FIFA nie wyrzuci sędziego Polla z mistrzostw

Pomyłkę Grahama Polla w meczu Chorwacja - Australia skrytykował szef FIFA Sepp Blatter. Prezydent Międzynarodowej Federacji Piłki Nożnej uznał, że niewyrzucenie Josipa Simunicia za dwie żółte kartki, to błąd wprost nie do wytłumaczenia. Mimo to angielski arbiter nie został wyrzucony z mundialu. Będzie czekać do środy, gdy FIFA ogłosi listę sędziów, którzy będą do dyspozycji na dalszą fazę turnieju.
Na razie komitet sędziowski FIFA nawet nie zganił Poll. Rzecznik FIFA, Markus Sigler odczytał tylko oświadczenie: - Ten doświadczony sędzia jest bardzo rozczarowany popełnieniem takiego błędu. To pierwszy taki przypadek w jego 26-letniej karierze. Komitet sędziowski FIFA przyznaje, że arbiter popełnił błąd, a także dostrzega fakt, że żaden z innych sędziów obecnych na meczu nie zwrócił głównemu sędziemu uwagi na jego przeoczenie.

Przed komitetem FIFA Poll złożył wyjaśnienia, jak w ogóle doszło do pomyłki. Otóż angielski arbiter po pokazaniu pierwszej kartki Simuniciowi (w 61. min) zapisał sobie pomyłkowo nazwisko ...Australijczyka, który także nosił numer trzy na koszulce - Craiga Moore'a. To pomyła zdumiewająca. Na pierwszy rzut oka widać przecież, że Moore to niechorwackie nazwisko. Ciekawe w takim razie, czy gdyby Moore dostał żółtą kartkę, to wyleciałby z boiska?

Przy okazji nieprawdziwe okazały się pierwsze doniesienia, jakoby trzecia kartka po meczu, którą obejrzał Simunić, była naprawieniem wcześniejszego błędu. Na łamach "The Sun" arbiter powiedział, że swoją pomyłkę dostrzegł dopiero po obejrzeniu spotkania na DVD.

Sepp Blatter obciąża wpadką wszystkich czterech sędziów (czyli głównego, asystentów na liniach i technicznego). Prezydent FIFA uważa, że nie ma żadnego usprawiedliwienia, dlaczego żaden z nich nie dostrzegł błędu. - Jestem zaskoczony. Mecz obsługiwało czterech sędziów i mieli ze sobą łączność przez słuchawki i mikrofony. Nie mogę zrozumieć tego, że żaden z nich nie interweniował - mówił Blatter.

Wszyscy - dziennikarze, kibice i sami piłkarze - gubią się w domysłach, co by było, gdyby Chorwacja z Simuniciem w składzie zdobyła gola i wywalczyła awans. Według przepisów po technicznym błędzie arbitra spotkanie powinno być powtórzone. Tak było w przypadku barażu w strefie azjatyckiej, gdy Bahrajn grał z Uzbekistanem. Wtedy japoński sędzia nie uznał Uzbekom gola strzelonego rzutu karnego, ale zamiast zarządzić powtórkę "jedenastki" podyktował rzut wolny pośredni dla Bahrajnu.

Australia chciałaby powtórki

Australijczycy śmieją się z wpadki Polla. "Simunić miał już tyle kartek, że zamiast w piłkę nożną, mógł grać w pokera" - napisał australijski "Daily Telegraph". Gdyby jednak mecz wygrała Chorwacja, piłkarzom z antypodów nie byłoby im do śmiechu.

Szef Australijskiej Federacji Piłki Nożnej John O'Neill przyznaje, że wtedy miałby "poważne argumenty" do oprotestowania wyniku spotkania. - Moim zdaniem tego rodzaj błąd daje podstawy do powtórzenia meczu - powiedział w rozmowie z dziennikarzem "Daily Telegraph". - Jestem pewien, że jeżeli sędzia zachowałby się tak wobec jednego z zawodników Australii, o tej sprawie byłoby o wiele głośniej - dodał.

Gazeta wymienia poprzednie kontrowersyjne decyzje arbitrów na niekorzyść "Kangurów" - uznanie w meczu z Japonią bramki, przy której faulowany był australijski golkiper Mark Schwarzer, nadgorliwość niemieckiego sędziego Markusa Merka w przypisywaniu Australijczykom fauli w meczu z Brazylią, ale przyznaje, że dopiero Graham Poll "sięgnął dna", nie przyznając drużynie prowadzonej przez Guusa Hiddinka dwóch oczywistych rzutów karnych, a potem nie wyrzucając z boiska Simunicia.

O'Neill przyznał, że władze Australii mają nadzieję na zorganizowanie parady piłkarzy australijskich po ich powrocie z mundialu. Australijczycy awansując do 1/8 finału osiągnęli największy sukces w historii. W poniedziałek grają z Włochami o ćwierćfinał.