Grupa F: Brazylia - skazani na sukces

Obok Ronaldinho może grać Kaka, obok Ronaldo - Adriano i Robinho, obok Emersona - Juninho, Ze Roberto i Gilberto Silva, obok Roberto Carlosa - Cafu, Lucio, Cris i Luizao. Patrząc na skład pięciokrotnych mistrzów świata, Brazylia to wielki faworyt.
Rywalom pozostaje liczyć na to, że grający w bramce Dida będzie kontynuował najgorszy sezon w karierze. Ale czy Brazylia na pewno powtórzy własne osiągnięcie z 1958 roku, kiedy jako jedyna dotąd drużyna z Ameryki Południowej wygra turniej w Europie? Z grupy wyjdzie na pewno, bo Japonię, Australię i Chorwację dzielą do "canarinhos" lata świetlne, nawet jeśli wziąć pod uwagę, że ci pierwsi zremisowali z Brazylią 2:2 podczas Pucharu Konfederacji, a ci ostatni 1:1 w niedawnym meczu towarzyskim.

Rywalizacja będzie się więc toczyć o drugie miejsce. Londyński "Times" już zapowiada, że mecz Chorwacja - Australia będzie najostrzejszym na mundialu i padnie w nim rekord kartek. Chorwaci bowiem to nie trzecia drużyna świata z 1998 roku, w której grali tacy artyści jak Prosinecki, Suker czy Boksić. Tym razem trener Zlatko Kranjcar postawił na silnych twardzieli, którzy nigdy nie cofają nogi jak Robert Kovac, Igor Tudor, Dario Simic, Dado Prso czy Ivan Klasnic. Australijczycy, wychowani na futbolu brytyjskim to też nie ułomki i grają bardzo twardo.

Może o drugim miejscu w grupie przesądzi osobowość trenera Australii Guusa Hiddinka. Zapewnił on drużynie z Antypodów awans na mundial w wolnym czasie od prowadzenia PSV Eindhoven, z którym święcił sukcesy w Lidze Mistrzów i obronił mistrzostwo Holandii. Australijczycy sprawili sensacje, pokonując w barażu Urugwaj. Holender marzy o powtórce sukcesów z dwóch ostatnich mundiali, na których z Holandią i Koreą Płd. zaszedł aż do półfinału. Będzie to trudne, zwłaszcza że sędziowie nie będą wspierać jego zespołu tak jak przed czterema laty. Ale doświadczenie byłego szkoleniowca Valencii i Realu Madryt sprawia, że Gary Kewell z Liverpoolu czy Marc Viduka i Mark Schwarzer z finalisty Pucharu UEFA, Middlesbrough grają jak z nut. Fani Australii liczą na jedno - że drużyna wypadnie lepiej niż na swym ostatnim mundialu, gdzie przegrała wszystkie trzy mecze i nie zdobyła ani jednej bramki. Było to w 1974 roku w... Niemczech.

Trener Chorwatów zbierał doświadczenie w lidze austriackiej i egipskiej. Trenerem Japończyków jest zaś Zico, legendarny Brazylijczyk, ale jako selekcjoner bez doświadczenia. Japońscy fani domagali się w trakcie eliminacji jego głowy, po tym jak reprezentacja po słabej grze i golach w ostatnich minutach pokonywała Koreę Północną i Oman. Fani tęsknią za poprzednim szkoleniowcem, Francuzem Philippem Trouzierem, który cztery lata temu doprowadził gospodarzy turnieju do ćwierćfinału. I uważają, że z powodu Zico postawa Japonii to wielka zagadka. Wprawdzie nadal grają tak kreatywni piłkarze, jak Hidetoshi Nakata z Boltonu, Shunsuke Nakamura z Celticu Glasgow i Shinji Ono z Urawa Reds czy napastnik HSV Naohiro Takahara, zwany w Niemczech "Der Sushi Bomber". Ale w powtórkę z przed czterech lat wierzy mało kto.

Liczby Brazylii

9

tylu mistrzów świata, którzy wywalczyli tytuł w Japonii i Korei, powołał na turniej w Niemczech trener Carlos Alberto Parreira. Większość z nich może być pewna gry w pierwszym składzie

29,5

to średnia wieku mistrzów, którą zdecydowanie zaniżają Kaka (22) i Ronaldinho (26). Kapitan Cafu ma 36 lat, Dida i Roberto Carlos po 33, Ronaldo, Gilberto Silva i Ricardinho po 30, a Lucio 28.

Cytat

"Do wielkiej formy Ronaldo wraca po kontuzji powoli, ale już wrócił do idealnej wagi. Jestem przekonany, że tym, którzy nazywają go pączkiem, przypomni, że został królem strzelców poprzedniego mundialu"

trener Brazylii Carlos Alberto Parreira

DLA GAZETY, Fernando Duarte, dziennikarz "O Globo"

Jak wielu brazylijskich dziennikarzy jestem sceptykiem. Mamy wielką drużynę, ale droga do zwycięstwa będzie niezwykle trudna. Turniej jest w Europie. Obawiam się, że po doświadczeniach ostatniego mundialu FIFA nie będzie zależeć na triumfach słabej marketingowo Brazylii, ale którejś z europejskich potęg - Włoch, Anglii albo Holandii. A właśnie na Włochy możemy trafić od razu po wyjściu z grupy. Z tym też wiąże się moja druga obawa. Trener Carlos Alberto Parreira zdobył już z Brazylią tytuł mistrza świata, uważa się więc za najmądrzejszego i nie słucha nikogo. Będzie stawiał na "święte krowy" jak Cafu, Roberto Carlos, Junior, Ze Roberto, Emerson, Ronaldo bez względu na ich formę. Ci zawodnicy zapewne dadzą Brazylii awans z grupy, ale przy pierwszej konfrontacji z inną wielką drużyną mogą być problemy. Nikt w Brazylii nie chce pamiętać, że w Japonii i Korei mogło nie być finału, gdyby nie błąd sędziego w meczu z Belgią, który nie uznał bramki rywali. Tym razem arbiter może gwizdnąć w drugą stronę.

not. lop

Czy wiesz, że...

Japoński związek piłkarski ogłosił, że odłożył 600 biletów na mecz z Brazylią w Dortmundzie z przeznaczeniem dla kibiców mających mało czasu (czytaj: przeciętnego Japończyka). Cena za 35-godzinną wycieczkę wynosi ok. 348 tys. jenów, czyli 9,5 tys. zł. Organizatorzy meczów w Kaiserslautern, Norymberdze i Dortmundzie zacierają ręce. W 1998 roku we Francji japońscy fani zadziwili organizatorów, gdy okazało się, że po meczach sektory, w których siedzieli, okazywały się bardziej czyste niż przed spotkaniem.