Sport.pl

Holandia - Argentyna 0:0. Klasyk bez błysku

Bezbramkowy remis w wielkim klasyku dał Argentynie zwycięstwo w grupie śmierci i prawo gry z Meksykiem w 1/8 finału. Holandia zagra z Portugalią i będzie miała szansę rewanżu za półfinał Euro 2004
Na żywo relacjonuje "z czuba"

Wideo - najważniejsze akcje meczu według FIFAworldcup.com

Messi, Tevez i w ostatnich minutach Aimar nie wnieśli do gry Argentyny nic z tego, czego oczekują po nich fani i na pewno wrócą na ławkę rezerwowych. W wielkim klasyku z Holandią faworyt miał okazję poważniej sprawdzić swoje aspiracje, ale zagrał najgorszy mecz w tych mistrzostwach.

Kiedy spiker wyczytał nazwisko Lionela Messiego w pierwszym składzie stadion we Frankfurcie zakipiał jak wulkan. Niespełna 19-letni Argentyńczyk jest jak tu się mówi: "najbardziej oczekiwanym piłkarzem w tych mistrzostwach". Nawet Ronaldinho nie wzbudza takich emocji, bo on gra dotąd, jak cała Brazylia, bez spodziewanego geniuszu. Tymczasem Messi ma dokonać cudów. Ale choć od pierwszego meczu na mundialu fani ciągnęli ze sobą transparent z jego podobizną i podpisem: "Jesteś moim marzeniem" Pekerman posadził Messiego na ławce rezerwowych. Dla wielu fanów to przestępstwo, bo Messi to przecież kolejne wcielenie boga piłki Diego Armando Maradony. Do środy młokos grał tylko kwadrans z Serbami, ale zdobył gola i miał asystę. Debiut na mundialu nie obył się zresztą bez wydarzenia nadzwyczajnego. Do szatni Argentyny poszedł sam Maradona i namaścił nastolatka do gry. - Pogadaliśmy chwilę i to dało mi siłę do gry - opowiadał potem Messi. To wszystko tylko zaostrzyło apetyty fanów i pół Argentyny i pół świata żądało Messiego na boisku od początku. Tylko pół, bo na razie bez niego Argentyna grała najwspanialszy futbol w tych mistrzostwach. Wczoraj Messi pojawił się od pierwszej minuty, bo Pekerman wystawił rezerwowych oszczędzając swój firmowy atak Crespo-Saviola na 1/8 finału. Jeśli powiedzieć, że zastąpili ich Messi i budzący podobne emocje Tevez to wystarczy, by uzmysłowić sobie potencjał drużyny Pekermana.

W pierwszej połowie meczu ten potencjał eksplodował zaledwie krótkimi chwilami. Gdy Messi dochodził do piłki, fani darli się w niebogłosy, ale poza dwoma świetnymi podaniami nastolatek cudów nie dokonał. Tevez był aktywniejszy, też bez rezultatu. Argentyńczycy grali zbyt indywidualnie, co potwierdzało tezę Pekermana, że silna drużyna to znacznie więcej niż suma umiejętności 11 piłkarzy. W 27. min mogło być 1:0 dla Argentyny, ale piłka trafiła w słupek bramki van der Sara. Wydawało się, że strzelał Tevez, ale tak naprawdę piłkę niefortunnie uderzył holenderski obrońca.

- Chcemy wygrać grupę, chcemy wygrać z Holandią, ale nie dlatego, że wolimy trafić na Meksyk czy Portugalię w 1/8 finału. Mnie to obojętne, bo kiedy się przyjechało po mistrzostwo świata, trzeba wygrać ze wszystkimi - mówił Maxi Rodriguez. Skrzydłowy Atletico Madryt oddał w 29. min fenomenalny strzał, ale piłka lecąca jak z katapulty minęła van der Sara, ale i bramkę o kilka centymetrów.

Holendrzy też grali w rezerwowym składzie, van Basten również oszczędzał gwiazdy (nie wystąpił Robben, van Nisterlooy został zmieniony). Holenderski trener ma z Pekermanem sporo wspólnego. Obejmując kadrę Holandii wyrzucił z niej niemal wszystkie stare gwiazdy uznając, że Davids i Seedorf swoje szanse w kadrze już przegrali. Postawił na młodych, którzy walecznością mają nadrabiać ewentualne braki. Braki niewielkie, bo Holandia wciąż gra ofensywnie i odważnie, a piłka klei się graczom do nóg. Najlepszą sytuację dla miał w 16. min Kuyt, który zabrał piłkę Burdisso i strzelił z 10 metrów, ale bramkarz odbił piłkę na róg. Ta akcja i ostry atak Holendra na prawego obrońcę tuż za polem karnym to najlepszy dowód, że waleczność i nieustępliwość liczą się w piłce nie mniej niż technika.

W drugiej części w 66. min Abbondanzieri znów uratował drużynę w podobnych okolicznościach, po kolejnym strzale z bliska, ale też z ostrego kąta. w 70. min Messiego zastąpił Julio Cruz i choć Pekerman otrzymał za to gwizdy, nikt rozsądny nie może mieć pretensji. Ulubieniec mas wypadł słabo, najwyżej przeciętnie. W 1/8 z Meksykiem pozycja Savioli i Crespo jest niezagrożona, bo mimo że Tevez w 74. i 90. min zmusił van der Saara do wielkiego wysiłku i został uznany za gracza meczu, też wróci na ławkę rezerwowych i będzie mógł poświęcić się swojej drugiej pasji. Amatorską kamerą kręci film o kolegach, takie reality show składające się z żartów i wygłupów na treningach i w hotelach w drodze po trzeci tytuł mistrza świata.

W 78. min Riquelme zmienił kolejny brylantowy technik na ławce rezerwowych Pekermana Pablo Aimar. Dziesięć minut szansy to mało, zwłaszcza w meczu gdzie bezbramkowy remis zdaje się zadowalać wszystkich. Argentynie dało to zwycięstwo w grupie i mecz o ćwierćfinał z Meksykiem. Rywalem trudnym, na ostatnim Pucharze Konfederacji zespół Pekermana potrzebował 120 minut i karnych, by go pokonać w półfinale, ale wtedy Argentyna grała tak jak w środę w rezerwowym składzie. W podstawowym składzie jest dużo silniejsza.

Przed meczem od rana we wszystkich telewizjach powtarzano gole Cruyffa, Kempesa i Bergkampa tworzące historię jednego z wielkich klasyków światowej piłki. Uważnym uświadomiło to jednak jak ta historia jest w gruncie rzeczy skromna. Rozpoczął ją niewiele w sumie znaczący mecz na mundialu w 1974 roku kiedy krocząca po wicemistrzostwo Holandia z Cruyffem rozbiła będącą w beznadziejnej formie Argentynę 4:0. Wcześniej spotkać się nie mogli, bo to był pierwszy start "Pomarańczowych" po wojnie.

Cztery lata później był finał mundialu, którego bohaterem był Kempes i po zwycięstwie nad Holandią 3:1 Argentyna sięgnęła po swój pierwszy tytuł. Ostatni raz w mistrzostwach potęgo wpadły na siebie we Francji (1998), kiedy wspaniały gol Bergkampa na 2:1 dał Holandii półfinał. Wczorajszy mecz nie dopisze się do tej listy wielkimi literami. Był zacięty, ale na pewno nie tak dramatyczny jak spodziewano się po obu potęgach.

Po meczu powiedzieli:

Marco van Basten, trener Holandii: Argentyna kilkakrotnie postawiła nas pod ścianą. W drugiej połowie chwilami udało nam się dominować na boisku. Jeśli uda nam się dodać trochę piłkarskiej jakości i skuteczności będzie to oznaczało, że przyszedł dla nas czas zwyciężania.

Jose Peckerman, trener Argentyny: Wiedzieliśmy, że to będzie ciężki mecz. Mogliśmy wygrać, ponieważ mieliśmy lepsze okazje. Należało je wykorzystać. To normalne, że po kilku zmianach w składzie zespół miał problemy ze złapaniem odpowiedniego rytmu.

Edwin van der Sar, bramkarz Holandii: Nie jestem zadowolony. Chcieliśmy wygrać grupę, ale Argentyna uniemożliwiła nam to zadanie. W drugiej połowie zagraliśmy lepiej i mieliśmy kilka okazji. Cieszę się, że zachowałem czyste konto i wyrównałem rekord 112 występów w reprezentacji kraju.

Carlos Tevez, napastnik Argentyny: Jedyne czego nam dziś brakowało to gole. Wszystko robiliśmy odpowiednio, ale z niewyjaśnionych przyczyn nie zdołaliśmy zdobyć bramki.

Kto był najlepszym piłkarzem meczu Holandia - Argentyna?