Joachim Marx o Euro i śląskiej piłce. "Nie obawiam się Niemców. Liczę na ćwierćfinał"

- Piast Gliwice budował swoją pozycję z meczu na meczu. Kluczowe dla losów tej drużyny było zwycięstwo z Legią. Ten mecz był jak znak jakości. Pozwolił piłkarzom z Gliwic uwierzyć, że stać ich na wiele. Niezależnie od finiszu rozgrywek, moim zdaniem Piast i tak wyciągnął z tego sezonu maksimum - mówi nam Joachim Marx, który opowiedział nam również o Ruchu Chorzów na Stadionie Śląski i zbliżającym się Euro we Francji.
Gorące newsy i złośliwe komentarze. Dołącz do nas na Facebooku >>

Joachim Marx, były reprezentant Polski i mistrz kraju w barwach Ruchu Chorzów od wielu lat żyje we Francji. Z polską ligą wciąż jest jednak na bieżąco. Kibicuje Ruchowi, ściska też kciuki za Piasta.

- Jestem wychowankiem Sośnicy Gliwice. Grałem też w GKS-ie Gliwice, który z czasem stał się również częścią Piasta. To także klub bliski mojemu sercu - opowiada.

Wojciech Todur: Zaskakuje Pana, że Piast Gliwice wciąż liczy się w walce o mistrzostwo Polski?

Joachim Marx: - Zaskakuje. Przed sezonem na pewno nie postawiłbym, że będą aż tak wysoko. Latem minionego roku oglądałem mecz z Piasta z Ruchem, w Chorzowie. Niebiescy wygrali 2:0. Byli zespołem lepszym. Grali mądrzej. Gdyby po tamtym meczu ktoś mnie zapytał, która ze śląskich drużyn zakończy mecz na lepszej pozycji, to bez wahania wskazałbym na Ruch.

To było jednak złudne. Piast budował swoją pozycję z meczu na meczu. Kluczowe dla losów tej drużyny było zwycięstwo z Legią (2:1). Ten mecz był jak znak jakości. Pozwolił piłkarzom z Gliwic uwierzyć, że stać ich na wiele. Niezależnie od finiszu rozgrywek, moim zdaniem Piast i tak wyciągnął z tego sezonu maksimum. Śląski klub nie dysponuje tak mocną kadrą i tak zasobnym budżetem, jak Legia.

Oczywiście w piłce nożnej zdarzają się niespodzianki pokroju Leicester, które z kandydata do spadku przeobraziło się w mistrza Anglii. Tyle, że takie historie to jednak rzadkość.

Myśli Pan, że Piast może na stałe dołączyć do ligowej czołówki?

- O tym decydują przede wszystkim pieniądze. W 2013 roku Piast przecież należał już do czołówki i bił się o miejsce na podium, a potem zaliczył bolesny zjazd w dół ligowej tabeli. To charakterystyczne dla drużyn, które mają problem z utrzymaniem składu, a dobry sezon oznacza zazwyczaj masową wyprzedaż co lepszych graczy. Żeby było jasne, to nie jest problem Piasta, czy tylko polskiej ligi. Takie historie zdarzają się wszędzie. We Francji właściwie tylko PSG żyje nie zaglądając ciągle z obawą do własnej kieszeni.

RC Lens - czy klub z mojego miasta - to właściwie bankrut, który czeka na nowego właściciela. Sprzedają już dzieciaki, żeby przeżyć.

To podobnie jak Ruch Chorzów

- No rzeczywiście. Śledziłem ostatnie doniesienia o tym, jak klub poszedł do miasta po prośbie o pożyczkę. To ciągłe balansowanie na cienkiej linie. Niestety cienkie liny mają to do siebie, żeby przychodzi moment kiedy pękają.... Ruch - patrząc na realia, w jakich działa ten klub - niemal ciągle osiąga wyniki ponad stan. Przecież oni nawet stadionu na ligę nie mają. Cicha to najgorszy obiekt w Ekstraklasie. No to o czym my mówimy?

Mają się wkrótce przeprowadzić na Stadion Śląski

- Ekonomicznie ma to sens. Po pierwsze po co budować w Chorzowie drugi stadion? Po drugie większy, nowoczesny obiekt to szansa na rozwój. Większe zainteresowanie sponsorów i kibiców. Pamiętam czasy, gdy na Śląskim odbywały się co ciekawsze ligowe mecze. Z Górnikiem Zabrze, Polonią Bytom, czy Szombierkami. Na trybunach komplety widzów. Fantastyczna atmosfera. Tylko czy tak będzie wyglądała codzienność?

Obawiam się, że nie. Pamiętam, że gdy grałem w Gwardii Warszawa, to rozgrywaliśmy mecze na stadionie X-lecia. To był gigant, który mógł pomieścić i 100 tysięcy widzów. Nasze spotkania oglądało jednak trzy, pięć tysięcy osób. Wyglądało to i śmiesznie i smutno. Z czasem przenieśliśmy się na Mokotów, na kameralny obiekt. I dopiero tam poczuliśmy się jak u siebie.

I z Ruchem może być podobnie. Cicha, to jednak zawsze Cicha. Dom.

Tyle, że Śląski to symbol i marka, który dziś potrzebuje Ruchu, jak nigdy wcześniej. To był przez lata obiekt reprezentacji Polski, ale teraz kadra już na Śląsk nie wróci. Najważniejsze mecze już zawsze będą odbywały się w Warszawie. A my musimy znaleźć sposób, jak zapewnić Śląskiemu nowe życie.

Potrzeba zespołu, który będzie walczył o najwyższe cele. Piłkarzy chociażby pokroju Mariusza Stępińskiego. Co Pan sądzi o tym napastniku? Ponoć obserwują go też francuskie kluby?

- Nic mi o tym nie wiadomo. W mediach nie było o tym, żadnej wzmianki. To, że na mecz Ruchu wpadnie jakiś skaut francuskiego klubu o niczym jeszcze nie świadczy. Sam byłem skautem Lens i oglądałem mecze na Cichej. Transferów jednak z tego nie było.

W tamtym czasie proponowałem Roberta Lewandowskiego, który zbierał jeszcze wtedy doświadczenie w Zniczu Pruszków. Chciałem też doprowadzić do transferu Arkadiusza Milika. Nie wyszło, bo też mój pracodawca nie był do końca zdeterminowany, żeby pozyskać ówczesnego gracza Górnika Zabrze.

Okres jaki potem Milik spędził w Niemczech pokazywał, że może i nie był to piłkarz, o którego warto było się bić. Potem jednak Milik przeniósł się do Ajaxu Amsterdam i jego talent dał o sobie znać ze zdwojoną siłą, a ja mam tylko satysfakcję, że jednak miałem nosa.

Może Francuzi przekonają się do Stępińskiego, gdy ten przyjedzie z kadrą na Euro?

- Może... Na ulicach Lens już czuć, że zbliża się ta impreza. Szkoda, że nie przyjadą do nas Polacy. Czekamy na kibiców z Wysp Brytyjskich, którzy zaleją miasto przy okazji meczu Anglii z Walią.

Sam zamierzam wybrać się do Paryża na mecz Polaków z Niemcami. Uważam, że nie stoimy na straconej pozycji. Niemcy nie grają tak przekonująco, jak wtedy, gdy sięgali po mistrzostwo świata. Przytrafia im się wiele wpadek. Młodzi nie dają drużynie tyle jakości ile można by po nich oczekiwać. Nie obawiam się Niemców.

Sam Pan grał z Niemcami w meczu o stawkę tylko raz...

- Niech pomyślę... Listopad 1971 roku w Hamburgu? Zremisowaliśmy 0:0 po bardzo dobrym meczu. Zimno wtedy było. Zacinało od morza. Niemcy dobrze zaczęli, ale potem to my dyktowaliśmy warunki.

Na co stać Pana zdaniem polski zespół podczas Euro?

- Liczę na ćwierćfinał. Mamy dużą grupę utalentowanych graczy, którzy grają w dobrych, europejskich klubach. Jeżeli zespół będzie dobrze przygotowany fizycznie, to stać nas na wiele.