Dwóch Kranjcarów w Chorwacji

Chorwat Zlatko Kranjcar jako jedyny z 32 selekcjonerów będzie mógł wystawić w meczu... swego syna. To kolejny taki przypadek na mistrzostwach świata po tandemie Maldinich: Cesare i Paolo podczas mundialu we Francji w 1998 roku.
Nico Kranjcar, 22-letni napastnik Hajduka Split, uważany jest za największą nadzieję chorwackiego futbolu. Następcę Boksica, Sukera i... swego ojca, który w latach 1977-83 występował w reprezentacji Jugosławii, a po uzyskaniu niepodległości przez Chorwację w 1990 roku, poprowadził ją w dwóch pierwszych meczach jako kapitan. Zlatko występował w Rapidzie Wiedeń, z którym w 1985 dotarł do finału Pucharu Zdobywców Pucharów. O syna już walczą mocne kluby z Europy jak Deportivo la Coruna, Olympique Lyon, VfB Stuttgart i Bayern Monachium. Władze Hajduka liczą jednak, że po mundialu cena młodego Chorwata - 5 mln euro - znacznie wzrośnie. On sam chce grać w Bundeslidze, urodził się bowiem w Wiedniu i świetnie zna niemiecki.