Kogo obchodzi reprezentacja Polski i dlaczego nikogo?

Wielkich postaci nierozumianych w swojej epoce było bez liku, lista w żadnym razie nie kończy się na Koperniku i Listkiewiczu, bo trafić na właściwy moment, czyli mieć - stosując język sportowy - odpowiedni ?timing?, to połowa sukcesu.
Reprezentacja polskich piłkarzy trafiła np. ze swoim show fatalnie. Dzisiaj ludzie bezwstydnie pławią się w hedonizmie, od świtu do zmierzchu szukają łatwych przyjemności, wysiłku w innych celach nie podejmują, więc utrzymanego do ostatniego gwizdka prowadzenia nad Kazachstanem prawdopodobnie nie docenią, zapominając, że "słabych już nie ma", "poziom się wyrównał" itd. A przecież starożytni i średniowieczni by docenili, przecież gdyby tylko dostali szansę, wznieśliby ascezę na zupełnie inny poziom - Szymon Słupnik nie umartwiałby się na słupach, tylko zwyczajnie spróbował do oporu przeżuwać przed telewizorem polsko-kazachską mordęgę. W piłkarzu Golańskim ujrzałby nawet najbardziej klasyczny przypadek osobnika nierozumianego przez współczesnych, bowiem zaprezentowana w sobotę Golańskiego wizja futbolu - czekasz na futbolówkę, rozglądasz się wokół własnych stóp, po czym kopiesz ją tam, gdzie nikogo nie ma - ziści się prawdopodobnie w zupełnie innej erze.

Niestety, na razie sukcesy przynosi prostackie kopanie piłki w kierunku partnera, dlatego perspektywa środowego meczu z Portugalią wywołuje przeczucia wyłącznie posępne. Do rywala porównywać się właściwie nie sposób, łatwiej byłoby już chyba upchnąć jabole, oczywiście co wykwintniejsze, między butelkami porto, oczywiście co pośledniejszymi. Portugalia to bezdyskusyjnie potęga, jedna z najsilniejszych reprezentacji świata, półfinalista ostatniego mundialu i wicemistrz Europy, regularnie reprezentowana w Champions League (teraz aż trzy drużyny!) i dysponująca całą galaktyką gwiazd. Cristiano Ronaldo urodził się w epoce jak najbardziej odpowiedniej, bo stał się - wobec zapaści Ronaldinho - chyba najbardziej spektakularnie grającym piłkarzem na kontynencie, i obawiam się, że po starciach z nim Golański czy Bronowicki przestaną się obracać dookoła własnej osi dopiero koło Bożego Narodzenia.

Czy zatem skazani jesteśmy na kolejny wieczór, podczas którego będziemy ironizować na temat własnej reprezentacji, by smakując tradycyjną klęskę, zachować psychiczną równowagę? Pewnie, że nie, historie niesamowite działy się i dziać będą, więc dopóki piłka w grze... etc. Sam mam tak bujną wyobraźnię, że potrafię sobie wykombinować, w jakich okolicznościach triumf nad Portugalią byłby realny. Oto wszyscy najlepsi piłkarze osiągają życiową formę, wszyscy zostają powołani, Żurawski gra jak w debiutanckim sezonie w Celticu, Szymkowiak - jak na początku w Trabzonsporze, Kosowski, Frankowski i Głowacki - jak za najlepszych lat w Wiśle Kraków, Krzynówek - jak w Lidze Mistrzów przeciw Realowi Madryt, a Smolarek - jak podczas swej najlepszej jesieni w Bundeslidze. W reprezentacji musiałaby rzecz jasna panować fantastyczna atmosfera, piłkarze czuliby wsparcie kibiców, napędzałaby ich nieludzka motywacja, trenerowi Beenhakkerowi współpracownicy przychylaliby nieba, a drużynie sprzyjałoby szczęście, bowiem zarozumiali Portugalczycy uderzaliby po słupkach i Panu Bogu w okno.

Przenosząc to rozumowanie piętro wyżej: krajowi z mizernym futbolowym potencjałem niezbędne jest wykorzystanie tego potencjału do maksimum, wyciśnięcie z graczy ostatniej kropli potu, ale też uniknięcie najdrobniejszych zaniedbań i wpadek, które mogłyby psuć nastroje, prowokując do podejrzeń, że na tzw. interes wspólny nie wszyscy spoglądają życzliwie. Niestety, z tego punktu widzenia i reprezentacja, i cała nasza piłka to katastrofa totalna. Możliwości, by odnosić sukcesy, mamy marniutkie, ale nawet te marniutkie zamieniamy w marniuteńkie, bo owszem, każdy chce jak najlepiej, ale tylko dopóki nie oznacza to konieczności wyzbycia się skłonności do kłótliwości, małostkowości, awanturnictwa, prowizorki i tandety.

Spór o trenera bramkarzy Andrzeja Dawidziuka, którego Beenhakker chciałby uczynić swoim współpracownikiem, sprawia wrażenie rozdętej do groteskowych rozmiarów błahostki, jakby każde głupstwo było dobre, byle rujnowało atmosferę w kadrze.

Niejasności wokół wyboru miejsca zgrupowania nie pozostawiają wątpliwości, że zalążek afery i przekrętu musi tkwić w każdej decyzji, jaką podejmują polscy działacze.

Trener Beenhakker znalazł się na terytorium odległym od futbolowej cywilizacji, więc miał być otoczony szczególną ochroną, ale gazety najpierw zapewniały, iż rozpoczynając pracę bez pozwolenia na nią, zostanie niechybnie wygnany, a dziś, kiedy plan się nie powiódł, usiłują mu wmówić, że zamierza się podać do dymisji.

Krzynówek nie zagrał dla Polski (teraz, kiedy mamy tak rażący niedobór przyzwoitych graczy lewonożnych!) z powodu kontuzji, ale dzień przed meczem z Kazachstanem zdołał w sparingu Wolfsburga strzelić gola. Rasiak jest najskuteczniejszym naszym napastnikiem, dla Southampton strzelił tej jesieni tyle goli (osiem), co pozostali powołani - Żurawski (Celtic), Frankowski (Tenerife) i Matusiak (Bełchatów) - razem wzięci, ale to akurat on stał się ofiarą internetowej nagonki i pośród polskich kibiców czuje bardziej dyskomfort niż wsparcie. Bąk był najsolidniejszym obrońcą, to postanowił popaść we wtórny analfabetyzm w lidze Kataru, zamiast łatać dziury w defensywach czołowych polskich klubów lub gdziekolwiek w Europie. I w reprezentacji popełnia coraz więcej kardynalnych błędów. Lewandowski zagrał świetnie we wrześniowym meczu z Serbią, to w sobotę musiał zachować się jak obrażalski bachor, bo trener śmiał zdjąć go z boiska.

Te niuanse to ledwie cząstka zjawiska, które sprawia, że np. Henryka Kasperczaka, czyli naszego najlepszego trenera, najpierw skazaliśmy na bezrobocie, a potem pozwoliliśmy mu uciec do Senegalu. Jego losy, a także incydenty wokółreprezentacyjne wynikają z potęgi błahostek, niechlujstwa, pozornie banalnych problemików, które urastają do rangi nierozwiązywalnych problemów, bo przecież każdy, nawet najgłupszy powód jest dobry, by wszystko spiep... Czy ktoś jeszcze w ogóle podejrzewa, że reprezentacja Polski i jej wyniki to dla ludzi z nią związanych cel nadrzędny, sprawa bezsprzecznie najważniejsza? Zwycięstwo nad Portugalią - tak, wiem, nierealne - byłoby największym sukcesem w pojedynczym meczu (pomijam sparingi) od triumfu nad Francją w 1982 roku, który dał nam brąz mistrzostw świata... Tylko skąd to nieodparte wrażenie, że cały tłum ludzi ucieszyłaby w środę raczej klęska?

Ibrahimović, Totti, Scholes nie chcą być niewolnikami

Wątpliwości, ilu piłkarzy chce grać w reprezentacji kraju za wszelką cenę, przybywa wszędzie. My zastanawiamy się, czy do Kazachstanu rzeczywiście polecieć nie mogli Jeleń i Krzynówek, a gwiazdy o znacznie głośniejszych nazwiskach coraz częściej mówią wprost: kadrze dziękujemy.

I nie chodzi tu o autentycznych weteranów, jak Figo czy Nedved, lecz graczy u szczytu możliwości. 32-letni Dida nie założy już brazylijskiej koszulki, choć wchodzi w najlepszy wiek dla bramkarza. Gravesenowi ledwie stuknęła trzydziestka, w Celticu być może spędzi i pięć sezonów, ale Danię - będąc jej absolutnie kluczowym zawodnikiem - porzucił i w sobotę obejrzał jej wymęczone 0:0 z Irlandią Płn. Dla Anglików grać nie chce - mimo perswazji selekcjonera - niewiele starszy Paul Scholes, a barwami Włoch wzgardził Francesco Totti, w Calcio człowiek instytucja. Jego też nie przekonał selekcjoner, co i tak zdaje się drobiazgiem wobec tradycyjnej już zawieruchy w reprezentacji Holandii, gdzie selekcjoner stał się wręcz źródłem konfliktów. Van Nistelrooya uraziło, że został powołany dopiero po kontuzji kolegi, a van Bommel ogłosił, że dopóki trenerem pozostaje van Basten, to on ma kadrę w głębokim poważaniu.

Za rezygnacjami kryją się najróżniejsze historie, m.in. mocno nadszarpnięty ostatnio autorytet szkoleniowców. To już wręcz plaga - prowadzącemu Anglików Steve'owi McClarenowi wytyka się, że nad taktyką obraduje konsylium złożone z najważniejszych piłkarzy, a Guus Hiddink natrafił w Rosji na problemy zbliżone do polskich, czyli nieskrywane rozgoryczenie i wściekłość tamtejszych kolegów po fachu, którym zagraniczną nominacją wymierzono siarczysty policzek. Powody są oczywiste - oni świetnie znają się na swojej robocie, mimo przejściowych kłopotów, czyli pasma klęsk ciągnącego się od wicemistrzostwa Europy zdobytego w 1988 roku.

Czynnik trenerski przesądził też o decyzji Zlatana Ibrahimovicia, stanowiącego przypadek najbardziej spektakularny, bo 25-letni piłkarz w żadnym razie nie może tłumaczyć się nadmiernym obciążeniem mięśni i stawów. Napastnik Interu Mediolan postanowił nauczyć moresu selekcjonera, który miesiąc temu ukarał go - i jeszcze dwóch partnerów z kadry - za nocną balangę podczas zgrupowania.

Pytanie, jak długo buntownicy będą tolerowani, bo istnieją przepisy FIFA - swoją drogą bezsensowne - które pozwalają zmusić do gry w reprezentacji. Latem rezygnację z kadry zapowiedział Claude Makelele, ale ją odwołał, bo groził mu zakaz gry w klubie. Trener Chelsea Jose Mourinho obwołał go wówczas niewolnikiem, choć podobne dylematy dotykają mnóstwa piłkarzy. Większość meczów w eliminacjach do ME lub MŚ to wyzwania mało satysfakcjonujące dla gwiazd najsłynniejszych klubów, najlepszym zwyczajnie nie chce się latać do Kazachstanu i Gruzji, choć z ich ust padają pełne hipokryzji frazesy o zaszczycie gry dla ojczyzny. Zaszczyt? A może raczej coraz bardziej uciążliwy obowiązek?

Zobacz także
  • Kogo obchodzi reprezentacja Polski i dlaczego nikogo?
Najczęściej czytane

LOTTO Ekstraklasa 2018/19

lp. Drużyna M Pkt Br. Zw. R Por.
1 Lechia Gdańsk 32 63 49-30 18 9 5
2 Legia Warszawa 32 63 49-32 19 6 7
3 Piast Gliwice 32 59 50-31 17 8 7
4 Jagiellonia Białystok 32 51 49-44 14 9 9
5 Cracovia Kraków 32 48 39-36 14 6 12
6 Zagłębie Lubin 32 47 50-42 14 5 13
7 Lech Poznań 32 47 45-43 14 5 13
8 Pogoń Szczecin 32 46 50-48 13 7 12
9 Korona Kielce 32 43 38-46 11 10 11
10 Wisła Kraków 32 42 58-53 12 6 14
11 Górnik Zabrze 32 37 39-50 9 10 13
12 Wisła Płock 32 36 45-52 9 9 14
13 Miedź Legnica 32 33 32-56 8 9 15
14 Arka Gdynia 32 32 41-45 7 11 14
15 Śląsk Wrocław 32 31 36-41 8 7 17
16 Zagłębie Sosnowiec 32 28 45-66 7 7 18

  • Grupa mistrzowska
  • Grupa spadkowa