Efektowne zwycięstwo Polaków w Emiratach

Grając pół meczu więcej niż przyzwoicie, dublerzy dublerów z polskiej ligi strzelili pięć goli Zjednoczonym Emiratom Arabskim, stracili dwa. Dwie bramki zdobył debiutant Bartłomiej Grzelak.
Relacja na żywo "Z czuba"

Zwykle takie mecze reprezentacji ogląda się z bólem zębów. Nie są rozgrywane w terminach UEFA, więc najlepsi nie mogą przyjechać, a rywal jest egzotyczny. W środę trener Polaków Leo Beenhakker wystawił w pierwszej jedenastce aż pięciu debiutantów. To była właściwie reprezentacja C, bo oprócz tego, że brakowało jednego choćby zawodnika z zagranicy, a Grzegorza Bronowickiego już w Abu Dabi wyeliminowała kontuzja, to jeszcze w kraju z różnych względów zostali: Baszczyński, Błaszczykowski, Golański, Sobolewski i Szałachowski.

Minął jednak ledwie kwadrans, a już było jasne, że zawodnicy Emiratów są równie anonimowi, co słabi. I jeśli sprawią Polsce kłopoty, to będą one wynikać z błędów zespołu Beenhakkera.

Polaków - bardziej niż za gole - należy pochwalić za grę. Przez 25 minut mieli inicjatywę i grali tak, jak selekcjoner nauczył swoich podstawowych graczy. Nie pchali się z piłką do przodu, tylko cierpliwie wymieniali podania. Nie mieli tak ofensywnych skrzydłowych jak Smolarek, Błaszczykowski czy Krzynówek, dlatego grali głównie środkiem boiska. Rafał Murawski i Dariusz Dudka odebrali sporo piłek, ale w konstruowaniu akcji nie pomagali. Rozgrywającym był więc ustawiony na lewym skrzydle Łukasz Garguła, który pomagał też w obronie.

W 5. min po prostopadłym zagraniu Garguły Grzelak był sam na sam z bramkarzem. Próbował dwa razy, ale bramkarz był lepszy. Trzy minuty później 25-letni debiutant z Widzewa wykorzystał zagranie Marcina Wasilewskiego, nieczysto trafił w piłkę, ale gola strzelił. Gdy zeszło z niego napięcie, zaczął grać dla drużyny, podawał nawet w sytuacjach, w których mógł strzelać. W 16. min Wasilewski (po raz drugi założył opaskę kapitana, wcześniej w meczu z Macedonią za kadencji Pawła Janasa) dwa razy uderzał głową w identycznej sytuacji - po dośrodkowaniu z rogu Garguły. Za pierwszym razem piłkę wybił sprzed bramki obrońca, za drugim było już 2:0. I jasne, że gospodarze będą tłem.

Polacy jeszcze przez kilka minut grali mądrze. Na pierwszy celny strzał pozwolili rywalom w 20. min, ale Łukasz Fabiański złapał piłkę. Seria błędów przydarzyła się w 26. min. Paweł Magdoń źle wybił piłkę, Dudka z Murawskim nie zdążyli i Subait Khater strzelił prawdopodobnie najpiękniejszego gola w karierze - z woleja zza pola karnego. Fabiański nie miał szans.

Później gra była chaotyczna i nerwowa. Niczym nie wyróżnił się Adrian Budka, w defensywie lepsze wrażenie od Magdonia sprawiał Adam Kokoszka, a Piotr Giza długo w oficjalnym meczu raczej nie zagra. Był kompletnie niewidoczny.

Początek drugiej połowy był taki jak koniec pierwszej. Rodzynkiem było prostopadłe podanie Dudki do Grzelaka w 50. min i przytomny strzał widzewiaka nad bramkarzem. Było 3:1 dla Polski. Ale znowu sporo trwało, nim kadrowicze poukładali grę tak, jak zrobili to na początku pierwszej połowy. Oddali, niepotrzebnie, inicjatywę rywalom. Próbowali gry z kontry, a nie - jak wymaga Beenhakker (co jakiś czas pokrzykiwał z ławki po polsku: Graaaaj!) - prowadzenia gry. Trenerzy mobilizowali zespół pozytywnymi okrzykami, chwaleniem czasem na wyrost. Przed przerwą - kiedy było dobrze - tego nie robili.

Po godzinie gra stała się szybsza. Robert Kolendowicz dwa razy zrobił to, co najczęściej czyni w ŁKS - uciekł lewym skrzydłem i podał. Jednak za pierwszym razem Maciej Iwański źle trafił w piłkę, a za drugim Radosław Matusiak nie doszedł do podania.

W ostatnich pięciu minutach emocji było więcej niż w całej drugiej połowie. Najpierw Jakub Wawrzyniak dał sędziemu z Omanu powód do podyktowania karnego. Mariuszowi Pawełkowi nie pomógł "Dudek dance". Ale że rywal był słaby, na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Magdoń - jak Wasilewski przed przerwą - wykorzystał dośrodkowanie z rogu Macieja Iwańskiego, a Matusiak - jak Grzelak na początku drugiej połowy - prostopadłe podanie od Wojciecha Łobodzińskiego.

Czy Beenhakker powoła kogoś z środowego meczu na spotkania z groźniejszym rywalem? Nie wiadomo. Ważne, że ligowcy przekonali się osobiście, jak się gra pod okiem selekcjonera.

31 - tyle lat temu reprezentacja Polski strzeliła co najmniej pięć goli w meczu wyjazdowym. 6 lipca 1975 r. drużyna Kazimierza Górskiego pokonała w Montrealu Kanadę 8:1

ZEA-Polska
7strzały15
4strzały celne10
2strzały niecelne3
1strzały zablokowane1
0słupki i poprzeczki1
5rzuty rożne6
1spalone0
7faule21
Najwięcej strzałów: Grzelak 4, Matusiak 3.

Najwięcej celnych strzałów: Grzelak 4, Wasilewski 2, Dudka 2.

Najwięcej podań kluczowych: Garguła 3, Iwański 3.

Najwięcej fauli: Dudka 4, Kokoszka 4, Wawrzyniak 3.

Najczęściej faulowani: Dudka 2, Murawski 2.

Skuteczność bramkarzy: Naser 3/6 (50 proc.), Mohammed 1/4 (25 proc.) - Fabiański 2/3 (66 proc.), Pawełek 0/1 (0 proc.)

LOTTO Ekstraklasa 2018/19

lp. Drużyna M Pkt Br. Zw. R Por.
1 Lechia Gdańsk 22 46 36-18 13 7 2
2 Legia Warszawa 22 42 35-22 12 6 4
3 Jagiellonia Białystok 22 39 38-29 11 6 5
4 Korona Kielce 22 35 27-24 9 8 5
5 Piast Gliwice 22 34 32-25 9 7 6
6 Pogoń Szczecin 22 34 32-27 10 4 8
7 Lech Poznań 22 33 33-29 10 3 9
8 Cracovia Kraków 22 33 24-22 9 6 7
9 Zagłębie Lubin 22 30 36-33 9 3 10
10 Wisła Kraków 21 29 33-31 8 5 8
11 Arka Gdynia 22 25 33-33 6 7 9
12 Śląsk Wrocław 21 21 29-30 5 6 10
13 Miedź Legnica 22 21 21-41 5 6 11
14 Górnik Zabrze 22 20 26-40 4 8 10
15 Wisła Płock 22 20 30-39 4 8 10
16 Zagłębie Sosnowiec 22 15 27-49 3 6 13

  • Grupa mistrzowska
  • Grupa spadkowa