Ruch Radzionków. Tyle pracy, a wszystko może się okazać nic niewarte

Ruch Radzionków stoi przed ostatnią przeszkodą na drodze do trzeciej ligi. ?Cidry? wygrały swoją grupę IV ligi, ale by cieszyć się z awansu, muszą jeszcze ograć w barażowym dwumeczu LKS Bełk.
Jesteś kibicem z Górnego Śląska? Dołącz do nas na Fejsie! >>  

Ruch Radzionków, były zespół ekstraklasy i pierwszej ligi, walczy, by wrócić na utracone z powodu bankructwa pozycje. Po reaktywacji zespołu "Cidry" nie były w stanie utrzymać się w lidze trzeciej, ale teraz walczą, by wrócić na ten poziom rozgrywkowy.

- W dobrym stylu i bardzo pewnie wygraliśmy ligę, zapewniając sobie tytuł na cztery kolejki przed końcem sezonu. Teraz jednak przed nami baraż, więc to, na co tak ciężko pracowaliśmy przez prawie jedenaście miesięcy, może się okazać nic niewarte. Taka perspektywa bardzo boli, ale przecież od początku sezonu wiedzieliśmy, jakie są warunki uzyskania awansu.

Faktem jest, że po ostatniej kolejce ligowej nie jesteśmy jeszcze nawet w połowie drogi do awansu. Przed nami mecz w Bełku, z bardzo dobrą drużyną, która swoją ligę wygrała w cuglach. Z jeszcze większą przewagą nad resztą stawki niż uczyniliśmy to my - przypomina Wojciech Osyra, trener "Cidrów".

O awansie zadecyduje barażowy dwumecz. W środę odbędzie się spotkanie w Bełku (godz. 18), a w sobotę rewanż w Radzionkowie. - W pierwszym meczu rywal będzie miał atut własnego boiska, jak wiemy specyficznego, gdzie od wielu, wielu meczów są niepokonani. Oprócz oczywiście wielkiej rangi tego spotkania to właśnie ten fakt nas podwójnie dopinguje, by sprawić im psikusa i przerwać ich świetną passę - zapowiada Osyra.