Essien: Zagramy dla całej Afryki!

Nawet remis z USA może dać Ghanie awans do drugiej rundy jako jedynej drużynie z ?Czarnego Lądu?. - Zagramy o zwycięstwo, dla wszystkich naszych czarnych braci. Nie boimy się nikogo, nawet Brazylijczyków - zapowiada największa gwiazda Afrykanów Michael Essien.
Obie drużyny zagrają na Frankenstadionie w Norymberdze o awans. Obie będą jednak uważnie nasłuchiwać rezultatu meczu Włochy - Czechy. Amerykanie awansują, jeśli sami pokonają Ghanę, a "squadra azzura" upora się z Czechami. Ghanie w przypadku zwycięstwa Italii do awansu wystarczy remis. Ale piłkarze debiutującej na mistrzostwach świata Ghany nie chcą słyszeć o żadnym remisie i zapowiadają, że powalczą o zwycięstwo. Chodzi im bowiem o honor Afryki. - Z jednej strony to wielka szkoda, że w mundialu nie ma już Wybrzeża Kości Słoniowej czy Togo, ale dla nas to wielki zaszczyt być jedynym reprezentantem Afryki. Będziemy grać, mając świadomość, że patrzą na nas oczy wszystkich mieszkańców kontynentu - mówi 24-letni Essien, nie tylko największa gwiazda "Black Stars", jak nazywana jest reprezentacja Ghany, ale i najdroższy piłkarz Afryki. Latem ubiegłego roku Chelsea zapłaciła za niego Olympique Lyon 38 mln euro! - Mamy młody, silny zespół, który nie boi się nikogo i każdego chce pokonać. Naszą zaletą jest to, że potrafimy szybko się uczyć. Błyskawicznie wyciągnęliśmy wnioski z porażki z Włochami i dlatego tak dobrze zagraliśmy przeciwko Czechom. Dominowaliśmy nad nimi w każdym elemencie gry - dodaje urodzony w Akrze dynamiczny pomocnik.

Zainteresowanie meczem jest w jego ojczyźnie tak wielkie, że największy miejscowa firma wydobywająca złoto została zmuszona przez rząd do zamknięcia kopalni. Powód? Sieć kopalni pobierała zbyt dużą ilość prądu, którego w czwartek musi starczyć dla wszystkich telewizorów Ghany.