Mały klub z Katowic pcha się na salony. Rozwój to już nie tylko Arkadiusz Milik!

Rozgrywki drugiej ligi piłkarskiej zbliżają się do półmetka. Sensacyjnym liderem tabeli jest Rozwój Katowice. - Czy chcemy awansować? Pewnie, że tak - mówi Szymon Kapias, kapitan zespołu.
Szykujesz się na derby Katowic w przyszłym roku? Dołącz do nas na fejsie! >>

Awans do pierwszej ligi byłby zdecydowanie największym sukcesem w 89-letniej historii klubu. Rozwój to przecież niewielki klub dzielnicowy. Największą sławę przyniosło mu dotąd wychowanie Arkadiusza Milika, reprezentanta Polski, grającego obecnie w Ajaksie Amsterdam. Rozwój od dekad pozostaje w cieniu mocniejszego GKS-u. Całkiem możliwe, że w przyszłym sezonie obie drużyny zagrają jednak na jednym szczeblu rozgrywek. Paradoks polegałby na tym, że miasto dotuję GieKSę milionami złotych, a Rozwój o takim wsparciu może tylko pomarzyć. Co więcej, nawet obiekt przy ul. Zgody nie jest miejski i klub musi za niego słono płacić właścicielowi, czyli Katowickiemu Holdingowi Węglowemu.

Czy w Rozwoju myśli się o awansie? - O przypadku można by mówić, gdyby za nami było kilka meczów. Nasze obecne miejsce w tabeli już coś znaczy. Pracujemy długo w tym składzie i to musiało dać efekt. Czy chcemy awansować? Pewnie, że tak. Apetyt zawsze rośnie w miarę jedzenia - mówi Szymon Kapias.

Syn dawnej gwiazdy GKS-u Jerzego Kapiasa to jeden z bardziej doświadczonych zawodników Rozwoju. Kilka lat spędził w ekstraklasowym Zagłębiu Lubin, choć wielkiej kariery tam nie zrobił. O obliczu zespołu stanowią też Tomasz Wróbel (dawny as GKS-u Bełchatów), bramkarz Bartosz Soliński (od czasu filmu dokumentującego jego niezwykłe interwencje znany jako "Superman"), czy zdolny stoper Przemysław Szymiński, o którego dopytuje wiele klubów ekstraklasy. - Mamy naprawdę fajną drużynę. Staramy się sobie pomagać. Jak komuś na boisku nie idzie, to zawsze może liczyć na wsparcie kolegów. Potrafimy też ze sobą szczerze porozmawiać po nieudanych spotkaniach - zauważa Kapias.

W klubie podkreślają, że Rozwój poradziłby sobie w pierwszej lidze. - Tak naprawdę nikt nie wiedział, jak druga liga będzie wyglądała po reformie. Konstruowaliśmy kadrę w taki sposób, aby nie musieć martwić się o utrzymanie. Patrzymy z dystansem na to, co się dzieje. U góry tabeli jest bardzo ciasno. Teraz wygląda to jednak bardzo fajnie. Na awans się nie nastawiamy, ale oczywiście nikt nie zejdzie do szatni i nie powie chłopakom: "przestańcie wygrywać". Koszty organizacyjne w pierwszej lidze są podobne do tych w drugiej. To nie byłby dla nas jakiś gigantyczny przeskok - mówi Marcin Nowak, kierownik klubu. Co ważne, klub ma "zamrożony" ponad milion złotych z tytułu transferu Milika. Górnik Zabrze dotąd nie rozliczył się z katowickim klubem za przejście reprezentanta Polski do Bayeru Leverkusen.

Wyniki Rozwoju to spora zasługa trenera Dietmara Brehmera. Były piłkarz Polonii Bytom pracował w ostatnich latach jako asystent Jurija Szatałowa. Teraz działa na własne konto. - Zbudowaliśmy mocną drużynę. Mamy silną obronę i mamy kim straszyć z przodu. Jesteśmy jednak małym klubem i wiemy, że rywalizujemy z zespołami o wiele większych możliwościach. Awans? Długa droga przed nami. Chcemy jednak wygrywać każdy kolejny mecz i zobaczymy, gdzie obudzimy się po ostatniej kolejce sezonu - mówi Brehmer.