Sport.pl

Austriak, który pokochał AKS Chorzów. Niezwykła historia sprzed prawie stu lat

Kiedyś jedną wielkich potęg nie tylko śląskiego, ale i polskiego futbolu był AKS Chorzów. Do dziś zastanawiam się jakim cudem temu klubowi ani razu nie udało się zdobyć mistrzostwa Polski - pisze Paweł Czado.
Gorące newsy i złośliwe komentarze. Dołącz do nas na Facebooku >>

Najlepsze lata dla "Koniczynek" to te tuż przedwojenne i te tuż powojenne. Warto jednak pamiętać, że już wcześniej historia AKS-u zawiera epizody niezwykłe. Jeden z nich wiąże się z pierwszym profesjonalnym trenerem AKS-u, którym już w latach 20. był Austriak Karl Neidlinger. Regularne zajęcia przydały się futbolistom z Królewskiej Góry, bo choć w powszechnej kibicowskiej świadomości na stałe zaistnieli dopiero w drugiej połowie lat 30. dzięki nagłemu wdarciu się do ligowej czołówki to dekadę wcześniej też potrafili odnosić zaskakujące sukcesy. Jednym z nich było odniesione pod wodzą Neidlingera zaskakujące zwycięstwo 4:2 nad bardzo silną Spartą Praga w sierpniu 1924 roku, obwołaną wówczas najsilniejszą drużyną Europy Środkowej. Gole w tym niezwykłym meczu strzelili Urbański, Mikisz i Kłosek.

Polskie środowisko piłkarskie było zaszokowane, bo kilka dni wcześniej Sparta towarzysko dwukrotnie grała z ówczesnym symbolem polskiego futbolu - Cracovią i nawet nie straciła bramki (2:0 i 0:0).

"Miła niespodzianka nie tylko dla Śląska Górnego, ale i Europy. Sławna Sparta została pokonaną. Amatorski zwyciężył przez swoją ambicję (...). Zaznaczyć należy, że Czesi zachowali się na boisku wzorowo, jako karna, zdyscyplinowana drużyna. Raz tylko protestowali przy karnym, ale w sposób grzeczny bez jakichkolwiek awantur. (...) "Mecz Amat. z Król. Huty dowiódł, iż zapał i ambicja do gry, nawet przy znacznie niższych walorach technicznych, potrafią tryumfować nad rutyną i wysoką techniką. Drużynie górnośląskiej przypadło tym razem w udziale nie tylko obronić się przed porażką, ale przeciwnie, sukcesem swym umiała zwrócić na się oczy świata sportowego" - pisał "Tygodnik Sportowy".

Właśnie z Neidlingerem związana jest niezwykła historia, którą po wojnie przypomniał Leonard Piontek, największy as chorzowskiej drużyny, uczestnik mistrzostw świata w 1938 roku. Neidlinger trenując AKS sam jednocześnie był zawodnikiem wiedeńskiej Admiry, grał na obronie. Według słów Piontka w 1926 roku Neidlinger wziął wypłatę i pojechał na mecz swojej Admiry z Vienną. Przebieg spotkania był dla niego tragiczny. Doznał poważnej kontuzji a przewieziony do szpitala zmarł po kilku dniach. Ale przed śmiercią zdążył poprosić żonę żeby za pieniądze, które dostał od AKS-u... kupiła dla drużyny z Królewskiej Huty komplet strojów. Małżonka spełniła jego życzenie. Właśnie w ten niecodzienny sposób AKS uzyskał pierwsze prawdziwe dresy w historii.



Więcej o:
Komentarze (1)
Austriak, który pokochał AKS Chorzów. Niezwykła historia sprzed prawie stu lat
Zaloguj się
  • Michał Plaza

    Oceniono 1 raz 1

    Panie Pawle, błędy i literówki to domena red. Todura. Proszę nie podążać tą drogą.
    Królewska Huta i Góra Redena to nie do końca to samo, więc proszę nie tworzyć potworków jak Królewska Góra, bo mimo że takie miejsce istnieje, to jednak z Chorzowem nie ma nic wspólnego.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX