Szczęsny: Co mam do stracenia?

Kumple już mnie pytali, czy pojadę na to "polskie" Euro. Głupio mi było cokolwiek odpowiedzieć, bo w pierwszej chwili w ogóle nie myślałem, że to szansa dla mnie. Dopiero później uświadomiłem sobie, że w 2012 będę miał 22 lata - mówi "Gazecie" bramkarz Arsenalu Londyn, który w środę skończył 17 lat
Robert Błoński: W środę dostałeś sporo prezentów. Ale jeden był chyba szczególny.

Wojciech Szczęsny: Szczególny? Najpiękniejszy ze wszystkich! Ucieszył mnie jak żaden inny. Byłem akurat w szkole, podczas przerwy odpaliłem internet. Tak, żeby zobaczyć, co się dzieje w Polsce, bo nie spodziewałem się sensacji w Cardiff. Jak zobaczyłem, że mamy EURO 2012, zwariowałem. Skakałem z radości, wydawałem nieartykułowane okrzyki, byłem w siódmym niebie. Aż kumple z rezerw Arsenalu, z którymi chodzę do szkoły, zaniepokoili się.

I co powiedziałeś kolegom?

- Najpierw to pomyślałem sobie o Polsce. O tym, że jest w końcu szansa wydostać się z tego, co teraz nazywamy stadionami. Z tej szarzyzny. Grałem w Agrykoli, ćwiczyłem na bocznym, piaszczystym boisku. Wołało to o pomstę do nieba. Dziś - z tego, co wiem - nawet tej piaskownicy nie ma. Euro to nie tylko stadiony, to także ośrodki i możliwości szkolenia dzieciaków. Zabrzmi to górnolotnie w ustach 17-latka, ale to szansa dla wszystkich.

Nie uważasz, że to decyzja na wyrost?

- Nie. Bo ja to już inne pokolenie. Wychowane w Europie, bez kompleksów. Zostało nam pięć lat. Trzeba wziąć się w garść i pracować.

Co powiedzieli Twoi angielscy koledzy?

- Najpierw byli zdziwieni, że skaczę przed komputerem. Potem wspominali EURO 1996, które organizowali. Mówili, że sam turniej jest super, ale do tego twój zespół ma być faworytem. Jeśli Polska nie wyjdzie z grupy, będzie rozczarowanie. Wiele wskazuje na to, że Polska faworytem nie będzie, ale chciałbym, żeby nie była tłem dla innych.

W 1996 roku Anglicy przegrali w półfinale z Niemcami w karnych.

- Miałem sześć lat, mało pamiętam. Chyba tylko finał. Czesi prowadzili 1:0 z Niemcami i dwa gole strzelił Bierhoff. Ale, jak rozmawiam teraz z Anglikami, to ich porażka w półfinale była narodowym dramatem.

Do tej pory mówiłeś o Euro jako kibic. Teraz powiedz jako piłkarz.

- Kumple już mnie pytali, czy pojadę na to "polskie" Euro. Głupio mi było cokolwiek odpowiedzieć, bo w pierwszej chwili w ogóle nie myślałem, że to szansa dla mnie. Dopiero później uświadomiłem sobie, że w 2012 będę miał 22 lata. I za sobą, mam nadzieję, doświadczenia z gry w Anglii. Mam dopiero 17 lat i jak by to zabrzmiało, gdybym teraz coś zadeklarował? Powiem tak: udział w EURO 2012 to - w tej chwili - bardziej marzenia niż plan.

Masz trochę pecha. W 2012 Artur Boruc będzie miał 30 lat, Tomasz Kuszczak 28, Wojciech Kowalewski 34. A lista bramkarzy jest długa.

- Jak tylko będę zdrowy, to powalczę. Co mam do stracenia? Łukasz Fabiański ma urodziny tego samego dnia co ja, ale jest o cztery lata starszy. Tyle że on wciąż gra w Legii, a ja jestem w Arsenalu. Mój wyjazd do Londynu to był skok na głęboką wodę. Ale daję sobie radę. Powiem tak - teraz przez wiele miesięcy będę mówił o Euro jako kibic. Niech wszystko się nam uda! To mogą być pierwsze w historii mistrzostwa Europy Polaków. Daj Boże awans już teraz, ale za pięć lat gramy na pewno!

Jaka jest teraz Twoja pozycja w Arsenalu?

- W rankingu - moim własnym, ale krytycznym - jestem czwarty albo piąty. Numer jeden to Lehmann, potem Almunia i Estończyk Poom. Dalej za rywala mam o dwa lata starszego Włocha Vito Mannonego, i to wszystko. Regularnie bronię w zespole do lat 19, ćwiczę z pierwszą drużyną, w rezerwach siedzę na ławce, broni Mannone. Ale to, kto jest lepszy, pozostawiam sobie. I ja, i on mamy własne zdania...

Ile razy w tygodniu trenujesz z pierwszym zespołem?

- Dwa lub trzy.

Kiedy zagrasz w drużynie seniorów?

- Chcę jak najszybciej. Trzech bramkarzy jest bardzo doświadczonych. Za rok, dwa albo trzy skończą kariery. Jeśli będę robił postępy w takim tempie jak teraz, dostanę szansę szybciej niż później. Coraz częściej ćwiczę z pierwszą drużyną. Liczę, że w sezonie 2008/09 zagram w Pucharze Ligi Angielskiej. Trener Arsene Wenger lubi stawiać na młodych. Z młodzieżowego zespołu Arsenalu większość zawodników gra w Premier League. Minimum to I liga angielska, ale moim celem jest jednak bramka Arsenalu.

Z mojej reprezentacji Polski do lat 17 aż dziesięciu zawodników gra poza krajem: we Francji, w Holandii, Anglii. Gdybym dziś wciąż tarzał się w piachu na Agrykoli, rozmawiałbyś z jakimś innym 17-latkiem. O Wojtku Szczęsnym wiedziałby mało kto.