Dariusz Wołowski: Kto kogo przechytrzył

Gdy polscy kibice całowali klamkę ośrodka swoich piłkarzy, bo Paweł Janas ćwiczył w tajemnicy przed całym światem swoje genialne pomysły taktyczne, na treningi Ekwadoru mógł wejść, kto chciał.
Trener Luiz Suarez tłumaczył, że świadomie nie odgradza drużyny, bo mundial to nie tylko kopanie piłki, ale i wielkie święto fanów. Kto kogo przechytrzył: czy zamknięty w sobie Janas, czy uśmiechający się szeroko do świata Suarez, widzieliśmy w piątek. 40 tys. Polaków, którzy tak fantastycznie wspierali reprezentację, wstydziło się, oglądając sromotną porażkę swoich piłkarzy. Grali bez sił, bez pomysłu, ale przede wszystkim bez serca i ambicji.

W środę mecz ostatniej szansy z murowanymi faworytami - Niemcami. Zwycięstwo i remis daje nadzieję na awans z grupy. Porażka oznacza koniec marzeń. Można przegrać, ale nie tak, by o naszych mówiono, że grali najbrzydszy futbol na tych mistrzostwach. I że polscy kibice to najwięksi frajerzy tego mundialu, bo dali się nabrać swoim piłkarzom i uwieść nieodgadnionemu urokowi trenera Janasa.