Mundial nie promuje gwiazd

Kaka, Ronaldo, Miroslav Klose, Joe Cole, Juan Roman Riquelme, Hernan Crespo, Wayne Rooney, Zinedine Zidane, Fernando Torres, Francesco Totti - to oni mieli być gwiazdami niemieckich mistrzostw świata i w większości nimi są. A odkrycia? Który z 736 zawodników nie był znany przed mundialem, a teraz jest lub może zostać gwiazdą?
Tegoroczne mistrzostwa są wyjątkowe pod względem braku niespodzianek. Wśród ośmiu ćwierćfinalistów zaskoczeniem może być tylko debiutująca na mundialu Ukraina, choć jeśli prześledzić drogę tego zespołu do najlepszej ósemki, to nie znajdzie się na niej zaskakujących rezultatów. Brazylia, Niemcy, Argentyna, Francja, Włochy, Portugalia i Anglia przed mistrzostwami wymieniane były w gronie pewniaków do tego etapu rozgrywek.

A jak było wcześniej? Cztery lata temu w półfinale grały Korea Płd. i Turcja, a w ćwierćfinałach były m.in. Senegal i USA. W 1998 roku we Francji trzecie miejsce zajęła Chorwacja, która po drodze rozgromiła 3:0 Niemców. W 1994 roku w USA o trzecie miejsce zagrały Szwecja i Bułgaria, a cztery lata wcześniej we Włoszech w ćwierćfinale były Kamerun i Irlandia.

Te niespodzianki - choć nie tylko one - promowały piłkarzy. Włoski rezerwowy Salvatore Schilacci był królem strzelców mistrzostw w 1990 roku. Szwedzi Henrik Larsson i Thomas Brolin oraz Bułgarzy Krasimir Bałakow i Jordan Leczkow szerszej publiczności stali się znani w 1994 roku, cztery lata później markę wyrabiali sobie Chorwaci, a ostatnio Koreańczycy (transfery Park Ji-Sunga i Lee Young-pyo to klubów europejskich) czy Senegalczycy (Papa Bouba Diop, Khalilou Fadiga, El-Hadji Diouf, Henri Camara). Teraz zaskoczeń nie ma. Kto miał być gwiazdą - jest. Inni się nie wybijają. Selekcja klubowych skautów nie przeoczyła nikogo.

Młodzi są świetni od dawna

Ci, którzy na mistrzostwach byli najbardziej oczekiwani, to żadne odkrycia. Lionel Messi, Robinho, Wayne Rooney, Lukas Podolski, Cesc Fabregas, Fernando Torres są znani i cenieni przynajmniej od dwóch sezonów. Grają lub podpisali właśnie kontrakty z najlepszymi i największymi klubami Europy - Barceloną, Realem Madryt, Manchesterem United, Bayernem Monachium, Arsenalem Londyn i Atletico Madryt. Najstarszy z nich Torres ma 22 lata. Zresztą - rewelacyjny ponoć 17-letni Anglik Theo Wallcott nie zagrał na razie na mundialu ani minuty, a przecież jest już medialną gwiazdą z kontraktem w Arsenalu.

A jacy inni młodzi zawodnicy (do lat 24) zaprezentowali się na mistrzostwach na tyle dobrze, żeby być rozpoznawalnymi nie tylko wśród fanatycznych kibiców? Niewielu takich. 21-letni Szwajcar Tranquillo Barnetta (to m.in. on wygryzł ze składu Bayeru Leverkusen Jacka Krzynówka) to szybki, waleczny pomocnik. Lubi grać w ataku, strzelił gola, dobrze współpracował z napastnikami, nie boi się dryblować. Choć to m.in. on trochę zawiódł w 1/8 finału z Ukrainą.

Kilku niezłych zawodników pokazał Ekwador, którego reżyserem gry w środku pola bywał 21-letni Luis Antonio Valencia. Na co dzień grzeje ławę w Villareal, a w kadrze jest zawodnikiem pierwszoplanowym. Sporo widzi, nieźle podaje. Ale żeby od razu gwiazda?

Bardzo mocnym (dosłownie) napastnikiem jest argentyński rezerwowy Carlos Tevez. O 22-letnim piłkarzu brazylijskich Corinthians trudno jednak mówić, że jest nieznany - w końcu to król strzelców i złoty medalista igrzysk w Atenach, najlepszy piłkarz ostatniego sezonu ligi brazylijskiej. Ale jako jeden z niewielu nie gra jeszcze w Europie.

I chyba najlepszy spośród młodych: 23-letni Francuz Franck Ribery. W dotychczasowych meczach bardzo solidny, kto wie czy nie rozegra życiowego meczu w ćwierćfinale z Brazylią. Ofensywny pomocnik Olympique Marsylia jest jedynym młodym wilkiem w podstarzałej reprezentacji Francji. Ale człowiekiem znikąd nie jest - dyspozycja i forma na mundialu na pewno nie odwiedzie sir Aleksa Fergussona od zakupienia go do Manchesteru United.

Odkrycia wątpliwe

To kto inny nieznany zachwycał do tej pory kibiców? Nieznanych trzeba szukać przede wszystkim w zespołach, które zagrały ponad przewidywany poziom. To chyba tylko Ekwador, Australia i Ghana. Z pierwszego zespołu - poza Valencią - zapamiętać można napastnika Carlosa Tenorio (co by było, gdyby w pierwszej połowie meczu z Anglią strzelił do siatki, a nie w poprzeczkę...) i pomocnika Edisona Mendeza. Waleczna rewelacja z Australii, to jednak zespół złożony ze starych wyjadaczy - doświadczonych zawodnikach obytych i obitych w ligach na Wyspach (m.in. Mark Viduka, Tim Cahill, Harry Kewell). 28-letniego australijskiego obrońcę Lucasa Neilla do Barcelony polecał ponoć Johann Cruyff. Czy nie przesadzał?

Ghana, która wyeliminowała Czechów ma linię pomocy, którą ponad połowa drużyn na mundialu wzięłaby do siebie bez mrugnięcia okiem - Michael Essien, Stephen Appiah i Sulley Muntari od kilku lat grają w Lidze Mistrzów. Gdyby mieli skuteczniejszych napastników, to kto wie jakim wynikiem zakończyłby się mecz z Brazylią.

Na mundialu błyszczy (nawet na tle bardziej utytułowanych kolegów) Argentyńczyk Maxi Rodriguez. 25-letni pomocnik Atletico Madryt w ciągu czterech ostatnich lat zaliczył trzy hiszpańskie kluby, ale na poziom Ligi Mistrzów się nie wybił. W Niemczech strzelił natomiast już trzy gole, w tym chyba najpiękniejszego w turnieju - przy stanie 1:1 w dogrywce z Meksykiem uderzył z woleja zza pola karnego. Piękna bramka dała Argentyńczykom awans do 1/8 finału.

Z pozostałych zespołów mogli się podobać walczący debiutanci z Trynidadu i Tobago. Najlepsi byli weterani Shaka Hislop, Dwight Yorke, ale im bliżej do końca kariery niż do końca następnego sezonu. Kilka błyskotliwych akcji pokazał Brazylijczyk z meksykańskim obywatelstwem Zinha (gra w meksykańskiej Toluce). Nigdy nie występował w Europie, ale ma już 30 lat...

23-letni Ze Kalanga z Angoli szalał na skrzydłach, ale to przecież bardzo mało. Rok młodszy Emmanuel Adebayor z Togo poza kilkoma sztuczkami za dużo nie pokazał, a przecież był gwiazdą w Monaco, a teraz gra w Arsenalu. 26-letni Didier Zokora (Wybrzeże Kości Słoniowej) był niezły, ale o jego dobrej grze w środku pola mówi się co najmniej od pół roku i pewnie zmiana klubu z St Etienne na lepszy jest kwestią czasu.

O wybiciu się może mówić polski napastnik/skrzydłowy Ireneusz Jeleń, który na mundialu zagrał w trzech meczach i był najbardziej widocznym ofensywnym graczem Pawła Janasa. 25-letni zawodnik ponoć jest już jedną nogą we francuskim Auxerre (Wisła Płock dementuje pogłoski o dokonanym transferze).

Gwiazdy mają się dobrze

Największą uwagę na mundialu przyciągają więc ci, którzy miano gwiazd noszą od lat. Ronaldo strzelił w Niemczech trzy gole i został rekordzistą wszech czasów z 15 bramkami na mistrzostwach. Klose trafił już cztery razy i na swoim drugim turnieju ma już w sumie dziewięć goli (kto wie, czy za cztery lata nie wyprzedzi Ronaldo). Kaka napędza atak Brazylii (o dziwo wypada lepiej niż Ronaldinho). Juan Roman Riquelme rządzi w środku pola w Argentynie, a pod bramką najgroźniejszy jest Hernan Crespo. Najważniejsze gole dla Francji strzelają Patrick Vieira i Zinedine Zidane, dla Włoch - Totti. Rooney jest jedyny walczącym zawodnikiem w rozczarowującej trochę Anglii. I pewnie któryś z nich zostanie uznany najlepszym piłkarzem mistrzostw, albo zdobędzie tytuł króla strzelców.