Reaktywacja trenera Marka Koniarka. Dawny as ekstraklasy wraca do zawodu

- Być może w jego karierze szkoleniowej nie wszystko mu wychodziło, ale zawsze cieszył się dobrą opinią - mówi prezes Rozwoju Katowice Zbigniew Waśkiewicz o nowym trenerze zespołu Marku Koniarku.
Po słabym początku rundy wiosennej walczący o awans do pierwszej ligi Rozwój zdecydował się pożegnać z trenerem Dietmarem Brehmerem. Od razu ogłoszono, że jego następcą będzie Marek Koniarek, były król strzelców ekstraklasy i legenda dwóch znanych klubów: GKS-u Katowice i Widzewa Łódź.

Teoretycznie to trener "tymczasowy", ale w klubie przekonują, że wcale tak nie musi być.

- Po zwolnieniu dotychczasowego trenera odezwało się wielu znanych szkoleniowców, którzy chcieliby u nas pracować. Wszystkim mówimy to samo: teraz swoją szansę otrzymał Marek Koniarek. To wcale nie musi być opcja na chwilę dla Rozwoju. Być może zespołowi przyda się trener pracujący w nieco innym stylu. Marek Koniarek to właśnie gwarantuje. Poza tym on od dawna związany jest z Rozwojem, więc doskonale zna naszych piłkarzy. Gdyby była taka potrzeba, to w każdej chwili bez problemu rzuciłby składem na najbliższy mecz - mówi prezes Rozwoju Zbigniew Waśkiewicz.

Koniarek w ostatnich latach pracował jako dyrektor katowickiego klubu. Niedawno na tym stanowisku zastąpił go Kamil Kosowski. Koniarek miał zostać jednym z asystentów Brehmera, ale szybko okazało się, że został jego następcą.

- Zaskoczony ofertą nie byłem. Już to przecież kiedyś przerabiałem, gdy z Rozwoju odchodził Mirosław Smyła. Nie mogłem odmówić działaczom. Jakby to wyglądało? - pyta Koniarek.

Nowy szkoleniowiec Rozwój dysponuje licencją UEFA Pro, która upoważnia go nawet do prowadzenia zespołu w ekstraklasie. Tyle że Koniarek od dawna trzyma się z daleka od trenerki. - Przestało mnie to interesować. Dostawałem propozycje, ale niespecjalnie zamierzałem się ruszać poza Śląsk. Poza tym chciałbym móc pracować w normalnych warunkach - mówi.

Koniarek to jeden z czołowych napastników w historii ekstraklasy. Strzelił w niej 104 gole. Jego kariera trenerska rozpoczęła się w 1998 r. w GKS-ie Katowice. Rok później spadł z zespołem z ekstraklasy, choć jego winy było w tym akurat niewiele. To on budował od podstaw drużynę, która potem walczyła o awans. Docenił go Widzew i zaproponował asystenturę u Grzegorza Laty. Koniarek odmówił, a niedługo potem został... zwolniony z GKS-u. Na Bukowej postawiono wtedy na Pawła Kowalskiego, o którym Piotr Dziurowicz w słynnym wywiadzie dla "Wyborczej" mówił, że "wiedział, do kogo zadzwonić, żeby kupić mecz".

Koniarkowi udało się jednak wskoczyć na trenerską karuzelę. Pracował również w Widzewie, Włókniarzu Kietrz, Ruchu Radzionków czy Górniku Polkowice. Wielkich wyników nie osiągał. Jego ostatnim - w miarę poważnym klubem - była IV-ligowa Piotrówka.

Czyją legendą jest Koniarek? GieKSy czy Widzewa? [KOMENTARZ]

- Nie ma większego znaczenia, że ostatnio nie pracował jako trener. Być może w jego karierze szkoleniowej nie wszystko mu wychodziło, ale zawsze cieszył się dobrą opinią. Tyle lat spędził na boiskach, że z powrotem do zawodu trenera nie będzie miał żadnych kłopotów - przekonuje Waśkiewicz.

Koniarek zadebiutuje w roli trenera Rozwoju w sobotnim meczu wyjazdowym z liderem II ligi MKS-em Kluczbork.

- Zrobię, co w mojej mocy, abyśmy wygrali. Wiadomo: żadnych cudów jednak nie wymyślę - mówi Koniarek.

Śledź autora na Twitterze - @maciekblaut >>