Francja w półfinale. Mistrz był słaby

Wielka Brazylia okazało się małą. Słabi mistrzowie świata nie potrafili zagrozić solidnie grającej Francji. W całym meczu Brazylijczycy oddali jeden celny strzał. Mijała pierwsza doliczona minuta gry...
Relacja na żywo "z czuba"

Wideo: najważniejsze akcje meczu wg FIFAworldcup.com

Wyjaśniła się zagadka Brazylii. Po słabych, ale zwycięskich występach, wszyscy zastawiali się, czy mistrzowie świata nic więcej z siebie nie mogą wykrzesać, czy też oszczędzają siły na najważniejsze mecze. We Frankfurcie okazało się, że nie mieli czego oszczędzać.

Dominacja Francji w środku pola

Francuzi zdominowali rywali. Nie dali pograć żadnej brazylijskiej gwieździe. Ociężały Ronaldo nie umiał minąć żadnego obrońcy. Ronaldinho tracił piłki. Wprowadzony w środek pola Juninho nie popisał się żadnym podaniem, które otwierałoby kolegom drogę do bramki. Zresztą żaden z jego partnerów nie miał na tyle szybkości, by "urwać" się rywalom.

Środek pola należał do Francuzów. Tu rządził Patrick Vieira i Zinedine Zidane. Kapitan reprezentacji Francji, który rozgrywa ostatnie mecze w karierze z każdym spotkaniem gra lepiej. W sobotę miał kilka fenomenalnych podań i to jedno, po którym gola zdobył Thierry Henry. Napastnik Arsenalu strzelił z trzech metrów pod poprzeczkę. To był pierwszy celny strzał w tym meczu.

Wielkie rozczarowanie

Mecz we Frankfurcie potwierdził tylko dominującą tendencję. Bardziej niż walka o zdobycie gola liczy się przeszkadzanie rywalowi. Francja przeszkadzała lepiej i wygrała.

W pierwszej połowie nie padł ani jeden celny strzał, chyba że liczyć nieudane dośrodkowanie Willy'ego Sagnola, po którym piłkę musiał złapać Dida, aby nie wpadła do bramki. Brazylijczycy jedyny strzał, po którym musiał interweniować Fabien Barthez, oddali w doliczonym czasie gry. Ronaldo w geście rozpaczy uderzył z 20 metrów, a francuski bramkarz odbił piłkę. Poza tą akcją mistrzowie świata, którzy do Niemiec przyjechali w niepodważalnym przekonaniu o swojej wielkości, nie mieli cienia szansy na zdobycie gola.

Brazylii nie udał się rewanż za finał mundialu w 1998 r. W obu zespołach niemal połowę składu stanowili gracze, którzy spotkali się na Stade de France przed ośmioma laty. Historia znów się powtórzyła.

Sędzia uatrakcyjniał mecz

Znów negatywną postacią okazał się sędzia meczu Luis Medina Cantelejo. Wyniku nie wypaczył, ale rozdawał kartki tak, aby podtrzymać swoją wysoką średnią na mecz. Karał zawodników według jakiś swoich wyimaginowanych przepisów. Nie dał czerwonej kartki Juanowi, który zatrzymał pędzącego na bramkę Vieirę (przed Francuzem z Brazylijczyków został już tylko Dida). Ukarał natomiast żółtą kartką Lilliana Thurama za to, że Ronaldo dał nurka nad nogą Francuza. Nawet jeśli był faul, to na pewno nie na żółtą kartkę.

Kto był najlepszym piłkarzem meczu Brazylia - Francja?