Fruwając pod koszem. Przeżyjmy to jeszcze raz

Minął rok. Pora przypomnieć sobie to, co nam się w tym czasie w NBA najbardziej podobało.
Kobe x 81. 22 stycznia Kobe Bryant w meczu z Toronto Raptors zrobił coś, do czego nie zbliżył się nigdy nawet sam Michael Jordan. Rzucił 81 punktów w meczu z Toronto. Kobe (pseudo "Czarna Mamba") jest idealnym czarnym charakterem NBA - można go nie znosić, ale nie da się nie podziwiać. Dziś największe peany na jego cześć wygłasza do niedawna drugi (po Shaqu) największy krytyk, trener Phil Jackson.

Steve Nash. Ma 32 lata, czyli jest akurat w wieku, w którym powinien się zacząć sypać - to w obawie przed tym kilka lat temu Mark Cuban nie zaoferował mu maksymalnego kontraktu w Dallas. Dziś Nash rozgrywa w Phoenix, ma na koncie dwa tytuły MVP (o dwa więcej niż John Stockton) i jest na dobrej drodze, żeby zdobyć trzeci. Niedawno ustanowił swój rekord strzelecki (42 punkty), podaje najlepiej w NBA i jest liderem najbardziej widowiskowej ekipy w lidze. Też byśmy chcieli tak się sypać.

Pokolenie 2003. Dwyane Wade, LeBron James i Carmelo Anthony - bohaterowie najlepszego draftu NBA ostatniego dziesięciolecia. Trzy młode wilczki, które sprawiają, że jesteśmy spokojni o przyszłość NBA i że już nie tęsknimy tak bardzo za Michaelem. Jeden już jest mistrzem NBA. Drugi prawie zostałby w zeszłym roku najmłodszym MVP w historii. Trzeci prowadzi w tegorocznym wyścigu po tytuł króla strzelców. D-Wade, Bron, Melo.

300 punktów. Przez ostatnie lata, kiedy coraz częściej padały wyniki typu 73:68, a Chicago Bulls po odejściu Jordana zdobyli w jednym z meczów 49 punktów, spekulowano, czy pęknie kiedyś bariera 100 punktów zdobytych w sumie przez obie drużyny. Tymczasem NBA zaczęło grzebać w przepisach i od dwóch-trzech lat trend zaczął się odwracać. Bariera 300 punktów pękła trzy tygodnie temu w meczu Phoenix - New Jersey 161:157. Dziś wszystkie drużyny zdobywają średnio ponad 90 punktów w meczu, a aż dziesięć zespołów - ponad 100.

Play-off. Pojedynki LeBrona z Arenasem. Comeback Phoenix w pojedynku z Lakers. Mordercza rywalizacja Detroit Pistons z Cleveland i Phoenix Suns z Clippers. Jeden z najlepszych pojedynków w historii San Antonio - Dallas: sześć na siedem meczów rozstrzygało się w ostatnich sekundach, a dwa (w tym ten decydujący, siódmy) - w dogrywkach. Niespodzianki, mnóstwo dogrywek, rzuty równo z końcową syreną. I wreszcie wielki finał, który przez 2 i 3/4 meczu zapowiadał się na najbardziej jednostronny w historii, po czym zmienił się w finał z najbardziej nieoczekiwanym zwrotem akcji.

A co nam się nie podobało?

Hiobowy rok Knicks. Trener, który nie lubi drużyny, którą trenuje. Właściciel, który wyrzuca tego trenera, nie płacąc należnej mu odprawy. Menedżer, który ma sprawę o molestowanie seksualne. Zawodnicy, którzy nie lubią klubu, w którym grają. Właściciel, który ma to w nosie. Brak perspektyw, bo picki w drafcie zostały oddane rywalom zza miedzy. Najbardziej ekscytujące wydarzenie z udziałem Knicks to bijatyka sprzed tygodnia. I do tego wszystkiego trener-menedżer, który z nieodłącznym przyklejonym uśmiechem rżnie głupa, twierdząc, że nie będzie robił żadnych zmian i jest zadowolony z postępów drużyny. Dla kibiców Knicks mamy dobrą wiadomość - za rok będziecie mieli lepszego menedżera. Chyba nawet Dennis Rodman byłby lepszy.

Superman się starzeje. Shaq zdobył czwarty tytuł mistrzowski, ale dokonał tego, zaliczając najniższe w karierze średnie punktów, zbiórek, bloków, minut. Na początku bieżącego sezonu doznał kontuzji kolana i prawie nie gra. Sam O'Neal bagatelizuje swoje gorsze osiągi i uspokaja, że jak będzie potrzeba (czytaj: w play-off), to będzie gotowy. Ale chyba nawet on sam coraz mniej w to wierzy.

Stare nowe piłki. Na rozpoczęcie sezonu NBA przygotowała koszykarzom nie lada gratkę - skórzane piłki zostały zastąpione przez syntetyczne. Nowe piłki sprawiły, że nawet zakaz zakładania czarnych rajtuzów (zeszłoroczny krzyk mody) przeszedł niepostrzeżenie. Na piłki narzekali wszyscy. Kiedy okazało się, że poza wieloma innymi niespodziankami nowe piłki kaleczą zawodnikom opuszki palców, skapitulował również David Stern. 1 stycznia do NBA wraca stara skórzana piłka.

Ani Dream, ani Team. Porażka USA na igrzyskach w Atenach miała rzekomo być wypadkiem przy pracy. Na mistrzostwach świata Amerykanie kroczyli od zwycięstwa do zwycięstwa, aż w półfinale stanęli naprzeciwko facetów o dziwnie brzmiących nazwiskach: Papadopoulos, Diamantidis, Spanoulis, Kakiouzis, Papaloukas, Schortsanitis. Teraz obiecują, że w Pekinie będzie inaczej.

Głośniej od Shaqa. Zwyczajowo po meczu przeprowadza się wywiady z jego bohaterami. Polskim kibicom nie jest dane usłyszeć, co mają do powiedzenia, bo panowie komentujący w Canal+ akurat muszą dodać coś od siebie. Albo próbują nieudolnie tłumaczyć symultanicznie. Albo przenoszą się do studia, żeby pokazać Edwarda Durdę.

Ostatnie dni przyniosły jeszcze jedno ważne wydarzenie - 76ers oddali Allena Iversona do Denver Nuggets. Jedenastoletnia przygoda Iversona z Philadelphią dobiegła końca. Komu to wyszło na dobre, a komu na złe - napiszemy za rok.

Kronika towarzyska

Po serii trzech porażek trener New Jersey Nets Lawrence Frank pojawił się przed meczem z Memphis w marynarce założonej na lewą stronę. Do szatni wszedł tyłem, zdjął marynarkę, założył ją prawidłowo, po czym oznajmił: Czas odwrócić los. Nets wygrali 105:92.

Trener Lakers Phil Jackson przy okazji świątecznego meczu Heat - Lakers stwierdził, że Shaq jest największym leniuchem, jakiego zdarzyło mu się kiedykolwiek trenować (nie wyłączając Dennisa Rodmana). Oraz że Dwyane Wade notorycznie robi kroki.

W czwartej kwarcie meczu z Atlantą zawodnicy Utah Jazz odrobili 21 punktów straty. A zaczęło się od akcji, w której Jazz udało się zdobyć... 7 punktów. Po umyślnym faulu Hawks Ronnie Brewer trafił oba wolne, a Jazz dostali piłkę z boku. Podanie do Dereka Fishera, ten faulowany trafił za trzy. Wolnego spudłował, ale piłkę zebrał i dobił Carlos Boozer. 2+3+2=7.

Największe cięgi po zeszłotygodniowej bijatyce zbiera Carmelo Anthony, który walnął Mardy'ego Collinsa, po czym przerażony groźbą odwetu uciekł gdzie pieprz rośnie. "Uderzenie typowe dla NBA. W hokeju za coś takiego stłukliby cię nawet koledzy z własnej drużyny" - powiedział Steve Nash.

Niezłe numery

40 punktów i 11 asyst zaliczył Dwyane Wade w zwycięskim świątecznym meczu Miami z Los Angeles Lakers. Jakiś szalony statystyk wyliczył, że Wade jest trzecim koszykarzem po Oscarze Robertsonie i Tracym McGrady, któremu udało się w meczach rozgrywanych w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia zaliczyć co najmniej 40 punktów i 10 asyst.

Ciekawostki

Zdaniem Kobe Bryanta zawartość jego szafy jest warta ok. 800 tysięcy dolarów. Zawodnicy, których Bryantowi najtrudniej się kryje, to Carmelo Anthony, Gilbert Arenas i Michael Redd. Kobe nie lubi stać w korkach, w związku z czym zamierza kupić sobie helikopter. Największą słabością Bryanta są jabłka karmelowe z orzechami. Jego ulubionymi sportowcami niekoszykarzami są LaDainian Tomlison (futbol amerykański) i Ronaldinho (futbol brazylijski). Kobe Bryant wierzy w UFO. Ciekawe, prawda?

Tako rzecze Shaq

"Jak Benedict Arnold może być wiarygodny w tym, co mówi?" - o Philu Jacksonie, dzień po tym, jak ten nazwał Shaqa leniuchem. Generał Arnold to jeden z najsłynniejszych zdrajców w historii Ameryki - podczas rewolucji przeszedł na stronę Brytyjczyków.

Złota myśl

"Alleluja" - Kevin Garnett na wieść, że od Nowego Roku wracają stare piłki.