Willy Sagnol: Sensacja? Jaka sensacja?

Po porażce z Francją trener Brazylii Carlos Alberto Parreira podał się do dymisji.
Raymond Domenech, trener Francji: Czasami brakuje słów, aby opowiedzieć co się czuje. Tak właśnie jest teraz. Nasza drużyna, mimo że najstarsza w tych mistrzostwach, nadal jest w grze. Portugalia nie będzie łatwym przeciwnikiem, ale na chwilę obecną chcę nacieszyć się tym, co już osiągnęliśmy. Tylko futbol oferuje takie piękne chwile jak dziś.

Carlos Alberto Parreira, trener Brazylii: Przyznaję, że jestem w szoku. Nawet przez myśli mi nie przeszło, że nie zagramy w finale. Chyba nikt na świecie tego nie oczekiwał. Pod względem technicznym mieliśmy najlepszą drużynę na turnieju i bardzo, bardzo doświadczoną. Wiem też, że piłkarze dali z siebie wszystko. Dlaczego więc nie zdobyliśmy tytułu? Bo czegoś zabrakło. Chyba zbyt krótko przygotowywaliśmy się wspólnie do turnieju. Dlatego okazaliśmy się słabsi fizycznie od Francuzów. Drużyna chyba nie zdążyła się ze sobą zgrać, poznać, nauczyć swoich zwyczajów.

To smutne, że w półfinale nie będzie ani jednej drużyny z Ameryki Południowej. To strata dla całego światowego futbolu. Myślę, że to koniec kariery w reprezentacji takich zawodników jak Cafu czy Roberto Carlos, którzy dawno przekroczyli 30 lat. Na mundialu w RPA za cztery lata na pewno ich nie zobaczymy. Ronaldo? On powinien grać. Mimo krytyki przeciwko Francji był naszym najlepszym zawodnikiem. Jako jedyny stwarzał zagrożenie pod bramką rywali.

Moja praca z reprezentacją dobiegła końca. Zawiodłem, bo moim zadaniem było zdobyć mistrzowski tytuł. Jeśli tak wielka drużyna jak Brazylia nie awansuje do półfinału, to winien musi być trener. Pracuję w futbolu od 40 lat i mam odwagę to przyznać.

Willy Sagnol, Francja: Sensacja? Jaka sensacja? Naoglądaliście się reklam i Brazylia urosła wam do jakiś nadnaturalnych rozmiarów. A to drużyna jak każda inna. Czy dobrze pamiętam, że pierwszy i jedyny strzał na naszą bramkę oddali dopiero w 92. minucie? Przed meczem wiele czasu poświęcaliśmy nie rywalom, ale sobie. Naszym możliwościom, które są naprawdę wielkie. Atmosfera w drużynie też jest świetna. Jest duch walki i duch zwycięstwa, który wniosło tych sześciu mistrzów świata [Zidane, Barthez, Vieira, Henry, Trezeguet i Thuram].

Nie mogę powiedzieć, żeby było mi szkoda Brazylii, może tylko trochę Lucio, bo to mój przyjaciel z Bayernu. Teraz gramy mecz w Monachium, czyli na moim klubowym stadionie, i choć nie potrzebuję dodatkowej energii do walki, bo przecież wywoła ją sam półfinał, to przyjemnie będzie grać między własnymi ścianami.

"Zizou"? Ciężko pracował przez ostatnie tygodnie, bo wiedział, że to jego ostatni turniej. Grając z nim, po prostu nie możesz zawieść, nie możesz odpuścić. Czy Francję stać na mistrzostwo świata? Wierzymy, że tak. Zrobimy wszystko, żeby zagrać w Berlinie.

Zinedine Zidane, Francja: Potrzebowaliśmy wielkiego meczu i taki właśnie był ten z Brazylią. Wiedzieliśmy, że jesteśmy w stanie podołać fizycznie wyzwaniu i dokonaliśmy tego. Nie zamierzamy na tym poprzestawać, chcemy wywalczyć miejsce w finale. To co do tej pory zrobiliśmy jest piękne i nie chcemy tego stracić.

Thierry Henry, Francja: Zagraliśmy bardzo dobrze. Mieliśmy taktyczny plan i wykonaliśmy go perfekcyjnie. Chcielibyśmy w ten sposób zatrzeć wrażenie, które pozostawiliśmy po sobie cztery lata temu, gdy nie wyszliśmy nawet z grupy.

Franz Beckenbauer, prezydent Komitetu Organizacyjnego MŚ: Brazylijczycy są zawiedzeni, ale taki jest futbol. Oni potrafią dokonywać wielkich rzeczy, ale tym razem nie przeszli tej przeszkody. Na pewno zrobili mniej, niż się od nich oczekiwało. Francuzi już w meczu z Hiszpanią pokazali, że potrafią dobrze grać i dzisiaj kontynuowali swoją udaną passę. Nie wiem czemu Zidane chce zakończyć karierę, przecież jest tak samo dobry, jak kilka lat temu. Uważam że powinien kontynuować występy na boisku. Brazylia była wielkim faworytem tych mistrzostw, teraz mamy czterech równorzędnych półfinalistów.

Robinho, Brazylia: Jest nam wstyd, bo wiemy, że teraz płacze cała Brazylia. Mieliśmy wszystko, żeby zostać mistrzami świata, najlepszych zawodników, a jednak zawiedliśmy. Życie to ciągła nauka. Musimy czerpać lekcje ze zwycięstw, ale także z porażek. Za cztery lata w RPA Brazylia będzie najsilniejsza. Mam nadzieję, że wówczas będę mógł dać Brazylijczykom to, czego nie potrafiliśmy tutaj.