Najmniejsi w historii Ekstraklasy. Śląsk też miał swoją Niecieczę

W nowym sezonie Ekstraklasy w ligowej elicie swój zespół zaprezentuje najmniejsza miejscowość w historii tych rozgrywek. To oczywiście licząca około 700 mieszkańców Nieciecza. My jednak chcemy wam przypomnieć maluchów z naszego regionu.


Dotąd najmniejsze w lidze były ośmiotysięczne Pniewy. Klub z Wielkopolskiego miasteczka awansował do ligi w 1993 roku. Najpierw rywalizował pod nazwą "Tygodnik Miliarder", a w kolejnym sezonie jako Sokół. Sokół dokonał swojego żywota w Tychach, gdzie przeniesiono zespół przed sezonem 1995/96.

Miliony dla Jerzego Dudka

Za fuzją stał nieżyjący już biznesmen Piotr Buller. W 1995 roku Buller odkupił od Sokoła Pniewy miejsce w ekstraklasie i przeniósł siedzibę klubu do Tychów. W zespole występowali m.in. Krzysztof Bizacki i Jerzy Dudek, który szybko został sprzedany do Feyenoordu Rotterdam. Dudek w swojej autobiografii wspominał: "Przyszedłem do prezesa Bullera i powiedziałem wprost: - Niedługo będę się żenił i potrzebowałbym trochę pieniędzy (...). Buller zawołał swojego kierowcę i polecił: - Jutro przywieziesz z firmy pięćdziesiąt milionów [pięć tysięcy nowych złotych - przyp. red.]".

Buller miał ambitne plany. Zamierzał odremontować tyski stadion, wybudować przy nim hotel, boiska treningowe. Na przeszkodzie stanęły kłopoty finansowe holdingu. - Siadł eksport węgla, a ja z tego żyję. Ukraińcy mi nie płacą. Znajomy z Ukrainy, jak się dowiedział, jakie problemy musi rozwiązać właściciel klubu, to powiedział, że wolałby sobie fabrykę kupić - mówił wówczas "Gazecie" Buller. Piłkarze zaczęli odchodzić z niewypłacalnego klubu. W 1997 roku zadłużony Sokół został wycofany z rozgrywek I ligi, później zrezygnował też z udziału w rozgrywkach II ligi.

Zespół z charakterem

W czołówce ligowych maluchów jest też zespół z Niedobczyc (13,5 tysiąca). Rymer awansował do ligi w 1947 roku, ale w elicie reprezentował już Rybnik. Zespół grał pod nazwą RKS Rymer-19 w Rybniku. Najbardziej pamiętnym meczem tamtej drużyny było 7:2 z Wisłą Kraków. To jednak było za mało, żeby utrzymać się w elicie, w której Rymer grał tylko przez jeden sezon.

Po spadku Rymer połączył się z klubem TS Błyskawica Radlin. Powstał KS Górnik Radlin-Niedobczyce, który z czasem przekształcił się w KS Górnik Radlin.

I tak również i 17-tysięczny Radlin doczekał się zespołu w Ekstraklasie, a stało się to w roku 1950. W kolejnym sezonie piłkarze śląskiego miasteczka zadziwili Polskę i zakończyli ligę na znakomitym drugim miejscu, ustępując tylko Wiśle Kraków. Co ciekawe, był to jedyny sezon w historii ekstraklasy, gdy mistrzem nie został zwycięzca ligi. Tytuł przyznano bowiem Ruchowi Chorzów, który triumfował w Pucharze Polski.

Górnik był zespołem z charakterem. Najważniejsze mecze wygrywał na wyjazdach. Z CWKS (Legia) w Warszawie radlinianie przegrywali 1:2, a ostatecznie zwyciężyli 3:2. Z Unią (Ruchem) w Chorzowie do przerwy było 0:2, ale w drugiej części "górnicy" potrafili odrobić straty i zdobyć trzy gole. W drużynie trenera Augustyna Dziwisza wyróżniali się najlepszy strzelec zespołu Wojciech Szleger (8 goli), a także Ewald Wiśniowski, Ignacy Dybała czy bramkarz Alfred Budny.

Górnik grał z najlepszymi do 1955 roku. Potem nastąpił okres spadków i awansów. - Nazywano nas bumerangiem. W 1956 i 1958 wywalczyliśmy awans do pierwszej ligi, po czym z niej spadaliśmy. Górnik nie miał odpowiedniej bazy treningowej. Część meczów graliśmy na "hasioku" w Radlinie, a część w Rybniku - wspominał Stanisław Oslizło, jedna z legend Górnika Zabrze, który w Górniku Radlin występował w latach 1956-59.

Szok na stadionie w Stroszku

W Ekstraklasie miał też swojego reprezentanta niespełna 18-tysięczny Radzionków. Pamiętne, pierwsze spotkanie w elicie odbyło się 24 lipca 1998 roku. Na stadion w Stroszku przyjechał wtedy wielki Widzew. Na trybunach usiadło 8 tysięcy widzów, a to, co zobaczyli, przeszło ich najśmielsze oczekiwania.

"Tuż przed meczem w powietrze wzleciał balon. Wyrzucona z niego piłka miała trafić na boisko, ale wylądowała na dachu klubowego budynku. To był jednak dobry omen. Prawdopodobnie nawet najwięksi, zupełnie bezkrytyczni sympatycy Ruchu nie marzyli o takim debiucie. Najpierw bramkarza rywali pokonał Rafał Jarosz (12. minuta), chwilę potem z karnego gola strzelił ulubieniec miejscowych Marian "Ecik" Janoszka (15.), zaś po kolejnych pięciu minutach do siatki trafił Józef Żymańczyk, czym sprawił sobie prezent na 33. urodziny. Potem z bliskiej odległości piłkę dobił Janoszka i było 4:0. To była dopiero 31. minuta gry!

Po przerwie Widzew grał uważniej, miał nawet optyczną przewagę, ale piątą bramkę strzelił w 72. minucie dla Ruchu Tomasz Fornalik! Trenerzy Widzewa sprawiali wrażenie, jakby nie wiedzieli, co się dzieje" - relacjonowaliśmy w "Gazecie".

"Cidry" grały w elicie do roku 2001. Obecnie zespół walczy o powrót do ligi trzeciej.

Jakby ktoś chciał sobie przypomnieć, jak "Cidry" lały Widzew, to zapraszamy...





Najmniejsi w historii Ekstraklasy

1. Nieciecza - 750 mieszkańców

2. Pniewy 8 tys.

3. Wronki 12 tys.

4. Niedobczyce 13,5 tys.

5. Grodzisk Wielkopolski 14 tys.

6. Radlin, Radzionków 17 tys.

Mistrzowie z najmniejszych miast

1. Mielec 60 tys.

2. Lubin 75 tys.

3. Chorzów 110 tys.