Sport.pl

Anglia lepsza od Paragwaju. Kto strzelił gola?

Mecz z Paragwajem miał być sygnałem dla świata, że Anglicy przyjechali do Niemiec po tytuł. Nie dość, że sygnału nie było, to jeszcze nie wiadomo, kto właściwie zdobył jedynego gola.
Wideo - najważniejsze akcje meczu według FIFAworldcup.com

Sprawa jest zasadnicza. Miliony kibiców obstawiających u bukmacherów i same firmy od soboty tkwią w niepewności. Będą wypłaty za gol Davida Beckhama, którego wielu typowało jako pierwszego angielskiego strzelca Anglii na mundialu? W 4. minucie pomocnik Realu dośrodkowywał z rzutu wolnego, mocno podkręcając piłkę, i... ta wpadła do siatki. W polu karnym najwyżej w powietrze wyskoczył obrońca Paragwaju Carlos Gamarra i... piłka na pewno obtarła jego czuprynę, ale czy rzeczywiście zmieniła kierunek?

Żadna z powtórek nie przesądza sprawy. Beckham utonął w ramionach kolegów, ciesząc się z 17. gola w reprezentacji, ale Gamarra przyznał po meczu, że czuł dotknięcie piłki. - Musnąłem ją, ale to nie zmieniło jej lotu. Myślę jednak, że nabrała przez to prędkości. Mogą mi ją zapisać, choć wolałbym inaczej przejść do historii mundialu. Mam nadzieję, że tym golem wykorzystaliśmy limit pecha - powiedział.

Sprawę postanowiła wyjaśnić FIFA. Grupa byłych trenerów i zawodników z FIFA Technical Study Group (TSG), w której skład wchodzą m.in. Kameruńczyk Roger Milla, Anglik Roy Hodgson, Niemiec Horst Osieck i Peruwiańczyk Teofilo Cubillas, obiecała skorzystać z najnowszego programu komputerowego wykorzystywanego do badania trajektorii pocisków. Choć Osieck zapowiedział, że w przeciwieństwie do poprzednich turniejów tym razem FIFA będzie uznawać kontrowersyjne bramki na korzyść atakującego, angielskie media były sceptyczne. Dlaczego? Bo ważną postacią w TSG jest Szkot Andy Roxburgh. Ten na pewno nie będzie chciał sprawić prezentu Anglikom - mówił Mark Lipton z "The Sun".

85 minut po zdobyciu bramki rozczarowało. Anglicy tylko przeszkadzali, ataki Paragwajczyków były nieskuteczne. W pierwszej połowie jedyny dobry strzał Acuny przeleciał nad poprzeczką bramki Paula Robinsona. W drugiej bramkarz Tottenhamu świetnie obronił groźny strzał Nelsona Valdeza.

Szczególnie słabo wypadli angielscy napastnicy. Po Michaelu Owenie wyraźnie było widać, że zaledwie miesiąc temu wyleczył długotrwałą kontuzję. W niczym nie przypomina dopadającego nawet najszybszych podań nastolatka z mundialu we Francji w 1998 roku. Peter Crouch wyróżnił się żółtą kartką. Jeszcze jedna, a drużynę Svena Görana Erikssona dotknie kryzys napastników, bo na Wayne'a Rooney'a mogą liczyć dopiero w drugiej rundzie. Oprócz niego w kadrze jest jeszcze tylko 17-letni Theo Walcott, który jeszcze nawet nie zadebiutował w Premier League. Bardziej doświadczony Jermain Defoe z Tottenhamu został odesłany do Anglii. Pomocnik Chelsea Frank Lampard, który stwarzał najwięcej zagrożenia w meczu z Paragwajem, po spotkaniu zbywał te kłopoty machnięciem ręki. - Najważniejsze, że gramy skutecznie, a gole mogą nawet strzelać obrońcy, o ile zawiedzie to nas do finału - powiedział.

Słabą postawę Anglicy zgodnie wytłumaczyli... upałem. Temperatura dochodziła momentami do 30 st. C. - W Hiszpanii jestem przyzwyczajony do ciepła, ale nie do gry w pełnym słońcu o 15. Nawet nie wiecie, jak ciężko się grało w zastygłym, dusznym powietrzu stadionu - opowiadał po meczu Beckham. - Zobaczycie, że w następnych, wieczornych meczach zagramy dużo lepiej.

30 tys. angielskich kibiców i drugie tyle tych, którzy na stadion nie weszli, zachowywało się po meczu bardzo głośno, ale spokojnie. Na dworcu głównym parę kopów i klepnięć dostało się jedynie staremu blaszanemu, pamiątkowemu pociągowi, którym reprezentacja Niemiec triumfalnie wróciła po "cudzie w Bernie", czyli wygranym finale mistrzostw świata w 1954 roku. - Początek i tak lepszy niż na wszystkich ostatnich turniejach, gdzie zawsze w pierwszym spotkaniu był remis. Graliśmy dziś przeraźliwie nudny futbol, ale zdobyliśmy trzy punkty i nikt nie doznał kontuzji - przekonywał mnie Paul z Londynu, z którym wracałem do Berlina. - Naprawdę dobrze to oni zaczną grać, jak wróci Rooney - dodała jego przyjaciółka w koszulce z podobizną napastnika Manchesteru United i podpisem: "We want Wayne".

Powiedział po meczu, Roque Santa Cruz, napastnik Paragwaju

Anglicy mogą mówić o szczęściu. Nic szczególnego nie pokazali, a my niepotrzebnie traktowaliśmy ich na samym początku z wielkim respektem. Wszystko przez to, że nie mieliśmy zaufania do samych siebie. Nie wiedzieliśmy, na co właściwie nas stać. Tymczasem momentami dominowaliśmy na boisku i uważam, że zasłużyliśmy przynajmniej na remis. Niestety, futbol nigdy nie był sprawiedliwą grą. Ale teraz przynajmniej wiemy, że mamy dobrą drużynę, i w następnych meczach na pewno odważniej powalczymy o zwycięstwo i awans z grupy. Kto był strzelcem gola, nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Straciliśmy go i tego nie da się cofnąć. Może bym się zastanawiał, gdybym to ja strzelał na bramkę. Dla mnie najważniejsze, że jestem po kontuzji w coraz lepszej formie i w meczach z Trynidadem i Szwecją na pewno zagram lepiej.

not. lop, Frankfurt

Kto był najlepszym piłarzem meczu Anglia - Paragwaj?