Krykietowa globalizacja w wersji amerykańskiej

Amerykanie powolutku wszystko odbierają swojej dawnej metropolii. Najpierw zabrali Brytyjczykom samą Amerykę, gdy wywalczyli niepodległość, potem - miano największej morskiej potęgi. W ostatnich latach sięgnęli po sport. Zaczęło się od piłki nożnej (Malcolm Glazer kupił Manchester United, a Tom Hicks i George Gillett - Liverpool), teraz przyszedł czas na krykiet.
Telewizja ESPN należąca do koncernu Walt Disney Corporation kupiła od Wisden Group największy krykietowy portal świata - cricinfo.com. Sumy odstępnego nie ujawniono, ale zdaniem indyjskiego dziennika "The Financial Express" wartość portalu wynosi obecnie 500 mln dol. Cricinfo odwiedza co miesiąc 7 mln internautów.

ESPN powoli buduje więc krykietowe imperium. Niespełna pół roku temu kupiła bowiem w spółce z Rupertem Murdochem (za pośrednictwem stacji Star Sport) prawa do pokazywania meczów podczas turniejów organizowanych przez Międzynarodową Radę Krykieta. Za osiem lat (czyli dwa Puchary Świata) Amerykanie zapłacili 1,1 mld dol.

Takie inwestycje ESPN nie są podyktowane nagłym wzrostem popularności krykieta w Ameryce. Władze stacji zauważyły znaczący przyrost liczby imigrantów z Indii i Pakistanu w swoim kraju, którzy gotowi są płacić za oglądanie swoich drużyn w ukochanym sporcie. Już w 2005 r. seria meczów Indie - Pakistan przyniosła dochód 50 mln dol. z transmisji pay-per-view. Poza tym ESPN marzy o międzynarodowej ekspansji.

Na szczęście dla fanów krykieta Amerykanie nie odkupili do Wisden Group prawa do wydawania "Cricketers' Almanac" - najstarszego sportowego rocznika świata. To wydawnictwo jedyne w swoim rodzaju. Ukazuje się nieprzerwanie od 1864 roku. Pierwszym jego wydawcą był krykiecista John Wisden, który musiał przedwcześnie zakończyć karierę (w wieku 37 lat) z powodu reumatyzmu, i właśnie wtedy zaczął działalność dziennikarską.

Najsłynniejszy egzemplarz rocznika (wydanie 1939) należał do Ernesta Williama Swantona - angielskiego dziennikarz, który został pochwycony przez Japończyków w czasie drugiej wojny światowej po upadku Singapuru i osadzony w obozie jenieckim. Swanton mógł zatrzymać rocznik (opatrzony stemplem "niewywrotowy"), który był tak popularny wśród innych jeńców, że można go było wypożyczyć jedynie na 12 godzin, i to po uprzednim zapisaniu się w kolejkę. Zmaltretowany egzemplarz przywrócony do życia przez dwóch więźniów klejem zrobionym z pasty ryżowej można oglądać w muzeum w Londynie.

Pełna kolekcja roczników Wisdena, które ukazywały się nawet w latach wojen światowych (nie zaszkodziła im nawet bomba, która spadła na wydawnictwo w lutym 1944 r., niszcząc całe archiwum), warta jest dziś ponad 30 tys. funtów.