Portugalia zdziesiątkowana. Kim grać z Anglią?

Portugalia pokonała w 1/8 finału Holandię 1:0. To zwycięstwo może się okazać pyrrusowe. A w ćwierćfinale czeka Anglia - jeden z kandydatów do mistrzostwa świata.
Portugalczycy na pewno stracili Deco i Costinhę - dwóch podstawowych zawodników, którzy zostali ukarani czerwonymi kartkami. O ile ten drugi - defensywny pomocnik - jest w jakimś stopniu do zastąpienia przez Petita, o tyle gra Portugalii bez tego pierwszego jest kaleka. Widać to było już po pierwszym meczu drużyny z Półwyspu Iberyjskiego na mundialu. Z nie najmocniejszą Angolą, z którą Deco nie zagrał z powodu kontuzji, Portugalia wygrała tylko 1:0 i nie zachwyciła. W drugim spotkaniu Brazylijczyk przesądził o zwycięstwie nad Iranem.

W meczu z Anglią lista nieobecności w Portugalii może liczyć jednak więcej niż dwa nazwiska. Luis Figo powinien dostać w 60. minucie czerwoną kartkę za uderzenie "z byka" Marka Van Bommela. Dostał żółtą. Sędzia Walentin Iwanow nie widział tej sytuacji - musiał skonsultować się z bocznym. Tamten też mógł nie zobaczyć z dużej odległości, jak było naprawdę. Komitet dyscyplinarny FIFA po obejrzeniu zapisu wideo może - a wręcz powinien - zdyskwalifikować Portugalczyka. Bywały już takie przypadki w historii mistrzostw świata. Pierwszy został w ten sposób ukarany Włoch Mauro Tassotti, który w 1994 r. w ćwierćfinale przeciwko Hiszpanii uderzył łokciem w twarz Luisa Enrique. Sędzia nie widział zdarzenia w polu karnym Włochów. Dopiero po meczu Tassotti został zdyskwalifikowany przez FIFA na osiem meczów.

Podobnie może być z Simao Sabrosą, który w końcówce niedzielnego spotkania kopnął w twarz chwytającego piłkę bramkarza Holandii Edwina van der Sara. Kto widział powtórkę nie może mieć wątpliwości, że Portugalczyk zrobił to z premedytacją.

Jeśli dodać do tego kontuzjowanego Cristiano Ronaldo w meczu z Anglią może brakować trenerowi Luisowi Felipe Scolariemu aż pięciu zawodników z podstawowej jedenastki.