Brazylia przed pierwszym meczem. Totalny luz

Luz, żarty, wygłupy i temperatura jak na plaży w Rio na ostatnim treningu przed pierwszym meczem na mundialu Brazylii, wielkiego faworyta turnieju.
- Faworyta? To wy tak mówicie. My nic o tym nie wiemy - zastrzegał trener Carlos Alberto Parreira. Wchodząc na murawę Stadionu Olimpijskiego, Ronaldinho pokiwał z uznaniem głową ozdobioną elegancką, niebieską chustką. Zrobił na nim wrażenie monumentalny kolos z 1936 roku z rzeźbami jak z Pergamonu. Nowoczesne trybuny na 80 tys. widzów - tak, tu może rozgrywać mecze Brazylia. Nim finał 9 lipca, najpierw rozgrzewka z Chorwacją. A w poniedziałek lekki, godzinny trening, na którym Ronaldinho dusił Roberto Carlosa, który wolał wyciągać nogi na ławce rezerwowych. Robinho tylko bawił się żonglowaniem.

Ronaldo na wagę. Na wagę złota?

Najwięcej ze wszystkich biegał Ronaldo. Może przejął się telefonem od prezydenta Brazylii? - No jak jest naprawdę? Jest zaziębiony, ma gorączkę czy jest po prostu za gruby? - brazylijska telewizja pokazała, jak prezydent kraju Luiz Inácio Lula da Silva pyta ze swego gabinetu przez wideofon trenera Parreirę. - Jest silny, jest w dobrej formie. A że nie jest chudzinką? No bo to stary facet, nie ten chłopaczek, co kiedyś - bronił swego piłkarza selekcjoner.

Oficjalna strona brazylijskiej federacji zapewnia, że Ronaldo waży 86 kg (w Japonii i Korei ważył sześć kilo mniej), ale jak jest naprawdę, wie tylko sam piłkarz. Kiedy zapytać go o wagę, zaczyna się wściekać. Przez strefę mieszaną po treningu przemknął jak strzała, a gdy dziennikarka z Wenezueli wspomniała coś o kilogramach, odparł, że ma dość głupich pytań. - Jest tyle ciekawszych spraw, to śmieszne, że się mnie czepiacie. Czuję się w świetnej formie fizycznej, z dnia na dzień coraz lepszej - powiedział.

Ciekawsze sprawy to m.in., czy Ronaldo już w meczu z Chorwacją pobije rekord 14 goli zdobytych na mundialu należący do Niemca Gerda Muellera. Brakuje mu dwóch bramek. - Tak, chcę go pobić i stać się najskuteczniejszym strzelcem w historii, ale to nie jest zadanie numer 1. Przede wszystkim zależy mi na obronie tytułu. Wtedy będę miał trzy tytuły jak Pele - powiedział napastnik Realu Madryt, który strzelił dotąd na mistrzostwach świata tyle samo goli, co legendarny rodak.

Ronaldo trzykrotnie wybierano na najlepszego zawodnika świata, Ronaldinho w tym roku. Czy drużyna, którą pan przywiózł do Niemiec, to najsilniejsza reprezentacja Brazylii w historii? - zapytaliśmy na konferencji trenera Parreirę. - Ten zespół musi dopiero udowodnić, co jest wart. Musi zdobyć Puchar Świata, żeby można było porównywać ze zwycięzcami z 1958 roku czy z 1970 roku. Mój zespół jest bardzo dobry, najlepszy, jaki mogłem wybrać. Ale Brazylia za każdym razem wysyła na mundial wspaniałe zespoły, a tylko pięć tytułów zdobyła. W Niemczech nie będzie łatwo, bo europejskie drużyny grają u siebie w domu. Tak, w domu, bo żeby dojechać do Niemiec, wystarczy, że Niemcy, Francuzi czy Włosi wsiądą na rower. Nam podróż zabiera prawie cały dzień. Oczywiście będziemy grać o mistrzostwo. A jeśli się uda, wtedy żadna drużyna nie powtórzy sukcesu Brazylii, czyli sześciu tytułów mistrzowskich przez następnych 50 lat!

Biała flaga trenera Kranjczara

Tym czasem trener Chorwacji Zlatko Kranjczar już uspokoił swoich piłkarzy i naród, że porażka z Brazylią nie będzie tragedią. Bo "Canarinhos" na pewno pokonają wszystkie drużyny w grupie, a o awansie zadecydują bezpośrednie mecze między Japonią, Australią i jego drużyną. Każda z nich ma 33 proc. szans na awans, poza Brazylią, która oczywiście już może rezerwować hotel na 1/8 finału.

- To nie tak, że wywieszam przed meczem białą flagę. Zagramy o zwycięstwo, ale po prostu mówię, że porażka to nie katastrofa. Najważniejsze nie dać się Brazylijczykom zmiażdżyć, bo to podłamałoby moich piłkarzy psychicznie - przyznał otwarcie trener na konferencji po wieczornym treningu w Berlinie.

- Ale trener Parreira mówi, że jego drużyna będzie wykorzystywać w meczach grupowych tylko 60 proc. możliwości, oszczędzając siły na później - zauważali dziennikarze. - Cóż, moim zdaniem piłkarze na pewno dadzą z siebie wszystko, więc kto chce, niech stawia pieniądze na Chorwację. Próbuję tylko pozostać realistą - stwierdził chorwacki trener.