Niedziela w Barsinghausen: Dużo wolnego

Krótki rozruch na boisku koło hotelu dla tych, którzy przeciwko Chorwacji zagrali przynajmniej pół meczu, i trening wyrównawczy dla pozostałych. Potem odnowa biologiczna, organizacyjne spotkanie z prezesem Michałem Listkiewiczem, msza (po polsku) w pobliskim kościele i czas wolny - tak wyglądała niedziela drużyny Pawła Janasa.
W treningu nie wziął udziału tylko Jacek Krzynówek (zbity mięsień uda w meczu z Chorwacją). Ćwiczył indywidualnie, na cykloergometrze. W poniedziałek nie będzie zajęć porannych, kadrowicze ćwiczyć będą tylko po południu.

Dla "Gazety"

Zbigniew Jastrzębski

fizjolog polskiej reprezentacji

Nie widziałem wielkiej różnicy w tym, jak przygotowani są Niemcy i my. Obejrzałem ich mecz z Kolumbią i komuś mogłoby się wydawać, że nie dorastamy im do pięt. Schweinsteiger i Ballack to klasa światowa, dysponują szczególnymi możliwościami fizycznymi, taktycznymi i głównie technicznymi. W tym nas przewyższają. Ale jeśli chodzi o sprawy wysiłkowe, to nie widzę różnic między nami a nimi.

W meczu z Chorwacją ucieszyło mnie to, że pod koniec mieliśmy więcej sił niż rywal. Czekałem na 60., 70. minutę. Wtedy zawodnicy przechodzą największe kryzysy. Ci źle przygotowani wytrzymałościowo nie wytrzymują. Gdyby były jakieś problemy, do końca byłyby problemy. Jacek Krzynówek dostał potężne uderzenie kolanem w udo. Odczuwał to w niedzielę, dlatego szybko zszedł z boiska. Mirek Szymkowiak miał słabszy dzień. Zawsze z 14-15 graczy jeden ma gorszą dyspozycję.

W meczu z Ekwadorem możemy być jeszcze o dziesięć procent lepsi. I to będzie minimum, jakim mamy dysponować na mundialu. Najtrudniej jest doprowadzić zawodników to ich optymalnej wydolności, osiągnąć bazę. My jesteśmy blisko, a jak już ją osiągniemy, to utrzymać przez dwa-trzy tygodnie nie jest trudne.