Fruwając pod koszem: The Answer is Blowin' in the Wind...*

Wyjątkowa okazja!!! Na sprzedaż: najlepszy strzelec w NBA. Rok produkcji: 1975. Przebieg w NBA: 11 lat. Wysokość: 183 cm (w butach). Waga: 75 kg. Stan fizyczny: doskonały. Osiągi (2006): 31,2 pkt, 7,3 asysty. Najlepsze przyspieszenie w lidze! Egzemplarz wielokrotnie nagradzany (4 tytuły najlepszego strzelca, MVP itd), jedyny w swoim rodzaju, charakterny.
Sprzedaż spowodowana zmianą strategii. Pilne!

Kontakt: Billy King, menedżer Philadelphia 76'ers.

Scenariusz co roku był taki sam. Najpierw pojawia się plotka: Allen Iverson ma już dosyć gry w Philadelphii i chce odejść. Potem dołącza druga: trenerzy i management 76'ers nie mogą już znieść kaprysów Iversona i chcą się go pozbyć. Potem następowały oficjalne dementi: Iverson ze łzami w oczach deklarował, że nie wyobraża sobie gry w innej koszulce i że pragnie zakończyć karierę jako 76'ers. A władze klubu opowiadały, jakim to fantastycznym graczem jest Allen i że choć różnice zdań się zdarzają, to z pewnością nie jest na sprzedaż.

W tym roku nie było inaczej. Sfrustrowany porażkami Iverson nie przyszedł na doroczne spotkanie ze sponsorami klubu. Dostał karę finansową. Poszedł do menedżera i poprosił, aby go sprzedać. W środę, w końcówce meczu z Chicago, Iverson zażądał zmiany, tłumacząc, że bolą go plecy. W czwartek z tego samego powodu nie wziął udziału w treningu.

I w tym momencie szefowie klubu, zamiast jak zwykle łagodzić konflikt - zdecydowali, że już wystarczy. W piątek Iverson został wyproszony z treningu, poinformowano go też, że nie pojedzie z drużyną na dwa wyjazdowe mecze. A szef 76'ers Ed Snider ogłosił, że Iverson idzie pod młotek.

Rozmowa dziennikarzy ze Sniderem (według "Philadelphia Daily News") wyglądała tak:

Czy to czas, by sprzedać Iversona?

Tak.

Ponieważ?

Ponieważ on chce, żeby go sprzedać.

Czy Iverson zagrał swój ostatni mecz w 76'ers?

Prawdopodobnie.

Czy jego czas w Filadelfii minął?

Tak.

Kto chce go kupić?

Połowa ligi.

A co będzie, jeśli nie zostanie sprzedany?

Sprzedamy go.



Ten, kto sprzedaje w pośpiechu, sprzedaje tanio. 76'ers dostaną za Iversona mniej, niż dostaliby kiedykolwiek w przeszłości. Skąd więc ich radykalizm?

Pięć lat temu drużyna prowadzona przez Iversona i Browna doszła aż do finału NBA. Od tego czasu z każdym rokiem jest coraz gorzej. Nie warto zastanawiać się, czy o regresie Sixers przesądziły bardziej grzeszki Iversona, czy niekompetencja menedżerów i głupie decyzje kadrowe. Dość, że szefowie klubu w końcu pozbyli się złudzeń. Sen o małym wojowniku, który prowadzi 76'ers do mistrzowskiego tytułu, nigdy się nie ziści.

A skoro musi być gorzej, żeby było lepiej, to lepiej teraz niż później. W tym roku draft NBA zapowiada się na jeden z najlepszych w historii. Najsłabsze drużyny zyskają szansę na duże wzmocnienie. Warto sprzedać gwiazdę, warto przegrywać.

Dokąd więc trafi AI? Za faworytów uchodzą na razie Boston Celtics i Dallas Mavericks. Jednak połowa NBA marzy o tym, aby Iversona sprzedano do Minnesoty, gdzie - otoczony miernotami - męczy się inny bohater ligi Kevin Garnett.

Choć Garnett uwielbia Iversona, choć apeluje publicznie, aby ściągnąć go do Minnesoty, właściciel klubu oświadczył, że transfer nie ma sensu z przyczyn finansowych. Oby była to tylko zagrywka taktyczna obliczona na zbicie ceny, bo trudno wyobrazić sobie lepszy duet niż Garnett - Iverson. Garnett jest duży, Iverson malutki. Garnett fantastycznie broni, zbiera, blokuje - Iverson jest wybitnym strzelcem. Garnett poświęca się dla innych, Iverson to samolub. Garnett nie umie przejąć ciężaru gry w decydujących minutach, Iverson robił to setki razy. Garnett jest autorytetem, ma charyzmę - Iverson potrzebuje właśnie takiego partnera. Obaj są nieustraszeni i waleczni jak chyba nikt inny.

I obaj zasługują na to, aby na stare lata dostać prawdziwą szansę walki o mistrzostwo.

Kronika towarzyska

W tym tygodniu Jerry Sloan wygra swój tysięczny mecz w karierze trenerskiej. Jak zareaguje? "Gwarantuję, że w ogóle nie zwróci na to uwagi. A gdy go zapytacie, powie, że to nie jego zasługa. Najchętniej zamiótłby to tysięczne zwycięstwo pod dywan. Taki już jest" - twierdzi John Stockton.

Tymczasem Don Nelson zaliczył swoje 1200. trenerskie zwycięstwo. Też się zbytnio nie przejął: "To znaczy, że jestem tutaj już dość długo. Spójrzcie lepiej na tabele i sprawdźcie, kto jest na czele listy facetów, którzy najwięcej przegrali. Też ja."

Pisaliśmy już o narzekaniach na nową piłkę - że śliska, toporna, źle się kozłuje. Najnowsze oskarżenie jest znacznie poważniejsze - nowa piłka kaleczy palce. "Nawet moi asystenci mają poobcierane palce, a przecież oni tylko podają piłkę zawodnikom" - mówi trener Lakers Phil Jackson. Nowa piłka, która jest bardziej szorstka od poprzedniej, sprawia, że kiedy się ją podaje lub łapie, ściera się skóra z opuszków palców. W końcówce jednego z meczów palce Dirka Nowitzkiego zaczęły krwawić. Na skaleczenia najbardziej narzekają rozgrywający, m.in. Steve Nash i Jason Kidd. Komisarz ligi David Stern przyznaje, że popełnił błąd i że wprowadzeniu nowej piłki powinny były towarzyszyć konsultacje z zawodnikami. Być może wkrótce podejmie decyzję o powrocie do starych piłek. Producent piłki, Spalding, odmawia komentarza. Komentarza nie odmawia za to trener Spurs Gregg Popovich: "Nowa piłka jest jak brukselka - nikt jej nie lubi".

Stephon Marbury znowu jest pupilkiem kibiców. I to, mimo że w ostatnim meczu zdobył tylko 2 pkt. Marbury wypuścił na rynek nowy model butów koszykarskich, Starbury One. Buty kosztują 14,98 dolarów, czyli blisko dziesięć razy mniej niż inne markowe buty do gry w kosza. Sam Marbury regularnie zakłada je na mecze, a kampanię Stephona wspierają także jego koledzy z drużyny.

Isiah Thomas nie jest zainteresowany zakupem Allena Iversona do Knicks: "Podoba mi się nasza drużyna. Podoba mi się, jak gramy. Nie zamierzam nic zmieniać. Nasza przyszłość jest jasna. Niech inni dokonują zmian. My nic nie zmieniamy, my robimy swoje". A my byśmy coś zmienili. Na początek menedżera. A potem trenera.

Ben Wallace tłumaczy dzisiaj, że opisana przez nas tydzień temu "afera opaskowa" miała na celu zrobienie zamętu w drużynie Chicago, która rozpoczęła sezon od 9 porażek w pierwszych 12 meczach i zmotywowanie jej do lepszej gry. Poskutkowało - Bulls wygrali kolejne 7 meczów. "Szkoda tylko, że mi tego nie powiedział - trochę lepiej bym spał. Ale jeśli jedno rzeczywiście ma z drugim jakiś związek - to było warto" - mówi trener Scott Skiles.

Ciekawostki

161:157 - takim wynikiem skończył się (po dwóch dogrywkach) mecz Phoenix Suns - New Jersey Nets. Tylko trzykrotnie w historii NBA zdobywano więcej punktów. Rekord padł 23 lata temu, kiedy Detroit wygrał z Denver po trzech dogrywkach 186-184.

Jason Kidd (38 pkt, 14 zb., 14 as.) zaliczył w tym meczu swoje 78. triple double, zrównując się z Wiltem Chamberlainem (więcej mają tylko Oscar Robertson i Magic Johnson). "78 to tylko o 75 więcej niż ja" - powiedział Steve Nash...

... który, rzucając 42 pkt, ustanowił swój rekord życiowy.

Po 48 min był remis 133:133. W ciągu ostatnich 14 lat tylko dwukrotnie zdarzyło się, żeby drużyna, która zdobyła ponad 130 pkt w regulaminowym czasie gry, przegrała mecz.

Oddano 224 rzuty. Było 21 remisów, a prowadzenie zmieniało się 34 razy. Ciekawe, prawda?

Niezłe numery

31,2 pkt, 4,4 straty - Allen Iverson jest liderem NBA w obu kategoriach.

Złota myśl

"Cieszę się, że komisarz Stern potrafił zmienić zdanie. Nie to, co prezydent Bush w sprawie wojny w Iraku" - Phil Jackson o kolejnym zawirowaniu w sprawie nowych piłek.

* The Answer - pseudonim Allena Iversona
Blowin' In The Wind - tytuł piosenki Boba Dylana
The Answer is blowin' in the Wind - tylko wiatr zna odpowiedź na pytanie, gdzie wyląduje Allen Iverson

Zapraszamy na naszego bloga, na którym będziemy stosować takich rebusów więcej.