Sport.pl

Weekend piłkarskich hitów

To będzie weekend futbolowych hitów. Barcelona zagra z Realem, Inter z Milanem. A wszystkich połączy Ronaldo, jedyny taki piłkarz w historii.
Brazylijski napastnik to przypadek unikalny, bo nikt inny nie zakładał koszulek wszystkich tych legendarnych drużyn, które razem wzięte 19 razy zdobywały Puchar Europy - najcenniejsze trofeum w klubowym futbolu. Zwłaszcza że transfery między Barceloną i Realem oraz Interem i Milanem fani traktują jak zdradę, niewybaczalną w żadnych okolicznościach.

Kibice Interu czują się zdradzeni podwójnie. Właściciel klubu Massimo Moratti traktował Ronaldo jak syna. Otoczył go specjalną opieką, kiedy ten w 2000 roku doznał kontuzji skazującej go na dwa lata ślęczenia w gabinetach lekarskich. Padł wówczas na murawę sześć minut po tym, jak wyleczywszy poprzedni uraz wrócił na boisko. Pesymiści twierdzili, że drugi raz nie wróci.

Moratti nie tylko zrobił wszystko, by ocalić jego karierę, ale wiosną 2002 roku przychylił Brazylijczykowi nieba, by ten idealnie przygotował się na mundial. Ronaldo na mistrzostwa świata do Japonii poleciał, został królem strzelców, a potem... uciekł do Realu.

Do Mediolanu wrócił w styczniu. Poprzedni rok kompletnie zrujnował jego reputację, peany na cześć goli zostały wyparte przez dyskusje, czy Brazylijczyk ma po prostu nadwagę, czy zamienia się w tłuściocha. Na San Siro odżył. Natychmiast. W pierwszym meczu rozpoczętym w podstawowym składzie strzelił dwa gole i zaliczył asystę.

Został też ulubieńcem właściciela klubu Silvio Berlusconiego. Całe Włochy wysłuchują, jak obaj panowie dowcipkują, spędzają wieczory w domu byłego premiera i w ogóle jedzą sobie z dzióbków. Berlusconi wreszcie znalazł następcę swego poprzedniego faworyta, sprzedanego Chelsea Andrija Szewczenki. Uważnie "przyjrzał się" 30-letniemu Ronaldo i zadeklarował, że ten pozostanie gwiazdą ataku Milanu do 38. roku życia, co w tej drużynie akurat nie będzie ewenementem.

- Wszyscy pytają, czy spodziewam się gola Ronaldo. Odpowiadam: a dlaczego tylko jednego? - mówi Berlusconi. Liczy na entuzjazm i energię Brazylijczyka, który nie mógł zostać zgłoszony do Ligi Mistrzów, więc nie wystąpił w środowym zakończonym dogrywką meczu z Celtikiem. A dla jego zespołu każdy punkt w Serie A jest bezcenny - mediolańczycy muszą walczyć o czwarte miejsce, by zagrać latem w eliminacjach Ligi Mistrzów.

Inter praktycznie skończył sezon. A raczej skończy w niedzielę, bo derby będą prawdopodobnie ostatnim poważnym wyzwaniem tej wiosny. Lider rozgrywek pobił właśnie ligowy rekord wszech czasów (wygrał 17 spotkań z rzędu), wypracował gigantyczną przewagę nad rywalami, a druga w tabeli Roma wciąż ma na głowie rywalizację w LM.

Barcelona czy Real: Bój o przetrwanie

W lidze hiszpańskiej wszystko jest jeszcze możliwe, a mecz Barcelony z Realem Madryt to bój o przetrwanie zwłaszcza dla gości. Porażka może ich zepchnąć poza strefę dającą awans do kwalifikacji LM. I przesądziłaby prawdopodobnie o losie Fabio Capello, któremu szefowie, choć nie chcieliby znów zwalniać trenera w pełni sezonu, stawiają w publicznych wypowiedziach ultimatum - albo zwycięstwo, albo utrata posady. Byłoby to wydarzenie w karierze Włocha bez precedensu, bowiem nikt go jeszcze nigdy nie zwolnił. Jeśli Capello opuszczał stanowisko, to z własnej woli. Wczoraj też zapowiedział, że w żadnym razie nie poda się do dymisji.

Na jego kłopoty również wpłynął - niebezpośrednio - Ronaldo. Włochowi zarzuca się, że zbyt lekkomyślnie, za nędzne 7,5 miliona euro, pozbył się niezwykle doświadczonego, trzykrotnie wybieranego na gracza roku na świecie, snajpera. Ronaldo przeżywał obniżkę formy, ale w 163 meczach Ligi Mistrzów i Primera Division strzelił dla Realu 98 goli, co stanowi dorobek dający większe nadzieje na sukces w Europie niż ledwie kilka spotkań w barwach madryckiego klubu młodego Argentyńczyka Gonzalo Higuaina. Sytuację Capello pogarsza fakt, że latem ubiegłego roku zablokował transfer Ronaldo, choć Milan oferował za niego wówczas 20 mln euro.

Od tamtego czasu atmosfera w szatni z dnia na dzień robiła się bardziej podła, aż osiągnęła stan permanentnych niesnasek. Rozżalony Ronaldo do dziś swoich krzywd nie zapomniał i wczoraj ujawnił "całą prawdę" o stanie ducha byłych kolegów z Madrytu. - Nikt nie ufa Capello. Ten człowiek wciąż kreuje problemy i nie chce zrozumieć, że czasy autokratycznych trenerów generałów minęły - powiedział. A musi wiedzieć, co w trawie na Santiago Bernabeu piszczy, bo ponoć regularnie telefonuje do Cassano, Roberto Carlosa, Emersona i Robinho.

Jesienią jednak Real pod wodzą Włocha Barcelonę pokonał i teraz również nie pozostaje bez szans. Katalończycy przegrywają w tym sezonie niemal wszystkie prestiżowe mecze (Chelsea, Liverpool, Superpuchar Europy, Puchar Interkontynentalny), ich as Ronaldinho - ostatnio mocno przywiędły - narzeka na uraz mięśnia, a cała drużyna sprawia wrażenie zmęczonej i wyzutej z fantazji.

Jej też przydałby się Ronaldo - ten sprzed lat, kiedy w koszulce Barcelony osiągnął życiową formę i wprost niewiarygodną skuteczność, zdobywając 47 bramek w 49 meczach. Choć brak umiejętności to dziś chyba ostatni problem katalońskich gwiazd. - Talent nie wystarczy, na boisku trzeba szaleńczo harować i wzajemnie sobie pomagać. Nawet jeśli nie jesteśmy przyjaciółmi - mówi islandzki napastnik Eidur Gudjohnsen. - Nie pokonaliśmy Liverpoolu, ponieważ nie poświęciliśmy wszystkiego, by ich pokonać.

KONKURS

Zapraszamy do konkursu w, ktorym na zwycięzcę czeka podwójne zaproszenie do warszawskiego klubu Champion na sobotni wieczór organizowany przez Canal + połączony ze wspólnym oglądaniem meczu Barcelona - Real. Gośćmi specjalnymi bedą m.in. Roman Kosecki i Zbigniew Kumidor

Wystarczy prawidłowo odpowiedzieć na pytanie:

W którym roku odbył się pierwszy mecz Madrytu (Real nie nazywał się jeszcze wtedy Realem) z Barceloną i jakim wynikiem zakończyło się to spotkanie?

i wysłać je na adres:

barca_real@gazeta.pl

Kto wygra mecz Barcelona - Real?