Surkis: To nie olimpiada!

PRZEGLĄD PRASY. - Powinniśmy wygrać już w pierwszej turze - prezydent ukraińskiej federacji piłkarskiej Hrihorij Surkis w rozmowie z ?Przeglądem Sportowym" zdradza wielki optymizm przed ogłoszeniem werdyktu w sprawie organizacji Euro 2012
- Tu w Cardiff nie obowiązuje olimpijska reguła, że liczy się udział. Tutaj na koniec liczy się tylko ten, kto wygrał. Jeżeli jednak przegramy, będę chciał tylko jednego - zapomnieć o tym wszystkich. Jednak powtarzam, ze powinniśmy wygrać w pierwszej turze - mówi Surkis.

W czym upatruje swój optymizm szef ukraińskiej federacji? - Szanuję futbol w Anglii, w Niemczech, we Włoszech, czy w Hiszpanii, ale piłkę nożną należy popularyzować także w innych krajach - takich jak Polska i Ukraina, gdzie zresztą są wielkie tradycje piłkarskie. A z reakcji moich kolegów z Komitetu Wykonawczego UEFA, wnioskuję, że nasz prezentacja była najlepsza - mówi Surkis.

Sam Surkis, będący członkiem Komitetu Wykonawczego, nie może głosować, nie weźmie też udziału w późniejszej kolacji członków tego ciała. Ma jednak pomysł jak spędzi środowy wieczór: - Pójdę na kolację do walijskiego ministra sportu. Tam wypiję wódeczkę, może nawet niejedną. Zamierzam się trochę znieczulić. Potem spotkam się z Michalem Listkiewiczem, który jest zaproszony na kolację z udziałem członków Komitetu Wykonawczego - kończy wpływowa i oryginalna postać europejskiej piłki.