Sport.pl

Powstaje sztab Euro 2012

Maciej Grześkowiak, 39-letni dyrektor oddziału TVP w Bydgoszczy, został w poniedziałek szefem sztabu organizacyjnego Euro 2012
Sztabu nie należy mylić z powstałym niedawno Komitetem Organizacyjnym Euro 2012, w skład którego weszło 15 ministrów z Przemysławem Gosiewskim i premierem Jarosławem Kaczyńskim na czele. - Komitet odpowiada za przygotowania, koordynuje, dba o zmiany w ustawach, ale trudno sobie wyobrazić, by premier czy ministrowie jeździli co chwilę do UEFA i załatwiali bieżące sprawy. Od tego właśnie jest sztab - mówi "Gazecie" Kamil Wnuk, jeden z tych, którzy przygotowywali zwycięską polsko-ukraińską ofertę, a teraz prawdopodobnie znajdą się w nowym sztabie.

Ma w nim nie być polityków, tylko kilkunastu menedżerów, marketingowców, ludzi znających się na przygotowywaniu imprez sportowych. Będą pilnować bieżących przygotowań, kontrolować w samorządach postęp prac na stadionach, kontaktować się z UEFA. Mają też zbierać doświadczenia od organizatorów Euro 2004 w Portugalii oraz Euro 2008 w Austrii i Szwajcarii.

Grześkowiaka na stanowisko szefa sztabu powołał w poniedziałek minister sportu Tomasz Lipiec. - To sprawny menedżer, z ogromną praktyką w realizacji międzynarodowych projektów sportowych - zachwalał Lipiec. Grześkowiak dobierze sobie współpracowników w najbliższych dniach. Szef sztabu Euro od 13 lat jest związany z TVP, pracował jako reporter, wydawca i producent. Był m.in. na igrzyskach w Sydney (2000) i Salt Lake City (2002). Od 2005 r. był szefem oddziału TVP w Bydgoszczy. Współorganizował w tym mieście imprezy lekkoatletyczne, m.in. ME do lat 23.

W drugim tygodniu czerwca przedstawiciele sztabu polecą do Szwajcarii na pierwsze spotkanie z UEFA, gdzie ustalone zostaną szczegóły współpracy.

To jednak nie koniec powstawania sztabów i komitetów. Po zakończeniu mistrzostw w Szwajcarii i Austrii, czyli w 2008 r., własny sztab organizacyjny powoła UEFA. Będzie to spółka pod nazwą Euro 2012, zarejestrowana w Szwajcarii, która zajmie się sprzedażą praw telewizyjnych, biletów, wynajmem miejsc w hotelach, a nawet... stadionów, bo polskie samorządy mają od UEFA dostać pieniądze za rozgrywane u nich mecze.