdzie czas ,że Katowce zabłysną całe na Niebiesko. A ta skorumpowana Gieksa spadnie do IV ligi. Tego jestem pewny. Zaniedbania z lat 80 tych są naprawiane. Wesołych Świąt!!!!!

  • domin1920

    Oceniono 30 razy 0

    Bylismy 44 wczesniej , bedziemy dlugo po nich jak korupcyjny klubik gejowni zdechnie śmiercia naturalna....takie twory musza zniknać

    NIEBIESKIE KATOWICE !!!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX