Pomarańczowe zwycięstwo w Lipsku

W eliminacjach do mundialu i w niedzielę w Lipsku serbska obrona pozwoliła sobie wbić tylko jedną bramkę. Strzelcem gola i prawdziwą gwiazdą pomarańczowych był Arjen Robben.
Wideo - najważniejsze akcje meczu według FIFAworldcup.com

To spotkanie jest dla mnie sentymentalne. Holandia to mój drugi dom, Marco van Basten był moim idolem. Zbierałem naklejki z jego podobizną i nagrywałem na wideo gole - mówił przed meczem serbski napastnik Mateja Keżman, który przez cztery lata w PSV Eindhoven zdobył dla klubu 105 goli, dwa razy zostając królem strzelców (jego 35 bramek w sezonie to drugie osiągnięcie w historii holenderskiego futbolu, po 37 golach... van Bastena).

Keżman zapowiadał, że Serbowie mają pomysł na pokonanie Holendrów. - Można go streścić w pięciu słowach: silna obrona, ścisła pomoc i kontrataki - mówił.

Było jednak dokładnie odwrotnie. Ledwo bowiem na stadionie w Lipsku (otoczonym wałami dawnego Zentralstadion, gdzie kadra Antoniego Piechniczka pokonała NRD 3:2 i zdobyła awans do mundialu w Hiszpanii w 1982 roku) wybrzmiał hymn Serbii i Czarnogóry, piłkarze Ilii Petkovicia rzucili się do ataku, a z kontry grali Holendrzy.

Najpierw Savo Miloszević, będąc sam na sam z Edwinem van der Sarem, strzelił mu prosto w ręce. Chwilę później po rajdzie Predraga Djordjevicia i zagraniu w pole karne Miloszević z Keżmanem przeszkodzili sobie nawzajem.

Serbia, choć miała w grupie Hiszpanię i Belgię, nie przegrała w eliminacjach żadnego z dziesięciu meczów w dużej mierze za sprawą "wspaniałej czwórki", jak nazywają swoją obronę Serbowie, czyli Mladena Krstajicia, Gorana Gavranczicia, Ivicy Dragutinovicia i Nemanji Vidicia. Tego ostatniego, pauzującego za kartki, zastąpił Nenad Djordjević, i to po jego błędzie Holendrzy objęli prowadzenie w 18. minucie. Zawodnika Partizana Belgrad nie było przy Robbenie, gdy ten dostał wspaniałe podanie od Robina van Persie. Skrzydłowy Chelsea wbiegł w pole karne i strzelił nie do obrony.

W przeciwieństwie do Pawła Janasa, który czekał ze zmianami zbyt długo, trener Petković zdecydował się na nie jeszcze przed przerwą. Nieradzącego sobie z Robbenem Djordjevicia zastąpił pomocnik Ognjen Koroman, który tuż przed gwizdkiem strzelił nad poprzeczką bramki pomarańczowych. Zaś po zmianie stron za Miloszevicia wszedł mierzący 202 cm Nikola Żigić (co ciekawe, Petković wykorzystał zmiany przed 68. min, czyli nim w meczu Polski z Ekwadorem na boisko wszedł pierwszy zmiennik biało-czerwonych - Ireneusz Jeleń).

Ataki Serbów nabrały tempa. Ale odmłodzona i "wybielona" drużyna Holandii - z kolorowych piłkarzy, potomków emigrantów z kolonii jak Ruud Gullit czy Frank Rijkaard, których tak wielu było zawsze w ekipie "Oranje", na boisku znalazł się tylko Khalid Boulahrouz - grała bardzo rozsądnie. Trzymała Serbów jak najdalej od bramki, spokojnie prowadząc ataki.

Trener van Basten, który dostał przed meczem największe owacje od widzów, nie zabrał na mundial takich gwiazd jak: Clarence Seedorf, Patrick Kluivert, Roy Makaay czy Edgar Davids, ale jednego wielkiego piłkarza sobie zostawił. 22-letni Robben grał fantastycznie, a jego dryblingi były nie do przewidzenia i nie do powstrzymania przez Serbów. Holender mógł podwyższyć kilka razy. Jego potężny strzał zza pola karnego serbski bramkarz ledwo zdołał wybić na róg, innym razem po sprytnym strzale piłka o centymetry minęła słupek. FIFA wybrała go na najlepszego zawodnika spotkania.

- Zagralibyśmy jeszcze lepiej, gdyby nie ten upał. Było gorąco. Hot, hot, hot! Mimo to tempo było wysokie. Najgorsze było przetrzymać ostatnie dziesięć minut - powiedział skrzydłowy Chelsea. - Tym lepiej, że udało się zrobić tak udany krok w stronę mistrzostwa świata. Teraz Wybrzeże Kości Słoniowej i z tego, co widziałem w meczu z Argentyną, wcale nie będzie łatwiej.

Kto był najlepszym piłkarzem meczu Serbia i Czarnogóra - Holandia?