Anglia wygrywa, a Eriksson zabija futbol

Wręcz niemożliwie źle grali w niedzielę Anglicy przez godzinę meczu z Ekwadorem, aż strzał Davida Beckhama dał im zwycięstwo i ćwierćfinał.
Wideo: najważniejsze akcje meczu wg FIFAworldcup.com

Relacja "Z czuba"

Anglia nie ma najgorszej drużyny w 1/8 finału mistrzostw świata, bo z Ekwadorem jednak wygrała, ale na pewno ma najgorszą wśród tych, które przyjechały do Niemiec po mistrzostwo świata. Kiedy zderzy się ze sobą to, co pokazali Niemcy ze Szwecją (18 strzałów w pierwszej połowie) z Anglikami (dwa strzały), to trudno w jakikolwiek sposób zrozumieć ich wielkie aspiracje.

Jedno nie ulega wątpliwości. Patrząc jak Sven Göran Eriksson wykorzystuje potencjał Lamparda, Gerrarda, Terry'ego czy Ferdinanda, można zaryzykować stwierdzenie: jest najgorszym trenerem na świecie. A już jego talenty motywacyjne są przedmiotem kpin nie tylko w Anglii.

Anglicy nie zawsze mieli wybitnych graczy, ale zawsze mieli charakter do gry. Nawet jeśli ktoś niezbyt dobrze radził sobie z piłką, to miał siłę tura i jego serce do walki. Teraz Anglicy wybitnych zawodników mają, ale ci grają tak, jakby ich głównym celem było zrujnowanie swojego wizerunku z Premier League.

Temperatura w Stuttgarcie sięgnęła 35 stopni Celsjusza. Eriksson powtarzał, że kluczem do zwycięstwa nad Ekwadorem są trzy rzeczy: "woda, woda, woda". I chyba rzeczywiście tak myślał, bo jego gracze dbali przede wszystkim o to, by się nie spocić. Było to jednak niemożliwe, bo upał był taki, że człowiek spływał wodą od siedzenia na trybunach. Kibice siedzieli, gracze Erikssona stali albo truchtali.

"Si, se puede" (to się da zrobić) - krzyczeli fani Ekwadoru przed meczem, by dodać otuchy piłkarzom. Tak samo było przed starciem z Polakami i udało się. W niedzielę także Anglicy zrobili wszystko, by Ekwadorczycy nie myśleli zbyt długo o kompleksach wobec nich.

Już w 10. min Johnowi Terry'emu przydarzył się kiks, za który José Mourinho wyrzuciłby go chyba z Chelsea. Będąc ostatnim zawodnikiem przed bramkarzem, podbił piłkę głową tak, że spadła ona pod nogi Carlosa Tenorio. Ten był za całą linią obrony, sam przed Robinsonem i tak zaskoczony, że nad strzałem zastanawiał się kilka sekund. To starczyło Ashley'owi Cole'owi, by przebiec 20 metrów i włożyć nogę, od której odbiła się piłka, po czym jeszcze trafiła w poprzeczkę i dalej było 0:0. Kuriozalność całej sytuacji dopełniła się po spotkaniu, kiedy Terry został uznany za jego najlepszego gracza. Upał sprawił, że szacowna komisja FIFA wydelegowana do wybierania gwiazd spała pewnie na tym nudnym meczu.

Poza Terrym kompromitowali się Ferdinand, Lampard, Gerrard i tylko biedny Wayne Rooney zamęczany długimi, niecelnymi piłkami szarpał sobie zdrowie i nerwy.

Tak było przez godzinę. Aż w końcu był faul 30 m od bramki i piłkę ustawił Beckham, tak ostro krytykowany za grę na mundialu, że nie było pewne, czy z Ekwadorem w ogóle zagra. Strzelać jednak w Realu nie zapomniał i po jego ostrym uderzeniu piłka zatoczyła rogala nad murem i wpadła do siatki. "Boże, zbaw królową" - zabrzmiało z trybun, skąd dotąd słychać było tylko gwizdy. Beckham nie dotrwał do końca meczu - widać było, ze jest chory, ledwo człapał, w pewnym momencie zwymiotował.

W 70. min Lampard oddał chyba najgorszy strzał w życiu. Po fenomenalnej szarży Rooney wyłożył mu piłkę na 10. metr, a z takiej odległości piłkarz Chelsea powinien przedziurawić piłką siatkę. Strzelił trzy metry nad bramką i jeszcze nie wiedzieć czemu się przewrócił. Rooney zrozumiał, że musi grać sam. To jedno trzeba oddać Erikssonowi, że gdy Rooney złamał kość w stopie w ostatniej kolejce Premier League, postanowił zabrać go na mistrzostwa, nie wiedząc, czy wyleczy się na czas. Warto było.

Eriksson ustawił drużynę 4-1-4-1, wystawiając pięciu pomocników, w tym debiutującego na mundialu Michaela Carricka. 24-letni defensywny pomocnik Tottenhamu (po turnieju ma przejść do MU) zajął miejsce na środku, za plecami Gerrarda i Lamparda, by ci zyskali więcej swobody we wspieraniu w ataku jedynego napastnika - Rooneya. Niespodziewanie zaś defensywny pomocnik Bayernu Monachium Owen Hargreaves znalazł się na prawej obronie. Miał wspierać w defensywnych zadaniach Beckhama, bo niefrasobliwość w obronie pomocnika Realu Madryt kosztowała Anglików stratę prowadzenia ze Szwecją.

Te wszystkie pomysły dały awans do ćwierćfinału po jednym z najbrzydszych meczów na tym mundialu. Szwed nie żegna się więc jeszcze z angielską kadrą (odejdzie po MŚ). Ale jeśli w grze Anglików nic się nie zmieni, zasług dla drużyny nie będzie miał wielkich. Jest raczej jak "cooler" w kasynie, który dotyka gościa, by odebrać mu szczęście przy ruletce. Eriksson tak właśnie odebrał swoim graczom ducha, a ich kibicom wszelką przyjemność z oglądania drużyny.

Kto był najlepszym zawodnikiem meczu Anglia - Ekwador?