Beckham zadebiutował w Galaxy

David Beckham zadebiutował w zespole Los Angeles Galaxy w przegranym przez jego zespół 0:1 towarzyskim meczu przeciwko londyńskiej Chelsea
Beckham, który wraca do zdrowia po kontuzji kostki, wszedł na boisko w 78. minucie za Alana Gordona wzbudając entuzjazm 27 tys. fanów zgromadzonych na wypełnionym po brzegi Home Depot Center. Tylko raz dośrodkował z rzutu rożnego, a przy piłce był tylko kilka razy, ale gdy już ją prowadził, towarzyszyły temu piski publiczności. - To było wielkie przeżycie - powiedział po meczu Beckham. - Przyjęcie fanów było niesamowite, chwilami byłem wręcz zakłopotany. Bardzo zależało mi na tym występie, to bardzo ważny dzień dla klubu.

Jednak kostka Beckhama nadal nie odzyskała pełnej sprawności. - Nie jestem całkiem zdrowy - powiedział Anglik. - Kostka nadal jest opuchnięta i jutro zobaczymy jak zniosła trudy spotkania. Uraz nie zniknie z dnia na dzień, ale z każdym dniem jest coraz lepiej. - Chcemy mieć pewność, że David w pełni wróci do zdrowia - powiedział o kontuzji swojej gwiazdy Alexi Lalas, dyrektor sportowy Galaxy. - Będziemy grać w przyszłym tygodniu, w przyszłym miesiącu i przez najbliższe pięć lat. Każdy będzie miał szanse zobaczyć Davida Beckhama w akcji.

Gwiazdozbiór na trybunach

Mecz na Home Depot Center był wydarzeniem towarzyskim. Żona angielskiego piłkarza, gwiazda muzyki pop Victoria oglądała grę w eleganckiej loży ze swoją sąsiadką z Beverly Hills, żoną Toma Cruise'a - Katie Holmes. Wśród 27 tys. kibiców znaleźli się gubernator Kalifornii Arnold Schwarzenegger, amerykańskie aktorki Eva Longoria i Jennifer Love Hewitt oraz angielscy gwiazdorzy kina John Hurt i Ray Winstone.

Beckham motywator

Jedynego gola zdobył w 49. minucie John Terry, który wykorzystał podanie Joe Cole'a. Kapitan Chelsea potężnie uderzył w róg bramki, piłka odbiła się jeszcze od jednego z zawodników i wpadła do siatki. Bliski wyrównania był Landon Donovan, który w 70. minucie groźnie główkował po dośrodkowaniu Quavasa Kirka, jednnak jego strzał przeszedł nad poprzeczką.

Kibice na Home Depot Center obejrzeli szybki mecz z wieloma sytuacjami podbramkowymi, zwłaszcza w pierwszej połowie. Joe Cannon, bramkarz Galaxy już w 11. minucie musiał popisać się refleksem po groźnym uderzeniu Florenta Maloudy, który wykorzystał dośrodkowanie Paulo Ferreiry. W odpowiedzi zaatakowali gospodarze - najpierw Petr Cech pewnie obronił atomowe uderzenie Cobe Jonesa z dystansu, a w 19. minucie Jones wspaniale dośrodkował do Kyle'a Martino, który jednak uderzył nad poprzeczką.

Kolejne minuty gry to popis Salomona Kalou, który jednak okazał się tyleż błyskotliwy, co nieskuteczny. Najpierw w 23. minucie sprytnie doszedł do prostopadłej piłki, ale strzelił obok słupka, a pięć minut później jego strzał z dystansu przeszedł nad poprzeczką. Tuż przed końcem pierwszej połowy jeszcze raz klasę pokazał Cech. Abel Xavier groźnie główkował po dośrodkowaniu Donovana z rzutu wolnego, jednak bramkarz Chelsea po strzale Portugalczyka przeniósł piłkę nad poprzeczką.

Obecność Beckhama na ławce rezerwowych wpłynęła na postawę jego nowych kolegów, którzy rozegrali jeden z najlepszych meczów w ostatnich miesiącach. Do tej pory bowiem piłkarze Galaxy prezentowali się fatalnie. W tym sezonie MLS wygrali zaledwie trzy mecze na dwanaście i zajmują przedostatnie miejsce w tabeli Konferencji Zachodniej.

Zadowolony Mourinho

- Galaxy zagrało z wielką pasją - podsumował występ rywali menedżer Chelsea, Jose Mourinho. - Być może chcieli pokazać Davidowi Beckhamowi, że są dobrym zespołem. Widać było, że są bardzo zmotywowani i sprawili nam sporo kłopotów. Jeśli będą z takim nastawieniem wychodzić na boisko - szybko zaczną wygrywać.

Mourinho stwierdził, że jego zespół powinien wygrać wyżej, biorąc pod uwagę ile stworzył sytuacji podbramkowych. - Ale i tak jestem zadowolony, zwłaszcza z tego, że udało nam się uniknąć kontuzji - powiedział. - Kończymy okres przygotowawczy bez poważniejszych kontuzji i możemy spokojnie oczekiwać rozpoczęcia sezonu.

Era Beckhama

Amerykańskie media donoszą, że tylko w pierwszym sezonie w Los Angeles Beckham może zarobić na kontraktach reklamowych 200 mln dol i na liście najlepiej zarabiających sportowców ścigać się z samym Tigerem Woodsem (golf). Zainteresowanie angielskim piłkarzem przeszło najśmielsze oczekiwania. Galaxy w ciągu pierwszego tygodnia od przyjazdu Anglika do USA sprzedało 250 tys. koszulek z jego nazwiskiem. Do agenta Beckhama garną się reklamodawcy, którzy chcieliby wykorzystać jego wizerunek.

- Amerykańskie firmy ciskają w Beckhama pieniędzmi. Gdyby Anglik chciał, mógłby już w pierwszym sezonie zbić gigantyczną fortunę. Jego sztab powziął jednak decyzję, żeby ograniczyć aktywność na rynku reklamowym do pięciu klientów: adidasa, z którym piłkarz ma dożywotni kontrakt, francuskiej firmy kosmetycznej Coty, Pepsi, Motoroli i Volkswagena, który zgodził się sponsorować powstające na świecie akademie piłkarskie Beckhama - napisał "Los Angeles Times".

A relację z meczu zatytułowano: "Era Beckhama rozpoczęta".